Rosyjska „dostawcza” kopia Cybertrucka wygląda jak żart, ale już jeździ

Tesla Cybertruck i tak jest w świecie aut zjawiskiem osobnym, a teraz doczekała się czegoś jeszcze dziwniejszego: kanciastej dostawczej wersji, która udaje, że jest projektem na serio. Russo-Balt F200 ma mieć 5,95 m długości, baterię 115 kWh i zasięg do 400 km, a chętni już mogą wpłacać zaliczki. Brzmi jak plan? To zależy, czy liczymy też plan na wiral.
Cybertruck jako dawca „twarzy”
Na rynku motoryzacyjnym jest sporo inspiracji i sporo bezczelności, ale Cybertruck długo pozostawał poza zasięgiem naśladowców „z poważnych firm”. Teraz do gry wchodzi rosyjski Russo-Balt F200 – dostawczak o kształcie pudełka, z przodem ewidentnie skopiowanym z Tesli. Reszta nadwozia też idzie w ten sam klimat: niby stal nierdzewna, geometryczne płaszczyzny i czarne kanciaste plastiki, jakby ktoś chciał zrobić „amerykańsko” jednym suwem.
Na pierwszy rzut oka całość wygląda jak projekt wygenerowany komputerowo, a nie coś, co ma za chwilę wjechać na linię produkcyjną. I właśnie dlatego robi wrażenie – tylko niekoniecznie takie, jakiego życzyłby sobie producent.
Najmocniejszy detal: kto ma to składać
W tej historii jest jeden fragment, który rozbraja bardziej niż kształt karoserii. Zespół stojący za projektem zapewnia:
Mamy doświadczenie w produkcji stalowych, nierdzewnych dystrybutorów wody.
To nie jest dowód, że auto nie powstanie. To raczej sygnał, że skala ambicji i skala kompetencji mogą tu jechać różnymi pasami.
Russo-Balt: nazwa z historią, ale ciągłość jest umowna
Russo-Balt to nie wymyślony zlepek liter. Pierwsza firma pod tą nazwą powstała w 1874 roku w Rydze (dzisiejsza Łotwa) i produkowała wagony kolejowe. Między 1909 a 1915 rokiem z fabryki wyjechało też kilkaset luksusowych samochodów. W 1915 roku wyposażenie przeniesiono do Petersburga, a w 1922 do Moskwy – tylko że produkcji aut już tam nie wznowiono.
W XXI wieku było kilka prób wskrzeszenia marki, ale żadna nie wypaliła. Co ciekawe, do dziedzictwa Russo-Balt na swojej stronie przyznaje się też łotewski producent SUV-ów Dartz, który pod tą nazwą sprzedawał nawet jedną z najdroższych wódek świata, wycenianą na ponad ok. 4 500 600 zł. To pokazuje skalę „legendy” – i jednocześnie, jak łatwo dziś legendę przykleić do nowego projektu, jeśli dobrze brzmi.
F200: napęd i liczby, które mają robić wrażenie
Russo-Balt F200 istnieje nie tylko na ekranie – prototypy były fotografowane na rosyjskich drogach. Auto ma 5950 mm długości, więc to już pełnoprawny duży dostawczak, a nie miejski kurier w wersji XXL. Napęd jest elektryczny, ale tylko na przednie koła. Moc ma wynosić ok. 204 KM, bateria 115 kWh, a deklarowany zasięg to do 400 km.
Jak na elektrycznego dostawczaka takie parametry wyglądają sensownie. Tyle że w tej historii „wyglądają” to ważne słowo – przy takim pochodzeniu projektu część osób będzie je traktować jak liczby z folderu, nie jak wynik testu. Cena? Producent mówi o 1 ok. 299 463 zł i jednocześnie ma już przyjmować zaliczki od zainteresowanych. To moment, w którym żart zaczyna kosztować realne pieniądze.
Wyposażenie: dużo podgrzewania, mało konkretów o wnętrzu
Kabina jeszcze się nie pokazała, ale zapowiedź jest prosta: centrum ma stanowić duży ekran, w stylu Tesli. Na liście wyposażenia pojawiają się też rzeczy, które mają brzmieć „normalnie”, czyli jak w seryjnym aucie:
- podgrzewane fotele, kierownica, lusterka i wycieraczki
- ABS i ESP
- klimatyzacja
- tylne zawieszenie pneumatyczne
Lakierowania – podobnie jak w Cybertrucku – nie przewidziano, ale producent oferuje oklejenie folią w różnych kolorach i wzorach. To wygodne rozwiązanie marketingowo: łatwo zrobić zdjęcia „w wielu wersjach” bez budowania realnej palety lakierów.
F400 w zapowiedziach: 4×4 i spalinowy przedłużacz zasięgu
Równolegle ma powstawać drugi model, czzyli F400. Tu plan jest bardziej „na bogato”: napęd wszystkich kół i silnik spalinowy jako przedłużacz zasięgu. Do tego zawieszenie pneumatyczne także z przodu oraz wzrost mocy do ok. 408 KM. Problem jest jeden: F400 nie pokazano nawet jako koncept. Na razie istnieje więc jako obietnica w opisie – a to najtańszy rodzaj prototypu.
Chiński cień i pytanie o prawdziwą bazę
Podobieństwa do innych „cybertruckowych” kopii już zostały zauważone, zwłaszcza do chińskiego Weiqiao V90, który też jest dostawczym nawiązaniem do Tesli. Przy bliższym spojrzeniu widać jednak, że te dwa auta z zewnątrz nie dzielą nawet jednego elementu nadwozia. To nie wyklucza wspólnej bazy technicznej, ale też jej nie potwierdza – a bez twardych danych zostaje tylko domyślanie się, co tu jest własnym projektem, a co składanką z gotowych rozwiązań.
Jedno jest pewne: jeśli Russo-Balt F200 faktycznie trafi do produkcji, będzie kolejnym przykładem, że kopiowanie zachodnich wzorów nie jest dziś domeną wyłącznie Chin. I że Cybertruck, nawet jako „dawca twarzy”, potrafi wywołać zainteresowanie większe niż niejeden dopracowany debiut – czasem wystarczy do tego stalowa blacha, ostre kąty i odwaga granicząca z brawurą.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Mercedes z hukiem otworzył sezon F1. Leclerc zaskoczony, Verstappen nie

Hamilton patrzy na Mercedesa z niepokojem. Sugeruje przewagę silnika

Verstappen rozbił się już w Q1 w Australii. Red Bull szuka przyczyny dziwnej awarii

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie










