Droga S7 pod Warszawą utknęła. Powód?

Kluczowy odcinek drogi ekspresowej S7 z rejonu granic aglomeracji warszawskiej w stronę Gdańska nie zostanie ukończony w 2027 r., bo inwestycja wciąż czeka na decyzję ZRID. Wykonawca złożył wniosek we wrześniu 2024 r., a bez zezwolenia nie da się rozpocząć robót w terenie. Kontrakt podpisano w listopadzie 2023 r., a koszt budowy ma wynieść 536 mln zł.
5 lutego rozpoczęły się prace przygotowawcze do budowy S7 Czosnów – Kiełpin. Pierwszy etap obejmuje wycinkę drzew pomiędzy jezdnią równoległą do DK7 a główną jezdnią w obu kierunkach, na terenie gminy Łomianki. To jednak wciąż przygotowanie, a nie właściwa budowa.
Co ma powstać na odcinku Czosnów – Kiełpin?
Plan dotyczy odcinka o długości ok. 9 km, na którym drogowcy chcą poszerzyć jezdnię z dwóch do trzech pasów. Projekt zakłada też likwidację kolizyjnych skrzyżowań i zastąpienie ich trzema węzłami. Taka zmiana ma uporządkować ruch i ograniczyć przecinanie się strumieni pojazdów.
- Węzeł Czosnów
- Węzeł Palmiry
- Węzeł Sadowa
Dlaczego inwestycja stoi w miejscu
GDDKiA przyznaje, że bez decyzji ZRID nie ma szans na dotrzymanie terminu ukończenia w 2027 r. Dokumentacja utknęła w urzędzie, a brak formalnej zgody blokuje wejście wykonawcy w teren. W praktyce ZRID działa jak „zielone światło” dla robót budowlanych i zmian organizacji ruchu. Przedsięwzięcie realizowane jest w formule „projektuj i buduj”, co oznacza etap projektowania przed wyjściem w teren.
W harmonogramie najpierw przewidziano projektowanie, a dopiero potem prace budowlane. Wykonawca złożył wniosek o ZRID we wrześniu 2024 r., ale do teraz nie uzyskał decyzji. Małgorzata Tarnowska z GDDKiA w Warszawie wskazuje, że urządzenie harmonogramu wymaga dziś przede wszystkim przejścia przez procedurę administracyjną:
Zakładamy uzyskanie ZRID na przełomie I i II kwartału tego roku. Wobec tego, że tak długo czekamy na decyzję, przyszłoroczny termin zakończenia prac jest nierealny. Liczymy, że kierowcy skorzystają z drogi wiosną 2028 r. Jednak aneks z wykonawcą nie został podpisany, procedowane jest roszczenie w sprawie długoterminowego uzyskania ZRID. Roboty realizowane będą pod ruchem. Po uzyskaniu ZRID przekażemy teren wykonawcy. Wtedy rozpoczną się zmiany organizacji ruchu, które będziemy podawać na stronie kontraktu.
Co to oznacza dla kierowców?
Niezależnie od momentu startu robót, kierowców czekają utrudnienia. Prace mają być prowadzone pod ruchem, co zwykle oznacza zwężenia pasów i okresowe zmiany organizacji przejazdu. Na tym odcinku S7 ruch jest istotny dla całej aglomeracji, bo wiele aut codziennie jedzie tędy w stronę Warszawy. W praktyce kluczowe będą dwa momenty: uzyskanie ZRID i przekazanie terenu wykonawcy. Dopiero wtedy pojawią się konkretne decyzje o objazdach i tymczasowych rozwiązaniach na jezdni. GDDKiA zapowiada publikowanie informacji o zmianach organizacji ruchu na stronie kontraktu.
Co wiadomo na dziś
Termin ukończenia w 2027 r. jest już poza zasięgiem, a kluczowa pozostaje data wydania ZRID. Inwestycja ma gotową ścieżkę techniczną i zakres prac, ale administracja trzyma w ręku realny „start” budowy. Dopóki decyzja nie zapadnie, S7 w tym miejscu pozostanie bardziej projektem na papierze niż placem budowy.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



