Nabywcy samochodów elektrycznych coraz mniej przypominają grupę technologicznych pionierów gotowych zaakceptować wysoką cenę i kompromisy użytkowe. Badanie McKinsey obejmujące ponad 20 tys. osób pokazuje, że do elektromobilności przekonują się bardziej pragmatyczni klienci, dla których kluczowe stają się cena, koszty użytkowania i wygoda ładowania.
Przyszły klient elektryka ma inne priorytety
McKinsey Mobility Consumer Pulse 2026 objął ponad 20 tys. użytkowników samochodów z Chin, Niemiec, Japonii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Badanie przeprowadzono internetowo, a zbieranie odpowiedzi zakończyło się w lutym 2026 roku.
Jednym z najważniejszych wniosków jest rozszerzanie się grupy potencjalnych nabywców aut elektrycznych. Wśród wcześniejszych klientów ponadprzeciętnie licznie występowali zamożni konsumenci zainteresowani nowymi technologiami i kwestiami środowiskowymi. Teraz rośnie udział rodzin z klasy średniej oraz bardziej zachowawczych, pragmatycznych kierowców.
Cena zaczyna mieć większe znaczenie
Zmiana profilu klientów oznacza także większą presję na koszt zakupu. McKinsey wskazuje, że średni budżet bardziej zachowawczych i ograniczonych finansowo grup może być nawet o 15 tys. dolarów niższy niż wśród zamożniejszych pionierów elektromobilności.
Problem nie dotyczy przy tym wyłącznie samochodów elektrycznych. W całym badaniu 32% respondentów deklarowało zamiar odłożenia kolejnego zakupu auta z powodów finansowych, a 45% rozważało wybór mniejszego samochodu, niż pierwotnie planowało. Jednocześnie 60% ankietowanych wskazało relację ceny do oferowanej wartości jako jedno z najważniejszych kryteriów zakupowych.
Zasięg przestaje być najważniejszą przeszkodą
Szczególnie wyraźnie zmieniło się podejście do zasięgu samochodów elektrycznych. W 2023 roku należał on do najczęściej wskazywanych powodów niechęci do zakupu auta na prąd. W 2026 roku spadł pod tym względem na ósme miejsce.

fot. Tesla
Obecnie około 20% konsumentów sceptycznych wobec samochodów elektrycznych wskazuje zasięg jako powód pozostania przy innym napędzie. Trzy lata wcześniej było to 45%. McKinsey wiąże tę zmianę między innymi ze wzrostem pojemności akumulatorów i osiąganych przez nowe modele zasięgów.
To jednak nie oznacza, że bariery związane z użytkowaniem elektryków zniknęły. Najczęściej wymieniane obawy dotyczą obecnie możliwości ładowania, trwałości akumulatora oraz ceny samochodu. Dodatkowym problemem pozostaje brak dostępu do ładowania w domu, zwłaszcza że ponad dwie trzecie ładowań odbywa się według badania w lokalizacjach prywatnych.
Elektryk musi być po prostu dobrym samochodem
Zmiana struktury klientów może mieć bezpośrednie przełożenie na ofertę producentów. Kierowca zainteresowany przede wszystkim codzienną użytecznością będzie w większym stopniu porównywał cenę, funkcjonalność, możliwości ładowania i całkowite koszty posiadania niż sam fakt zastosowania napędu elektrycznego.
Według McKinsey producenci powinni więc mocniej eksponować konkretne korzyści związane z codziennym użytkowaniem oraz dopasowywać samochody do potrzeb coraz szerszego grona odbiorców. Sama technologiczna nowość przestaje wystarczać, gdy elektryk trafia na listę zakupową osób traktujących go jako jedną z kilku normalnych alternatyw.
Zainteresowanie elektrykami nadal rośnie, ale nierówno
Badanie pokazuje jednocześnie duże różnice pomiędzy rynkami. W Chinach ponad 80% respondentów deklaruje, że ich następny samochód prawdopodobnie będzie elektryczny. W dwóch badanych krajach europejskich taki zamiar wyraża około połowy ankietowanych, natomiast w Japonii jest to 37%, a w Stanach Zjednoczonych 36%.
Nie oznacza to więc jednolitego, globalnego przejścia na napęd elektryczny. Bardziej widoczna jest zmiana charakteru samego rynku: elektromobilność stopniowo wychodzi poza grupę entuzjastów technologii i musi zacząć konkurować o klienta, który liczy pieniądze i oczekuje wygodnego samochodu do zwykłego użytkowania.






