Shelby GT350/TA: 842 KM i ręczna skrzynia na złość epoce automatów

Jest 2026 rok, a Shelby wypuszcza ulicznie legalny samochód na tor z ręczną skrzynią i mocą ponad 842 KM. Nazywa się Mustang GT350/TA, powstał na 60-lecie ścigania w Trans Am i powstanie tylko 70 sztuk. Cena? Taka, że portfel sam zaczyna szukać biegu wstecznego. GT350/TA celuje w ludzi, którzy w weekend wolą zapach rozgrzanych hamulców od zapachu nowego leasingu. Bazą jest Shelby GT350, ale tu zrobiono sporo, żeby było lżej, ostrzej i bliżej toru niż „ładnej wersji specjalnej do kawiarni”.
Karoseria i aero: węgiel, skrzydła i brak wstydu
Na zewnątrz widać, że to nie jest projekt „na spokojnie”. Jest maska zz włókna węglowego, malowana grafika Shelby i zestaw dodatków aerodynamicznych, które nie udają biżuterii.
Z przodu dochodzi splitter z włókna węglowego i lotki kierunkowe, z boku sportowe progi, a z tyłu – regulowane skrzydło, spojler typu „kaczy ogon” i dedykowany dyfuzor. Do tego specjalne oklejenia, nakładki lusterek z włókna węglowego oraz zmieniona osłona chłodnicy.
Koła i hamulce: tu się nie oszczędza
Shelby dorzuca felgi Forgeline i opony Pirelli P Zero. Za zatrzymywanie odpowiada układ hamulcowy Alcon, czyli element, którego nie wybiera się dla ozdoby, tylko po to, żeby po kilku okrążeniach dalej było czym hamować.
Wnętrze: mniej salonu, więcej toru
W kabinie są skórzane fotele sportowe z haftem Shelby, elementy wykończenia z włókna węglowego, listwy progowe i tabliczka z numerem egzemplarza. Najważniejsze jednak jest to, że w środku pojawia się klatka bezpieczeństwa ze stali chromowo-molibdenowej. To już nie jest sugestia „sportowego klimatu”, tylko jasna deklaracja zastosowania. 
Silnik i skrzynia: kompresor i ręczna robota
Sercem auta jest 5-litrowe V8 z kompresorem oraz przelotniejszym układem wydechowym z czterema końcówkami. Do tego specjalne zestrojenie silnika i „ekstremalny” pakiet chłodzenia jednostki. Efekt: ponad 842 KM. Napęd trafia wyłącznie na tył za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni ręcznej z lewarkiem o skróconym skoku. I właśnie to jest jedna z tych rzeczy, których część rywali „nie oferuje”, bo po co dawać kierowcy zabawę, skoro można mu dać aktualizację oprogramowania.
Zawieszenie i podzespoły: regulacja jak w aucie torowym
Na liście zmian jest też przestrojone zawieszenie z w pełni regulowanymi kolumnami oraz amortyzatorami. Do tego wzmocnione półosie i elementy w specyfikacji Trans Am: stabilizatory oraz tylny mechanizm różnicowy. To zestaw, który ma wytrzymać regularne przeciążenia, a nie tylko dobrze wyglądać w opisie.
Limit, produkcja i cena: ekskluzywność policzona w dolarach
Shelby podało:
Produkcja GT350/TA zostanie ograniczona do 70 egzemplarzy. Samochód będzie powstawał w Michigan we współpracy z Turn Key Automotive, a jego cena startuje od 219 995 dolarów (ok. 788 264 zł).
Za te pieniądze Shelby ląduje w okolicach Porsche 911 GT3 i GT3 RS, które zaczynają się odpowiednio od 235 800 dolarów (ok. 844 895 zł) i 250 000 dolarów (ok. 895 775 zł). A jeśli ktoś patrzy wyłącznie na liczby mocy, to na horyzoncie stoi też Corvette ZR1X z ok. 1267 KM i ceną wyjściową 209 700 dolarów (ok. 751 376 zł).
Różnica jest taka, że Corvette nie daje skrzyni manualnej, a GT350/TA stawia ją w samym centrum sensu tego auta. Pod względem czystej mocy na prostej przewagę będzie miał Chevrolet, ale pod względem „kontakt kierowcy z autem na torze” Shelby gra kartą, której wielu konkurentów już nawet nie trzyma w talii.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu





