⏱️ 5 min.

Skoda Epiq już bez tajemnic: 475 l bagażnika i trzy napędy do wyboru

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

09-02-2026 10:02
Skoda Epiq – najmniejszy elektryczny SUV marki zadebiutuje w 2026 roku

Skoda Epiq ma być tym małym elektrykiem, na którego wielu czekało, tylko że „mały” jest tu względne, a „tani” jeszcze bardziej. W zamian dostajemy konkrety: 4,17 m długości, bagażnik 475 litrów, trzy wersje o mocy od 115 do 210 KM i zasięg do 430 km WLTP. Brzmi jak plan, który ma uspokoić rynek, ale w praktyce na start pojawi się najmocniejsza odmiana, czyli ta najmniej „budżetowa”.

Epiq wpisuje się w długoterminowy projekt rozwojowy Grupy Volkswagen, równolegle z Volkswagenami ID Polo i ID Cross oraz Cuprą Raval. Skoda pokazała już sporo, łącznie z jazdami zamaskowanym prototypem, a finalną wersję auta ma zaprezentować pod koniec maja 2026 roku. To dużo jak na samochód, którego pierwsze dostawy są rozpisane na drugą połowę 2026 roku (czyli tak, marketing jedzie tu na włączonych światłach).

Nie taki mały i nie taki zaskakujący

Epiq był wcześniej prezentowany jako koncept i od początku było wiadomo, że wersja produkcyjna nie odjedzie daleko od tej stylistyki. Wymiary też nie zostawiają złudzeń: 4,17 m długości, 1,80 m szerokości i 1,62 m wysokości. To daje bardzo sensowne porównanie do Skody Kamiq, czyli spalinowego crossovera obecnego w gamie od lat. W rodzinie ma też elektrycznego kuzyna: Volkswagena ID Cross.

Cała ta paczka ma bazować na platformie MEB z napędem na przednie koła. I tu jest ważna różnica względem większych elektryków na MEB: tam często spotyka się napęd na tył (albo 4×4 przy dwóch silnikach), a w mniejszych autach port ładowania ląduje z przodu. W Epiqu jest z przodu po prawej stronie. Skoda dorzuca jeszcze jeden praktyczny smaczek: z przodu ma być dodatkowy schowek bagażowy (czyli przedni bagażnik, tylko bez udawania, że to rewolucja). Z tyłu natomiast bagażnik ma 475 litrów, co w tym segmencie wygląda bardzo mocno i pozwala Epiqowi przebić Kamiqa (tak, spalinowego brata z tej samej półki gabarytów).

Skoda Epiq – najmniejszy elektryczny SUV marki zadebiutuje w 2026 roku

Trzy wersje, trzy charaktery

W planie są trzy odmiany napędowe: Epiq 35, Epiq 40 i Epiq 55. Różnice nie kończą się na „cyferkach z klapy”, bo wchodzą tu w grę inne moce i inne możliwości ładowania.

  • Skoda Epiq 35: 85 kW (116 KM), 267 Nm, 0–100 km/h w 11,0 s, prędkość maks. 150 km/h, bateria 37 kWh (netto), zasięg 310 km.
  • Skoda Epiq 40: 99 kW (135 KM), 267 Nm, 0–100 km/h w 9,8 s, prędkość maks. 150 km/h, bateria 37 kWh (netto), zasięg 310 km.
  • Skoda Epiq 55: 155 kW (211 KM; deklarowane też jako 210 KM), 290 Nm, 0–100 km/h w 7,4 s, prędkość maks. 160 km/h, bateria 51,7 kWh (netto) i 55 kWh (brutto, NMC), zasięg 430 km WLTP.

W kontekście Epiqa 55 pojawia się jeszcze jedno porównanie: główny konkurent w tej rozmowie, Kia EV2, ma być dostępny nawet z baterią 61 kWh. Skoda w topie nie idzie więc w „największy akumulator w klasie”, tylko w bardziej umiarkowany rozmiar (co samo w sobie nie jest grzechem, ale warto znać kontekst).

Ładowanie i zasięg: różnice, które czuć na trasie

Wszystkie wersje mają ładowanie prądem przemiennym 11 kW. Schody zaczynają się przy szybkim ładowaniu prądem stałym. Epiq 55 ma deklarowane ładowanie do 125 kW, a przy okazji premiery padła nawet wartość 133 kW. Trzeba to traktować jako dane wstępne (bo między „padło na scenie” a „powtarzalne na słupku” bywa szeroka przestrzeń życiowa). Zużycie energii podawane dla tej wersji to 13,1 kWh/100 km, co ma przekładać się na 430 km zasięgu WLTP. Epiq 35 i Epiq 40 mają zużycie 13,0 kWh/100 km i zasięg 310 km, ale różnią się tempem ładowania:

  • Epiq 35: szybkie ładowanie do 50 kW.
  • Epiq 40: szybkie ładowanie deklarowane na poziomie 90 kW, a w danych technicznych widnieje 99 kW.

Jeśli ktoś realnie jeździ w trasy, to Epiq 35 wygląda jak wersja „do miasta”. Przy 50 kW różnica w czasie przy ładowarce potrafi zepsuć humor szybciej niż korek na obwodnicy (zwłaszcza zimą, kiedy ładowanie i tak ma swoje kaprysy). Epiq 40 wydaje się rozsądniejszym kompromisem, o ile cena nie podjedzie zbyt blisko wersji 55.

Skoda Epiq – najmniejszy elektryczny SUV marki zadebiutuje w 2026 roku

Wyposażenie i bezpieczeństwo: większe auta dają swoje zabawki

Wersja produkcyjna ma dostać zestaw systemów bezpieczeństwa znanych z większych elektryków MEB. Na liście jest zaawansowany asystent utrzymania pasa ruchu, który ma umożliwiać w dużej mierze samodzielną zmianę pasa, pod warunkiem że kierowca trzyma dłonie lekko na kierownicy (czyli to nadal asysta, nie magia). Standardem ma być też 13-calowy ekran do obsługi multimediów.

W konfiguratorze mają być trzy poziomy wyposażenia: Studio jako baza, potem Loft i na górze Suite. Od Loft wzwyż dochodzi oświetlenie nastrojowe, a tapicerka ma robić się „cieplejsza” wraz ze wzrostem wersji. Jest też deklaracja, która u części klientów wywoła uśmiech: Epiq ma nigdy nie zawierać produktów pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo Skoda planuje wprowadzić odmianę Sportline w 2027 roku.

Ceny i terminy: gdzie kończy się „niedrogi”

Skoda komunikuje Epiqa jako „niedrogi samochód elektryczny” i celuje w okolice 25 000 euro (ok. 105 388 zł). Tyle że nie chodzi o wersję, która pojawi się jako pierwsza. Na start ma wejść Epiq 55, czyli najmocniejszy wariant z większą baterią i lepszym ładowaniem. Przekaz Skody można streścić tak:

Wprowadzamy również niedrogi samochód elektryczny.

I tu warto dodać jedno zdanie dystansu: to hasło brzmi świetnie na slajdzie, ale cennik zwykle pisze własny scenariusz (zwłaszcza gdy startuje wersja topowa). Dla Epiqa 55 pojawia się szacunek ceny do 35 000 euro (ok. 147 543 zł), więc „tanie” w praktyce może oznaczać raczej „tańsze niż większe elektryki”, a nie „okazyjne”. Jeśli chodzi o kalendarz: finalna wersja Epiqa ma być pokazana pod koniec maja 2026 roku. Dwie słabsze wersje, Epiq 35 i Epiq 40, są przewidziane na listopad 2026 roku. Epiq 55 ma pojawić się wcześniej, jesienią 2026, jako otwarcie całej rodziny.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.

© 2026 MotoGuru.pl