⏱️ 3 min.

Szwajcarzy zmieniają podatek od aut. To cios w elektryki

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

17-02-2026 09:02
Tesla Model X 2026

Kanton St. Gallen od 1 stycznia 2026 r. przelicza podatek od nowych samochodów według nowych zasad. W praktyce część aut elektrycznych, mimo bonusów, wychodzi drożej niż porównywalne modele benzynowe. O końcowej kwocie decydują przede wszystkim masa i moc, czyli parametry, które w autach z dużą baterią potrafią rosnąć szybciej niż apetyt na dopłaty.Szwajcaria nie ma jednej, ogólnokrajowej „daniny od auta” w wersji rocznej dla wszystkich. Obok federalnego podatku przy zakupie nowego samochodu (4%) funkcjonuje podatek kantonalny, a każdy kanton ustala go po swojemu.

Nowe zasady w St. Gallen: bonusy są, ale wzór bywa bezlitosny

St. Gallen wdrożył od 1 stycznia 2026 r. system bonus–malus i jednocześnie deklaruje „neutralność technologiczną”. W praktyce elektryki często przegrywają na starcie, bo w kalkulacji mocno decyduje o tym ich masa własna, a do tego dochodzi moc. Podstawę wyliczenia stanowią dwa składniki:

  • część zależna od masy: ok. 833 zł za każde rozpoczęte 1000 kg masy całkowitej,
  • część zależna od mocy: ok. 4,34 zł za każdy KM.

Dopiero na tej bazie St. Gallen dolicza bonus lub malus wynikający z klasy pojazdu. Auta są przypisywane do klas na podstawie masy, mocy i zużycia energii/paliwa, więc jeden model może wpaść do różnych grup zależnie od wersji.

Jak działają zniżki i dopłaty?

W St. Gallen samochody z klasy A dostają 50% bonusu, a z klasy B 25% bonusu, i to przez cztery lata. Po tym okresie stawka wraca do pełnej wysokości, co szczególnie mocno widać przy autach, które dziś „bronią się” tylko dzięki zniżce.

Po stronie malusów podejście jest relatywnie łagodne. Dla klas F i G przewidziano stałe dopłaty: odpowiednio 12,5% oraz 25%, wyraźnie poniżej maksymalnych poziomów dopuszczanych w systemie.

Golf kontra ID.3: różnica potrafi wyjść na niekorzyść elektryka

W praktyce nowe liczenie potrafi stworzyć sytuację, w której benzynowy kompakt wypada taniej niż elektryk o zbliżonych gabarytach. Przykład z wyliczeń dla porównywalnych aut pokazuje, że Volkswagen Golf ma wychodzić na ok. 1596 zł, a Volkswagen ID.3 nawet po 25% bonusie na ok. 1675 zł.

Różnica nie wynika z jednego „antyelektro” przepisu, tylko z mechaniki wzoru: bateria podnosi masę, a wersje mocniejsze podnoszą drugi składnik opłaty. To jeden z tych regulaminów, które potrafią zaskoczyć bardziej niż zasięg zimą.

Fiat 500: na początku lepiej, po czterech latach gorzej

Nie zawsze jednak elektryk przegrywa od razu. W innym przykładzie Fiat 500 w wersji elektrycznej ma wychodzić na ok. 746 zł, a hybryda na ok. 781 zł. Po czterech latach, gdy bonus w St. Gallen wygasa, sytuacja się odwraca w drugą stronę: elektryk ma dojść do ok. 1475 zł, czyli wyraźnie powyżej poziomu hybrydy z przykładu. To pokazuje, że „ulgowość” w tym kantonie jest w dużej mierze czasowa.

Skąd zmiana i co robią inne kantony?

Podatek drogowy w Szwajcarii to jedno ze źródeł finansowania utrzymania lokalnych dróg. St. Gallen łączy zmianę zasad z problemem niedoboru wpływów, który narastał wraz z ulgami dla aut zelektryfikowanych i elektrycznych, a kanton zwraca uwagę na ryzyko braków w budżecie.

W tle jest też tempo elektryfikacji: według danych z ubiegłorocznych rejestracji udział elektryków na rynku wynosił 22,7%, podczas gdy w Czechach 5,55%. W takim układzie nawet „małe” preferencje podatkowe potrafią urosnąć do realnej pozycji w budżecie. Równocześnie Szwajcaria pozostaje mozaiką podejść.

W niektórych kantonach, takich jak Zurych, Glarus i Solothurn, samochody elektryczne są na razie zwolnione z podatku, choć Solothurn przygotowuje system, który ma je już uwzględniać. Z kolei Basel-Stadt, Bern i Graubünden oferują wyraźne obniżki opłat.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl