Carlos Tavares ostrzega: Stellantis może się rozpaść. Chińczycy tylko na to czekają!

Carlos Tavares, były szef Stellantisa, zaskoczył branżę swoją szczerością – nie tylko ujawnił kulisy swojego odejścia z koncernu, ale też ostrzegł, że gigant z Turynu, Paryża i Detroit może wkrótce pęknąć od środka.
W swojej nowej książce Portugalczyk napisał wprost, że „równowaga między Włochami, Francją i USA może się załamać”, a chiński inwestor mógłby wykorzystać ten moment, by przejąć europejskie marki. Według doniesień Bloomberga, Tavares wyraził obawy, że bez codziennego wysiłku w budowaniu jedności kierownictwo Stellantis może pozwolić, by korporacja rozpadła się na części. Jak zaznaczył, po jego odejściu francuskie interesy mogą nie być już tak dobrze chronione, jak wcześniej:
Obawiam się, że trójstronna równowaga między Włochami, Francją i Stanami Zjednoczonymi może zostać zachwiana.
Od triumfu do kryzysu: jak Stellantis straciło wewnętrzny balans
Tavares, który przez lata uchodził za jednego z najbardziej skutecznych menedżerów w branży, zrezygnował ze stanowiska prezesa Stellantisa w grudniu ubiegłego roku po serii napięć z radą nadzorczą. Jego decyzja była szokiem – szczególnie że to właśnie on odpowiadał za stworzenie koncernu z fuzji Fiata Chryslera (FCA) i grupy PSA.
Jednak, jak wynika z jego publikacji, sukces połączenia nie przełożył się na trwałą stabilność. Konflikty między włoskimi, francuskimi i amerykańskimi interesariuszami coraz częściej miały przeważać nad wspólną strategią. W efekcie Stellantis, posiadające dziś 14 marek, znalazło się w sytuacji, w której każdy z narodowych obozów ciągnie w swoją stronę.
Scenariusz rozłamu: Amerykanie wracają do korzeni, Chińczycy przejmują Europę
Najbardziej elektryzującym fragmentem książki Tavaresa jest jego wizja przyszłości koncernu. Były CEO stwierdził, że nie jest wykluczone, iż chiński producent motoryzacyjny przejmie europejskie marki Stellantis, podczas gdy amerykańskie oddziały – takie jak Chrysler, Dodge czy Jeep – ponownie znajdą się pod kontrolą USA.
Taki scenariusz przypominałby to, co General Motors zrobiło, sprzedając Opla i Vauxhalla.
Tego rodzaju podział byłby w pewnym sensie logiczny – chińscy inwestorzy od lat próbują wzmocnić swoją obecność w Europie, a europejskie marki Stellantis, takie jak Peugeot, Citroën, Fiat czy Alfa Romeo, mogłyby stanowić atrakcyjny cel przejęcia.
Europa traci, Ameryka się odcina
Książka Tavaresa opisuje nie tylko możliwe scenariusze, ale też rozczarowanie jego własnym dziełem. W czasie jego kadencji priorytetem była Europa – to tam koncentrowano inwestycje, strategie produktowe i restrukturyzacje. Jednak ten wybór miał swoją cenę. Chrysler praktycznie zniknął z rynku, Dodge – jeszcze niedawno bohater amerykańskiej motoryzacji – ma problemy z utrzymaniem sprzedaży, a Jeep przestał być maszynką do drukowania pieniędzy. Nawet marka Ram, zamiast iść w stronę elektryfikacji, wraca dziś do silników V8 Hemi i konserwatywnych korzeni.
Koszty, cięcia i bunt pracowników
Era Tavaresa była również okresem radykalnego cięcia kosztów. Strategia ta przyniosła efekty finansowe, ale doprowadziła do otwartego konfliktu z pracownikami i związkami zawodowymi – zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. W USA związek UAW (United Auto Workers) posunął się nawet do stworzenia satyrycznej strony internetowej „Sh!t Can Carlos”, która – jak zauważają media – wciąż jest aktywna.
Tavares mówił o efektywności, ale my widzieliśmy tylko zamykanie fabryk i zwolnienia.
Rada nadzorcza kontra Tavares
Po jego rezygnacji zarząd Stellantisa nie krył, że nie zgadzał się z metodami Tavaresa. Jednak nowa książka byłego CEO ma być próbą pokazania jego wersji wydarzeń i zrozumienia, dlaczego wewnętrzne napięcia doprowadziły do kryzysu w jednym z największych koncernów motoryzacyjnych świata. W tle pozostaje pytanie, które coraz częściej zadają sobie analitycy: czy Stellantis – zbudowane z ambicji trzech narodowych potęg – ma w ogóle szansę przetrwać w obecnym kształcie?
Chińskie cienie nad Stellantis
Dla Tavaresa zagrożenie jest realne. Chińskie koncerny motoryzacyjne, takie jak BYD, Geely czy SAIC, coraz agresywniej wchodzą na rynki europejskie. W ostatnich miesiącach mówi się nawet o potencjalnych rozmowach zakulisowych dotyczących możliwych inwestycji w europejskie marki Stellantisa. Nawet jeśli są to tylko spekulacje, nie sposób nie zauważyć, że Stellantis staje dziś wobec tego samego dylematu, co przed laty General Motors: czy próbować utrzymać ogromne imperium, czy pozwolić mu się podzielić na mniejsze, bardziej zwinne jednostki.
Tavares, który jeszcze niedawno był symbolem skutecznego zarządzania, dziś z dystansu patrzy na własne dzieło z goryczą. W jego ocenie przyszłość Stellantis będzie zależeć od tego, czy nowe kierownictwo potrafi utrzymać kruche porozumienie między trzema światami – włoskim, francuskim i amerykańskim – zanim chiński kapitał wypełni próżnię.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Land Rover zmienia plany dotyczące baby Defendera. Chodzi o rodzaj napędu

Changan DEEPAL S05 PHEV wjeżdża do Polski. Oferuje do 100 km zasięgu na samym prądzie

Porsche jak Hyundai. Taycan otrzymuje ten sam gadżet, który Koreańczycy stosują od dawna

Mercedes-AMG ma problem za kulisami. Brakuje części do aut GT3



