⏱️ 3 min.

Stellantis zatrudnia 2000 inżynierów. Koncern robi reset po problemach z jakością

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

10-03-2026 06:03
Dodge Charger królem roku, a Ford zgarnia tytuł… za wersję wyposażenia. Oto wyniki North American Car Awards 2026

Stellantis rozpoczął szeroki program naprawy jakości i zatrudnił ponad 2000 nowych inżynierów. To reakcja na nierówne wyniki niezawodności, kłopotliwe premiery części modeli i skutki wcześniejszych decyzji operacyjnych. Koncern zmienia też strukturę zarządzania, aby jakość przestała być dodatkiem, a stała się jednym z głównych punktów planu biznesowego.

Jakość awansowała do centrum decyzyjnego

Stellantis przebudowuje procesy wykonawcze i zarządzanie jakością w momencie, gdy do gamy wchodzą kolejne nowe modele. Antonio Filosa określił ten ruch jako głęboki reset, a rola jakości wyraźnie wzrosła w strukturze kierowniczej całego koncernu. Chief Quality Officer Sebastien Jacquet zasiada dziś w strategicznym zespole kierowniczym Stellantis. To oznacza, że temat jakości ma wpływać na decyzje podejmowane ponad podziałami między markami, a nie tylko na końcu procesu produkcyjnego.

Wyniki były nierówne, a reputacja nie wybacza

Ostatnie lata przyniosły bardzo mieszany obraz jakości aut Stellantisa. Dodge potrafił być liderem badania J.D. Power U.S. Initial Quality Study, później spaść na ostatnie miejsce, a następnie wrócić do czołówki. Chrysler i Ram zakończyły ostatnie zestawienie poniżej średniej. Badanie dotyczy problemów zgłaszanych w pierwszych 90 dniach użytkowania, więc pokazuje to, jak szybko klient potrafi wyłapać słabe punkty nowego auta.

Starsze modele i nowe technologie stworzyły trudną mieszankę

W tym obrazie zwraca uwagę zestawienie starszych modeli z nowymi konstrukcjami. Chrysler Pacifica i Dodge Durango należą do aut dobrze znanych rynkowi, dlatego powtarzające się problemy w tej części portfolio nie brzmią jak wiadomość, którą dział jakości chciałby oprawić w ramkę. Z drugiej strony odświeżony Ram 1500 wszedł na rynek jako model z większą liczbą zmian, a takie premiery często przynoszą okres dziecięcych chorób.

W branży motoryzacyjnej to zjawisko nie jest niczym niezwykłym, bo największe ryzyko pojawia się właśnie przy przeprojektowaniu auta i dokładaniu nowych technologii.

Dealerzy widzą źródło problemu w dawnych cięciach

W otoczeniu Stellantisa pojawia się opinia, że część problemów ma związek z wcześniejszym ograniczaniem kosztów. Dealerzy łączą te decyzje z uszczupleniem zasobów inżynieryjnych, a to miało utrudnić utrzymanie oczekiwanego poziomu jakości. Ta diagnoza dobrze pasuje do obecnego ruchu koncernu. Zwiększenie liczby inżynierów wygląda nie jak kosmetyka, lecz jak próba odbudowy kompetencji tam, gdzie wcześniej zrobiło się zbyt chudo.

Stellantis wraca też do prostszych rozwiązań

Koncern stawia nie tylko na ludzi, ale też na prostsze i sprawdzone komponenty. Przykładem jest powrót silnika 5,7 V8 Hemi do Rama 1500, co część analityków odczytuje jako ruch mogący ustabilizować niezawodność. Kupujący wykazali duże zainteresowanie tym wariantem mimo tego, że nie jest najmocniejszy, najszybszy ani najbardziej oszczędny. To pokazuje, że dla wielu klientów przewidywalność i znana technika nadal mają dużą wartość, nawet jeśli broszura marketingowa wolałaby opowiadać o czymś bardziej spektakularnym.

Nowa fala modeli będzie testem dla całego planu

Stellantis próbuje uprościć produkcję, poprawić jakość i podnieść zadowolenie klientów w chwili, gdy portfolio znów się zmienia. Sama zmiana struktury i zatrudnienie ponad 2000 osób nie załatwią sprawy od razu, ale tworzą warunki do tego, by jakość przestała być słabym ogniwem. Najważniejszy test dopiero nadejdzie na rynku. Klienci szybko wybaczają pojedynczą wpadkę, ale znacznie wolniej zmieniają zdanie o marce, jeśli przez dłuższy czas kojarzy się ona z problemami.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Redaktor
Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl