Stellantis zmienia kurs. Toyota miała rację z hybrydami

Stellantis oficjalnie przyznał, że wcześniejsza strategia pełnej elektryfikacji europejskiej oferty do 2030 roku nie miała sensu. Koncern zapowiedział, że w ciągu najbliższych 2-3 lat wprowadzi nową gamę klasycznych napędów hybrydowych, idąc dokładnie śladem Toyoty, która od lat udowadnia, że to rozwiązanie najlepiej sprawdza się w realiach europejskiego rynku i surowych norm emisji.
Nowa rodzina hybryd Stellantisa
Jean-Philippe Imparato, szef europejskiego oddziału Stellantisa, podczas targów IAA w Monachium poinformował, że koncern pracuje nad własną rodziną hybrydowych układów napędowych. Pierwsze modele z tym rozwiązaniem mają trafić do sprzedaży za 2-3 lata. Producent postawił na szeroką dywersyfikację – obok elektryków i klasycznych jednostek spalinowych to właśnie hybrydy będą wymagać największych inwestycji w najbliższych latach. Jean-Philippe Imparato podkreślił, że hybrydyzacja wymaga obecnie największego zaangażowania finansowego koncernu.
Imparato nie zdradził jeszcze szczegółów konstrukcyjnych nowych układów, ale zaznaczył, że możliwe jest także zastosowanie hybrydyzacji w jednostkach wysokoprężnych. Chodzi konkretnie o 2,2-litrowy silnik Multijet B22, który napędza duże samochody dostawcze koncernu.
Zmiana kursu i przyczyny
Jeszcze niedawno Stellantis deklarował, że od 2030 roku w Europie będzie sprzedawał wyłącznie auta elektryczne. Ten plan został jednak oficjalnie porzucony. Głównym powodem jest gwałtowny wzrost znaczenia hybryd po wprowadzeniu surowszych limitów emisji CO2. Dla branży obowiązuje średnia wartość 93 g CO2/km, a każdy dodatkowy gram powyżej tej granicy oznacza karę w wysokości 95 euro za każdy sprzedany samochód. Hybrydy pozwalają realnie zejść poniżej tego progu – szczególnie w segmencie małych aut miejskich. Ekspert branżowy zaznaczył, że układ hybrydowy w małych modelach, jak Toyota Yaris czy Renault Clio, daje realną szansę na uniknięcie kar za emisję.
Toyota – hybrydowy zwycięzca
Toyota, która już w 1997 roku zaprezentowała pierwszą generację Priusa, dziś zbiera owoce swojej konsekwencji. Dane firmy analitycznej DATAFORCE wskazują, że aż cztery z najlepiej sprzedających się samochodów hybrydowych w Europie to modele Toyoty. Numerem jeden jest obecnie Yaris Cross, który do końca lipca znalazł ponad 111 700 nabywców – tak wynika z danych firmy analitycznej DATAFORCE.
Co ciekawe, Toyota przez lata była sceptyczna wobec aut elektrycznych, stawiając przede wszystkim na rozwój hybryd. Patrząc na aktualne wyniki sprzedaży i zmiany strategii konkurentów, Japończycy okazali się mieć rację.
Volkswagen także gra na zasadach Toyoty
Na podobny krok zdecydował się też Volkswagen. Druga generacja T-Roca została zaprezentowana w wersji hybrydowej – to pierwszy taki wariant w tym modelu. Niemiecki producent również zrewidował swoje podejście i wprowadził do gamy dodatkowe formy napędu.
Hybrydy jako nowa równowaga
Nagły zwrot w stronę hybryd to nie kaprys, ale efekt twardej kalkulacji ekonomicznej. Sprzedaż aut elektrycznych nie rośnie w tempie, jakiego spodziewali się producenci, a kary za przekroczenie norm emisji są bezlitosne. Hybrydyzacja to na ten moment złoty środek – pozwala ograniczyć emisję, zachować rozsądny koszt produkcji i jednocześnie przyciągnąć klientów, którzy wciąż obawiają się ograniczonej infrastruktury ładowania. Toyota udowodniła, że cierpliwość popłaca. Stellantis i Volkswagen musiały w końcu uznać, że to właśnie hybrydy są obecnie najbardziej racjonalnym rozwiązaniem dla Europy.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Land Rover zmienia plany dotyczące baby Defendera. Chodzi o rodzaj napędu

Changan DEEPAL S05 PHEV wjeżdża do Polski. Oferuje do 100 km zasięgu na samym prądzie

Porsche jak Hyundai. Taycan otrzymuje ten sam gadżet, który Koreańczycy stosują od dawna

Mercedes-AMG ma problem za kulisami. Brakuje części do aut GT3



