⏱️ 3 min.

Stellantis testuje przełomową baterię EV. Koniec z oddzielnym falownikiem i ładowarką

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

22-09-2025 07:09
IBIS Stellantis

Stellantis zrobił krok, który może zrewolucjonizować rynek samochodów elektrycznych. Koncern przetestował nową konstrukcję baterii, w której wyeliminowano oddzielne urządzenia – ładowarkę i falownik. Efekt? Mniejsze zużycie energii, więcej miejsca w aucie i realny wzrost zasięgu. Pierwsze wyniki dają jasno do zrozumienia, że ta technologia może trafić do seryjnych modeli przed końcem dekady.

IBIS – inteligentny system zarządzania baterią

Nowa technologia nosi nazwę IBIS (Intelligent Battery Integrated System). Jej istotą jest to, że każdy moduł akumulatora jest kontrolowany oddzielnie przez oprogramowanie i dedykowane układy elektroniczne. Dzięki temu możliwe jest płynne sterowanie przepływem energii – zarówno podczas jazdy, jak i w trakcie ładowania. Jak podkreślili Anne Laliron, wiceprezes ds. badań Stellantis, oraz Francis Ray, menedżer projektu IBIS, sekretem powodzenia było umożliwienie sterowania przepływem prądu w każdym module z osobna:

Możemy adresować, monitorować i kontrolować zarówno wejście, jak i wyjście z poszczególnych modułów, co znacząco poprawia wydajność całego układu.

Testy na drodze i realne wyniki

Pierwsze próby prowadzono w instalacjach stacjonarnych podłączonych do sieci. Tam system działał bez zarzutu przez trzy lata. Kolejnym krokiem były testy w samochodach – i to już w trudniejszych warunkach, przy nagłych skokach zapotrzebowania na moc. Do sprawdzianu posłużył Peugeot e-3008, kompaktowy SUV zbudowany na platformie STLA Medium. Wyniki były imponujące. Samochód odnotował spadek zużycia energii o 10% zarówno w cyklu jazdy WLTC, jak i podczas ładowania prądem przemiennym. To oznaczało, że auto, które dotychczas miało zasięg około 442 km (275 mil), przekroczyło magiczną granicę 480 km.

Lżejsza konstrukcja i więcej miejsca

Kolejną zaletą było zmniejszenie masy pojazdu. Eliminacja ładowarki i falownika pozwoliła odchudzić samochód o 40 kg. To bezpośrednio przełożyło się na efektywność jazdy – mniejsza masa oznacza mniejsze zapotrzebowanie na energię przy każdym kilometrze. Jednocześnie, pozbycie się masywnych podzespołów i grubych kabli wysokiego napięcia uwolniło niemal 0,03 m³ przestrzeni. W praktyce daje to dodatkowe miejsce pod maską lub w kabinie – w segmencie, gdzie każdy litr jest na wagę złota.

Jak działa nowy układ?

Każda z 24 modułów baterii, złożonych w sumie z 288 ogniw NMC, została połączona w trzy grupy. IBIS steruje każdą linią prądową oddzielnie, co pozwala baterii generować trójfazowy prąd przemienny. Dzięki temu:

  • nie potrzeba osobnego falownika do napędu silnika,
  • nie ma potrzeby osobnej ładowarki AC/DC,
  • proces konwersji energii stał się prostszy i wydajniejszy.

Na przykład pełne ładowanie w domowej stacji 7 kW skróciło się z 7 do 6 godzin.

Przyszłość: moduły mieszane i elastyczność

IBIS to nie tylko oszczędności, ale także elastyczność. Stellantis wskazał, że dzięki kontroli nad każdym modułem można wymieniać pojedyncze elementy bez konieczności zmiany całego pakietu. Co więcej – możliwe jest nawet zastosowanie różnych chemii ogniw w jednej baterii. To rozwiązanie zwiększa szanse na łatwiejsze serwisowanie i dłuższą żywotność pojazdów. Podobne koncepcje były wcześniej rozważane m.in. przez General Motors w ramach platformy Ultium. Jednak Stellantis poszedł krok dalej, dowodząc, że rozwiązanie może działać nie tylko w teorii, ale i w praktyce drogowej.

Droga do produkcji

Cały projekt IBIS został zrealizowany przy udziale 25 inżynierów z firm Saft, E2CAD i Sherpa Engineering oraz szeregu instytucji badawczych. Wsparcia udzielił francuski rząd poprzez fundusz Future Investment Plan. Technologia może zostać wdrożona w seryjnych modelach do końca tej dekady – zapowiedział Stellantis. Dla koncernu oznacza to możliwość szybszego wprowadzenia bardziej konkurencyjnych modeli na rynek. A dla klientów – dłuższy zasięg, krótsze ładowanie i niższe koszty eksploatacji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.