⏱️ 2 min.

Stellantis wzywa do serwisów 700 tys. aut. Powód jest zbyt poważny, by go lekceważyć

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

01-04-2026 11:04
silnik 1.2 PureTech

Stellantis prowadzi globalną akcję przywoławczą obejmującą około 700 tys. samochodów z powodu możliwego zagrożenia pożarowego. Problem dotyczy wybranych modeli ośmiu marek z lat 2023–2026 i może prowadzić do zapłonu w komorze silnika.

Skąd bierze się ryzyko?

Problem dotyczy elementu, w którym może dojść do zwarcia po przedostaniu się wody deszczowej. Zagrożenie pojawia się wtedy, gdy przewód filtra paliwa znajduje się zbyt blisko złącza elektrycznego. W takiej konfiguracji może dojść do pożaru w komorze silnika.

W praktyce takie akcje serwisowe zwykle mają na celu usunięcie jednej konkretnej wady, zanim przerodzi się ona w realne zdarzenia drogowe. To nie jest jeszcze awaria każdego egzemplarza, ale sygnał, że producent wykrył ryzyko wymagające szybkiej reakcji.

Które marki obejmuje akcja

Akcja dotyczy wybranych modeli marek:

Chodzi o samochody z roczników 2023–2026. To szeroki zakres i właśnie dlatego skala akcji robi wrażenie, nawet jeśli nie każdy kierowca z logo Stellantis na masce musi już wpadać w panikę.

Najwięcej informacji z Holandii i Niemiec

W Holandii akcja obejmuje ponad 19 tys. samochodów. W Niemczech do warsztatów ma wrócić około 80 tys. aut.

Co mają zrobić właściciele?

Właściciele objętych aut otrzymują informację o konieczności kontaktu z dealerem i umówienia wizyty. Naprawa ma trwać około 30 minut. Prace serwisowe są wykonywane bezpłatnie.

To jedna z tych sytuacji, w których pół godziny w serwisie brzmi znacznie lepiej niż nieplanowany dym spod maski. Dla kierowców najważniejsze jest teraz sprawdzenie, czy ich egzemplarz znajduje się na liście objętej akcją.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Redaktor działu Simracing
Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.

© 2026 MotoGuru.pl