Stellantis szykuje wielki powrót V8 – Dodge i Chrysler mogą odzyskać duszę muscle carów

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Stellantis przygotował plan inwestycji o wartości 10 miliardów dolarów w swoje amerykańskie marki. Koncern chce wzmocnić pozycję Jeepa, odmłodzić Chryslera i – co najbardziej elektryzuje fanów – może przywrócić do oferty Dodge’a prawdziwego V8 muscle cara. To powrót do korzeni po latach strategii skupionej na Europie.

Nowy dyrektor generalny Stellantisa, Antonio Filosa, szykuje rewolucję w podejściu do amerykańskiego segmentu firmy. Według doniesień Bloomberga, w tym tygodniu zostanie ogłoszony zastrzyk finansowy w wysokości 5 miliardów dolarów na działalność w Ameryce Północnej – na dodatek do wcześniejszych 5 miliardów już przeznaczonych na ten rynek. To właśnie USA mają być motorem odbudowy kondycji koncernu po odejściu Carlosa Tavaresa, który koncentrował się głównie na Europie.

V8 znowu na horyzoncie?

W centrum planu stoi Dodge – marka, która w ostatnich latach balansowała między nostalgią a koniecznością dostosowania się do norm emisji. Według raportu, część środków ma zostać przeznaczona na przywrócenie do oferty samochodu z silnikiem V8, co może oznaczać długo wyczekiwany powrót klasycznego muscle cara. To nie pierwszy raz, gdy mówi się o powrocie V8 pod maskę nowego Dodge’a. Wszystko wskazuje, że chodzi o nową generację Chargera w wersjach coupe i sedan, choć źródła Bloomberga nie podały jeszcze szczegółów.

Hemi jednak się zmieści?

Jeszcze w zeszłym roku Dodge utrzymywał, że legendarny silnik Hemi V8 z nieprodukowanego już Challengera i poprzedniej generacji Chargera nie mieści się w komorze silnikowej nowego Chargera, opartego na platformie STLA Large. Ta architektura została zaprojektowana z myślą o napędach elektrycznych i rzędowych sześciocylindrowych jednostkach Hurricane. Jednak latem Matt McAlear, szef Dodge’a, zasugerował zupełnie coś innego:

Nie bądźcie zaskoczeni, jeśli jednak by się zmieścił.

Słowa McAleara rozpaliły wyobraźnię fanów marki. Nowy Charger Daytona EV nie spełnił oczekiwań rynku, a choć zainteresowanie wersjami spalinowymi z silnikami Hurricane jest większe, dla wielu klientów prawdziwy Dodge to ten, który grzmi V8 pod maską.

Zmiana kursu dzięki polityce

Warto zauważyć, że powrót do V8 nie był częścią pierwotnego planu. Jednak poluzowanie norm emisji przez administrację Donalda Trumpa otworzyło Stellantisowi furtkę do bardziej tradycyjnych rozwiązań. Z perspektywy marketingowej i wizerunkowej – to wręcz wymarzona okazja, by przywrócić amerykańskiemu muscle carowi dawną tożsamość.

Jeep i Chrysler też zyskają

Dodge nie jest jedynym beneficjentem amerykańskiego planu Stellantisa. Jeep ma otrzymać znaczną część nowego budżetu inwestycyjnego, a w dłuższej perspektywie firma planuje wskrzeszenie Chryslera – dziś redukującego się praktycznie do dwóch przestarzałych minivanów. Jeśli koncernowi uda się połączyć sentyment do klasyki z nowoczesną technologią, amerykańskie marki Stellantisa mogą wreszcie stanąć na nogi po latach marginalizacji. Inwestycja w wysokości 10 miliardów dolarów to nie tylko finansowy zastrzyk, ale symboliczny zwrot ku korzeniom amerykańskiego DNA koncernu.

Plan Filosy wygląda więc na próbę odbudowy tego, co przez lata było siłą FCA – charakteru, dźwięku i emocji. Stellantis, który powstał z połączenia Fiata i PSA, do tej pory koncentrował się głównie na efektywności kosztowej, a nie na emocjach. Teraz może się to zmienić.

V8 kontra przyszłość

Oczywiście, powrót V8 nie oznacza porzucenia nowoczesnych technologii. Stellantis wciąż rozwija gamę elektrycznych i hybrydowych napędów w ramach platform STLA. Ale jeśli nowy Charger rzeczywiście otrzyma wersję z klasycznym silnikiem, będzie to największy ukłon w stronę purystów od czasów oryginalnego Challengera Hellcat. Z jednej strony – realizm rynku, z drugiej – nostalgia. Stellantis zdaje się rozumieć, że emocje w motoryzacji wciąż mają ogromną wartość, a zapach benzyny i dźwięk ośmiu cylindrów mogą być skuteczniejszym sposobem na odbudowę wizerunku niż kolejny SUV elektryczny.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl