Subaru BRZ Type RA – to japońska edycja i hołd dla wyścigowych ambicji

Firma Subaru znowu zrobiło to, co wychodzi jej najlepiej: wypuściło limitowaną wersję BRZ, ale tylko na rodzimy rynek. Model Type RA, czyli Record Attempt, powstał jako hołd dla wyścigowych ambicji marki i pełnymi garściami czerpie z motorsportu Super Taikyu. To nie jest kolejny „kolorek i plakietka”, lecz BRZ z lżejszymi podzespołami silnika, ostrzejszym zawieszeniem, układem Shift Assist i pakietem STI, który nadaje nadwoziu agresji, ale bez zbędnego efekciarstwa.
Wyróżniki są widoczne od pierwszego spojrzenia, choć Subaru nie siliło się tu na krzykliwą ekstrawagancję – raczej na funkcjonalny, motorsportowy sznyt. Nadwozie otrzymało komplet dodatków STI: splitter z przodu, dokładkę tylnego zderzaka, powiększoną końcówkę wydechu oraz opcjonalne skrzydło z włókna węglowego, które wygląda tak, jakby mogło zdać egzamin na torze od razu po opuszczeniu salonu. BRZ stanęło na 18-calowych felgach BBS, dostępnych w matowej szarości lub brązie, a klienci mogli wybrać lakier WR Blue Pearl albo bardziej stonowaną biel Crystal White Pearl. 
Subaru postawiło na technikę
Pod atrakcyjną karoserią kryje się właściwe danie. FA24 – wolnossący, 2.4-litrowy bokser – wciąż ma katalogowe 232 KM, ale Subaru wrzuciło do środka sporo wyścigowych elementów: lżejsze tłoki, korbowody, wał korbowy, koło zamachowe oraz obudowę sprzęgła. Wszystkie te części trafiły tu prosto z wyścigowej konstrukcji BRZ stosowanej w Super Taikyu. Producent podkreślił, że efekt nie polega na zwiększeniu mocy, lecz na dostarczeniu wrażeń typowych dla auta startującego w serii długodystansowej. Jak podała firma Subaru:
Zmniejszona masa elementów wirujących poprawiła reakcję na gaz, ograniczyła wibracje i nadała silnikowi charakter wyścigowy.
Dodatkowo Type RA otrzymało obudowę dyferencjału z żeberkowanymi powierzchniami chłodzącymi z wersji Cup Car Basic. Kolejną ciekawostką jest układ Shift Assist znany z motorsportu: Rev Sync pomagał przy redukcjach, a Flat Shift umożliwiał pełne przyspieszanie podczas zmiany biegów w górę, bez zdejmowania nogi z gazu.
Zawieszenie i hamulce: precyzja zamiast fanfar
Subaru nie poszło drogą utwardzenia wszystkiego na wzór betonu. Zastosowane amortyzatory ZF – zarówno z przodu, jak i z tyłu – zostały zestrojone pod wyższą stabilność i wyraźniejszą komunikację w zakrętach. Do tego dochodzi elastyczny usztywniacz tylnej części nadwozia autorstwa STI. Układ hamulcowy również nie udaje sportowych ambicji – tu wszystko jest na serio. Brembo dostarczyło zestaw z wentylowanymi tarczami i złotymi zaciskami, które przywołują skojarzenia z dawnymi, kultowymi STI. 
Limitowana seria, ceny i dostępność wyłącznie dla Japonii
Type RA trafi do wybranych. Subaru ogłosiło, że powstanie tylko 300 sztuk: 200 w wersji bez skrzydła i 100 ze skrzydłem z włókna węglowego. Cena podstawowego wariantu wynosi 4 972 000 jenów, czyli około 117 600 zł. Wersja ze skrzydłem to wydatek 5 478 000 jenów – około 129 400 zł. To odpowiednio 1 188 000 jenów (28 000 zł) i 1 694 000 jenów (40 000 zł) więcej niż standardowe BRZ STI Sport. Chętni nie mogą po prostu wejść do salonu i zamówić auta.
Zastosowano formułę loterii, a zgłoszenia przyjmowane będą pomiędzy 13 a 30 listopada 2025 roku. Samochód pojawi się również na Fuji Speedway podczas finału serii ENEOS Super Taikyu (16 listopada 2025) – miejscu, które idealnie pasuje do takiego projektu. Type RA nie jest zabawką kolekcjonerską, lecz pełnoprawnym pomostem między modelem drogowym a wyścigówką startującą w Super Taikyu. 
Co z resztą świata?
Tu Subaru pozostawiło globalnych fanów BRZ z poczuciem niedosytu. Limitowana edycja została zaprojektowana wyłącznie dla Japonii, co nieco ironicznie wpisuje się w firmową tradycję wynagradzania lokalnych klientów najbardziej smakowitymi kąskami. Jedno jest pewne: nawet jeśli Type RA nie trafi poza Japonię, jego istnienie przypomina, że Subaru wciąż potrafi zrobić auto, które nie potrzebuje turbosprężarki, aby wzbudzić emocje. Wystarczy konsekwencja i motorsportowy gen.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Kubica dostał zimny prysznic w Le Mans. Ferrari #83 poza Hyperpole

Red Bull przyznał, że tempo Antonellego w Monako ich zaskoczyło

Ferrari zrzuca maskę przed Le Mans. „Nie jesteśmy faworytami”

Racing Bulls jedzie do Barcelony w piłkarskich barwach z okazji mundialu

































