⏱️ 5 min.

Suzuki zaprezentowało model Across na Seszelach

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

23-12-2025 11:12
Suzuki nazwało SUV-a Across… i tym razem nie ma tu Toyoty. Chaos w pakiecie

Suzuki pokazało nowego Acrossa na Seszelach i zrobiło to w sposób, który idealnie pasuje do motoryzacyjnej współczesności: ta sama nazwa, zupełnie inne auto. Dotychczasowy Across w Europie był w praktyce Toyotą RAV4 w przebraniu, a teraz pojawił się Across bez jakichkolwiek więzów z Toyotą.

Suzuki od lat utrzymywało bliską współpracę z Toyotą, szczególnie w zakresie wzajemnego „pożyczania” modeli na różnych rynkach. Dobrym przykładem był europejski Suzuki Across, będący przerobioną Toyotą RAV4, a dokładniej wariantem spokrewnionym z chińską specyfikacją Wildlandera. Tyle że właśnie pojawił się Across, który z Toyotą nie ma już nic wspólnego.

Across z Seszeli: ten sam szyld, inne pochodzenie

Nowy Suzuki Across zadebiutował na Seszelach, czyli malowniczym państwie wyspiarskim u wybrzeży Afryki Wschodniej. I tu robi się ciekawie: ten SUV wygląda znajomo nie dlatego, że to kolejna Toyota, tylko dlatego, że jest w zasadzie przebrandowanym Maruti Suzuki Victoris. Ten model zadebiutował w Indiach we wrześniu 2025 roku. Z zewnątrz Across jest lustrzanym odbiciem Victorisa, poza oznaczeniami na tylnej klapie. Najbardziej zauważalna różnica dotyczy kabiny: w wersji na Seszele przełożono kierownicę na lewą stronę.Suzuki nazwało SUV-a Across… i tym razem nie ma tu Toyoty. Chaos w pakiecie

Suzuki miało powód, by zrobić wersję eksportową

Suzuki miało globalne ambicje wobec budowanego w Indiach Victorisa, więc pojawienie się wariantu z kierownicą po lewej stronie dla rynków eksportowych nie było wielkim zaskoczeniem. Debiut na Seszelach wygląda więc jak czytelny sygnał: platforma i nadwozie są gotowe, żeby jechać dalej w świat.

Wymiary: krótszy niż Across „toyotowy”

Wersja seszelska (czyli de facto Victoris pod nazwą Across) ma 4360 mm długości i rozstaw osi 2600 mm. Dla porównania, dotychczasowy Across oparty na RAV4 był wyraźnie większy: 4635 mm długości i 2690 mm rozstawu osi. Różnica jest więc zauważalna zarówno „na papierze”, jak i w realnym gabarycie auta na drodze. Suzuki nazwało SUV-a Across… i tym razem nie ma tu Toyoty. Chaos w pakiecie

Pod spodem: platforma Heartect i rodzinna układanka SUV-ów

Nie jest tajemnicą, że Victoris i nowy Across bazują na platformie Heartect. To ta sama architektura, którą Suzuki wykorzystuje też w Grand Vitarze. W praktyce Heartect jest fundamentem całej gamy własnych konstrukcji Suzuki, a w podobnym rozmiarze mieszczą się również Vitara i S-Cross. Tak, „Across” w tym kontekście brzmi jak żart, ale akurat tu nazwa przynajmniej pasuje do tego, jak szeroko rozciągnięto jedną bazę techniczną na różne modele.

Napędy na Seszelach: benzyna 1.5 i tropikalna zapowiedź hybrydy

Na Seszelach Across jest oferowany z wolnossącym silnikiem benzynowym 1,5 l. Jednostka rozwija 103 KM oraz 137 Nm momentu obrotowego. Klient może wybrać:

  • 5-biegową skrzynię manualną
  • 6-biegowy automat

Co ważne, przy automacie dostępna jest też konfiguracja z napędem 4×4. To już brzmi jak przepis na „normalnego” SUV-a do codziennego użytku, bez udawania auta terenowego, ale też bez ograniczania się do przedniej osi. Suzuki nazwało SUV-a Across… i tym razem nie ma tu Toyoty. Chaos w pakiecie Jednocześnie na oficjalnych zdjęciach prasowych pojawił się znaczek „hybrid”, co sugerowało, że do oferty trafi układ zelektryfikowany znany z indyjskiego Victorisa. Tamtejsza wersja łączy benzynowe 1,5 l z pojedynczym silnikiem elektrycznym, osiągając łączną moc 116 KM. To tzw. hybryda samodoładowująca, zestawiona z układem Suzuki AllGrip Select AWD. Jak podało Suzuki:

Victoris będzie eksportowany do ponad 100 krajów i regionów na całym świecie.

Europa: czy nowy Across ma sens, skoro stary był RAV4?

Suzuki nie ujawniło planów dotyczących „toyotowego” Acrossa na rynkach Europy i Wielkiej Brytanii w kontekście kontynuacji lub następcy w tej samej formule. Za to deklaracja eksportu Victorisa do ponad 100 krajów otwiera pole do domysłów. Czytając między wierszami, bazujący na Victorisie Across wygląda na kandydata na rynki Europy – szczególnie w wariancie hybrydowym, bo to dziś najłatwiejsza ścieżka do sensownej sprzedaży w wielu krajach.

Pozostaje tylko pytanie o nazwę. Jeśli Suzuki zechce ograniczyć zamieszanie, może zdecydować się na inne oznaczenie niż Across, żeby nie mieszać klientom w głowach (choć, jak widać, nie jest to priorytet sam w sobie). Z drugiej strony: skoro już raz użyto tej nazwy do auta o zupełnie innym rodowodzie, to czemu miałoby się to nie powtórzyć?

Rywal dla Dacii Bigster i „tańsza” alternatywa?

Jeżeli taki model rzeczywiście trafiłby do Europy, mógłby ustawić się jako rywal dla przystępnych cenowo SUV-ów pokroju Dacii Bigster. W teorii mógłby też wejść na rynek z niższą ceną niż odchodzący Across oparty na Toyocie, który i tak nigdy nie zdobył szczególnie mocnej pozycji. Problem w tym, że konkretów na temat cen nie podano, więc na dziś to tylko logiczny wniosek z kierunku, w jakim Suzuki pcha eksport indyjskiej konstrukcji.

Co z tego wynika: marka, nazwy i praktyczna rzeczywistość

Nowy Across pokazuje, że w 2025 roku nazwa modelu bywa bardziej etykietą marketingową niż jednoznaczną informacją o samochodzie. W Europie Across kojarzył się z RAV4, a na Seszelach jest Victorisem z innym logo i kierownicą po właściwej stronie. Technicznie wszystko się zgadza: Heartect, znana rodzina SUV-ów, proste napędy, opcja 4×4 i hybryda z AllGrip Select AWD na horyzoncie. Tylko klient musi jeszcze wiedzieć, o którym Acrossie mówimy. A momentami niełatwo się w tym połapać…

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.