⏱️ 4 min.

Suzuki Across wraca jako nowa Toyota RAV4. I nawet się z tym nie kryje

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

09-02-2026 09:02
Suzuki Across 2026

Są auta, które udają, że są inną konstrukcją od oryginału. Suzuki Across ma łatwiej: to po prostu Toyota RAV4 z inną plakietką i kilkoma detalami, a cała zabawa polega dziś na tym, jak mało można zmienić, żeby wciąż „było swoje”. Wersja jest tylko jedna i ma 304 KM, więc przynajmniej nikt nie udaje skromności.

Suzuki i Toyota od lat trzymają się blisko, a Across to jeden z najbardziej oczywistych efektów tej współpracy. W Polsce Suzuki oferowało też model Swace, czyli technicznego bliźniaka Toyoty Corolli Touring Sports. Teraz historia zatoczyła koło, bo po wejściu nowej generacji Toyoty RAV4 (w połowie 2025 roku) Suzuki w końcu odsłoniło nowego Acrossa, przeznaczonego m.in. na europejskie rynki. Co ciekawe, na Seszelach Japończycy również oferują Across, ale jest to przebrandowane Suzuki Victoris.

Stylistyka jak w RAV4

W poprzednim Acrossie dało się jeszcze znaleźć elementy, które wyraźniej odcinały go od Toyoty, na przykład inne reflektory. Tym razem z przodu są po prostu reflektory Toyoty, a zespół projektantów miał wyraźnie mniejsze pole manewru (czytaj: mniej okazji do kreatywności). W Holandii Toyota RAV4, o ile nie wybierzesz GR Sport, zwykle jeździ z przednim zderzakiem z dużymi otworami pełniącymi rolę osłony chłodnicy.

Suzuki Across 2026

Across wygląda inaczej i przez to w tamtejszym ruchu potrafi sprawiać wrażenie bardziej „swojego”, choć sam zderzak też pochodzi z Toyoty. To taki rebadging na miękko: zmieniamy znaczek i liczymy, że reszta i tak sama się „dopowie”. Bok i tył są już w całości w klimacie RAV4. Suzuki przeniosło akcent na tył: logo marki ląduje między tylnymi lampami, w miejscu, gdzie Toyota zwykle umieszcza nazwę modelu.

Wnętrze: RAV4 bez niespodzianek

Kabina nie próbuje udawać, że jest „innym światem”. Jest masywna deska rozdzielcza, a na niej dwa duże ekrany: 12,3-calowy zestaw wskaźników i 12,9-calowy ekran systemu multimedialnego. Całość jest w pełni „kompatybilna” z RAV4, czyli jeśli znasz Toyotę, tutaj poczujesz się jak u siebie (tylko z innym logo na kierownicy).

Napęd: 304 KM, bateria 22,7 kWh i realne „elektryczne” ambicje

W odróżnieniu od RAV4, Across jest dostępny wyłącznie jako hybryda plug-in. Poza tym występuje jedynie jako najmocniejszy wariant, rozwijający 304 KM. Sercem układu jest benzynowy silnik 2,5 l (cztery cylindry) o mocy 143 KM. Do tego dochodzą dwa silniki elektryczne: 204 KM na przedniej osi i 55 KM na tylnej.

Suzuki Across 2026

Efekt uboczny jest bardzo pożądany: napęd na cztery koła bez klasycznych sztuczek mechanicznych (w codziennym użyciu liczy się to, że działa, a nie jak brzmi w katalogu). Suzuki nie podaje jeszcze, jaki zasięg na prądzie da bateria 22,7 kWh. Sensownym punktem odniesienia jest to, co deklarowane dla Toyoty RAV4 w wersji 304 KM: 100 km. To nie obietnica w ciemno, raczej drogowskaz, bo realny wynik zwykle zależy od temperatury, prędkości i stylu jazdy.

Osiągi, praktyczność i ceny: jest szybko, jest sensownie, cennik jeszcze milczy

Across może holować do 2000 kg, przyspiesza 0–100 km/h w 6,1 sekundy i ma bagażnik o pojemności 446 litrów. To zestaw, który pasuje do rodzinnego SUV-a, ale z „dodatkowym” argumentem w postaci jazdy na prądzie na krótszych trasach. Ile kosztuje nowy Suzuki Across? Na razie nie wiadomo.

Na koniec warto pamiętać, po co ta współpraca w ogóle istnieje. Toyota i Suzuki wymieniają się techniką i modelami, a najnowszym przykładem mają być bliźniaki Urban Cruiser i eVitara. Across jest tu najbardziej dosłowny: jeśli chcesz RAV4, ale wolisz znaczek Suzuki, dostajesz dokładnie to, co zamawiasz – bez zbędnej scenografii.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl