Monochromatyczne kolory nadwozia zdominowały światowy rynek samochodowy. Według badania iSeeCars w 2025 roku białe, czarne, szare i srebrne auta odpowiadały już za 80,4% rynku. Najmocniej urósł szary, którego popularność względem 1996 roku zwiększyła się o 528,4%.
Szarość stała się symbolem bezpiecznego wyboru
Jeszcze 30 lat temu cztery najpopularniejsze kolory neutralne miały mniej niż połowę rynku. Białe, czarne, szare i srebrne samochody odpowiadały wtedy łącznie za 47,3% sprzedaży. W 2025 roku ten sam zestaw zajmuje już ponad cztery piąte rynku.
Największy awans zanotowała szarość. To kolor, który dobrze wpisuje się w logikę rynku wtórnego, flot i codziennego użytkowania. Auto w neutralnym lakierze rzadziej polaryzuje kupujących, a to dla wielu osób jest ważniejsze niż stylistyczna odwaga.
Niebieski broni honoru żywszych lakierów
Najpopularniejszym niemonochromatycznym kolorem w 2025 roku był niebieski. Jego udział wyniósł 9,1%, więc jako jedyny jaskrawszy odcień zmieścił się w pierwszej piątce. Czerwone auta miały 7% rynku, a zielone – 2,2%.

fot. Audi
Brązowe, beżowe i żółte samochody łącznie nie przekroczyły 1% udziału w rynku. Złote i fioletowe lakiery praktycznie zniknęły ze sprzedaży. Rynek samochodów zrobił się więc bardzo poukładany kolorystycznie, choć można też powiedzieć prościej: trochę mniej odważny.
Pickup ma być praktyczny, sportowe auto może być kolorowe
Najbardziej zachowawcze kolorystycznie okazały się pick-upy. W tej kategorii monochromatyczne lakiery odpowiadały za 83,5% sprzedanych samochodów. Sedany osiągnęły wynik 80,7%, a crossovery nieco ponad 79%.
Inaczej wygląda sytuacja wśród samochodów sportowych. W tej grupie 36,2% sprzedanych aut miało kolory inne niż biel, czerń, szarość i srebro. To pokazuje, że jaskrawy lakier nadal działa tam, gdzie auto ma wyrażać emocje, a nie tylko spokojnie znikać na parkingu pod biurem.
Kolor auta coraz częściej jest decyzją rynkową
Neutralny lakier nie musi oznaczać braku gustu. W praktyce często oznacza ostrożność, łatwiejszą odsprzedaż i mniejsze ryzyko, że za kilka lat kupujący uzna kolor za zbyt specyficzny. Dlatego biel, czerń, szarość i srebro tak dobrze radzą sobie zarówno w autach prywatnych, jak i flotowych.
Badanie iSeeCars pokazuje też szerszą zmianę w sposobie kupowania samochodów. Dla dużej części klientów kolor stał się elementem kalkulacji, a nie manifestem. Żywe lakiery nie zniknęły całkowicie, ale coraz częściej trafiają do aut, które z definicji mają przyciągać wzrok.






