MotoGuru.pl

Szef BMW w obronie serii 4: dobry projekt nie jest ładny ani brzydki

Domagoj Dukec – szef działu designu w BMW – po raz kolejny zabrał głos w sprawie kontrowersyjnego designu nowych samochodów bawarskiej marki, tym razem w rozmowie z magazynem Esquire.

Do swoich produktów ma takie samo podejście, co rodzice do swoich dzieci. Jest przekonany o genetycznym majstersztyku. Zresztą, to gość, który niczym steoreotypowy kierowca BMW uważa, że zasady są jedynie po to, by je łamać, o czym przeczytamy w wywiadzie:

Na początku mojej kariery zawsze istniały zasady, niemalże prawa projektowania. To zawsze musi być równoległe; to jest zabronione; nie możesz umieścić trzech linii w jednym punkcie. Ale później nauczyłem się, że tak naprawdę nie ma żadnych reguł. Wszystko jest możliwe. 

Trudno się nie zgodzić, że BMW serii 4 ma ładne proporcje.

Zdaniem Domagoja, ludzie powinni patrzeć nie tylko na samą osłonę chłodnicy, ale na samochód jako całokształt:

W moich oczach seria 4 Coupé nie jest aż tak radykalna, jak się ją przedstawia w mediach. To bardzo elegancki samochód o bardzo dobrych proporcjach. Jedyną rzeczą, która może być postrzegana jako niekonwencjonalna, jest kształt osłony chłodnicy. W pewnym sensie zastanawia mnie, jak ludzie są tak powierzchowni, że oceniają to auto na podstawie jednego szczegółu. To tak, jakby oceniać człowieka na podstawie jednej rzeczy – dużego nosa, długich nóg, dużej głowy. Nie powiedziałbyś szefowi kuchni: dobra, to trzydaniowe menu jest świetne, ale jaki jest twój ulubiony składnik? Sól to tylko sól; pomidor to tylko pomidor. Tak naprawdę ważna jest kompozycja wszystkich składników. 

Dukec jest zdania, że design nie jest ani ładny, ani brzydki:

To, czego staram się nauczyć wszystkich, którzy nie są projektantami, to że dobry projekt nie jest ładny lub brzydki. Te rzeczy są subiektywne. Co jest ładne? Nigdy nie zaprojektujesz czegoś, co spodoba się 100% ludzi. Nie jest to możliwe, ponieważ ludzie mają bardzo różne gusta i potrzeby. Nie chodzi więc o gusta, ale o ocenę tego, czego klient faktycznie pragnie lub czego mógłby pragnąć w przyszłości. 

Czy Domagoj zmienił retorykę? Wcześniej podkreślał, że głównym celem było stworzenie pojazdu, które się wyróżnia i nie ginie w tłumie. Nie był też zaskoczony krytyką i dał do zrozumienia, że BMW jako firma słucha opinii ludzi i i klientów. 

W każdym razie śpieszmy się krytykować samochody, póki możemy. Bo jeśli jakimś cudem Domagoj zmieni profesję, zostanie politykiem i przebije się w strukturach Unii Europejskiej, jeszcze zdąży wprowadzić agnostycyzm designerski. A wtedy będziemy mogli co najwyżej powtórzyć jego słowa: ten design nie jest ani ładny, ani brzydki.