⏱️ 5 min.

Nowy szef Renault: Potrzebujemy mniej regulacji, aby ceny aut były bardziej przystępne

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

11-09-2025 07:09

François Provost, świeżo mianowany prezes Renault Group, podczas spotkania z wybranymi dziennikarzami na salonie w Monachium podkreślił, że Europa powinna skupić się na obniżaniu cen samochodów elektrycznych, a nie na zmuszaniu producentów do sprzedaży coraz większej liczby elektryków. Zapowiedział kontynuację planu Renaulution i wykorzystanie podziału na Ampere (EV) oraz Horse (ICE), aby szybciej reagować na zmiany.

Kontynuacja zamiast rewolucji

Komentarze ekspertów na temat różnic w stylach zarządzania między Provostem a jego poprzednikiem, Lucą de Meo, brzmiały znajomo. Choć Provost uchodził za „bardziej zachowawczego”, w praktyce powtórzył kurs na wartość zamiast wolumenu i jasno wskazał, że nie zamierza burzyć fundamentów, które zbudowało Renault w ostatnich latach. Wybrzmiałą jego deklaracja o zachowaniu ciągłości:

Jestem człowiekiem kontynuacji. Naszym centralnym zadaniem było promowanie planu Renaulution, zbudowanie mocnej oferty w Europie i jej odnowienie. Musieliśmy być gotowi reagować, jeśli czynniki wewnętrzne ulegały zmianie – do tego służyą nam Ampere i Horse.

Chińska ofensywa? Szybkość i emocje

W odpowiedzi na pytania o presję ze strony chińskich marek Provost podkreślił dwa filary: skrócenie cyklu rozwoju modeli do mniej niż dwóch lat oraz stawianie na design, który „niesie emocje” – obszar, w którym Renault, jego zdaniem, miało mieć przewagę. Nie zapomniał też o jakości relacji z siecią dealerską i o tym, by doświadczenie klienta wyróżniało się na tle „tańszej konkurencji”. Provost podkreślił:

Byliśmy w stanie projektować bardzo mocne i emocjonalne samochody i udowodniliśmy to. Byliśmy w tym lepsi od konkurentów, zwłaszcza chińskich. Szliśmy też w kierunku lepszego zaangażowania klientów: szanowaliśmy dealerów i chcieliśmy wnosić nasze wartości do doświadczenia klienta.

Regulacje kontra portfele kierowców

Provost ostudził nastroje: jego zdaniem prawdziwym problemem są zbyt wysokie ceny EV tu i teraz, co paradoksalnie może zwiększać emisje, bo konsumenci wybierają tańsze alternatywy. Wskazał na błędną logikę przemysłową w Europie i potrzebę technologicznej neutralności. Provost zauważył:

Nie powinniśmy koncentrować się na 2035 roku, nawet jeśli świetnie wyglądało to w nagłówkach. Faktem jest, że ceny aut elektrycznych są dla ludzi za wysokie – właśnie teraz – i przez to produkujemy więcej dwutlenku węgla, niż musimy. Potrzebujemy mniej regulacji, aby ceny aut były bardziej przystępne. Neutralność technologiczna, która pchała auta elektryczne do przodu, była właściwą drogą.

Plan działania: najpierw koszty, potem Bruksela

Gdy padło pytanie „co dalej”, odpowiedź okazała się pragmatyczna. Provost najpierw weźmie się za to, co może kontrolować – dalsze cięcie kosztów. Potem – wspólnie z innymi liderami branży – zamierza uderzać do instytucji unijnych z prostym komunikatem: sama branża nie „podciągnie” popytu na auta elektryczne bez wsparcia w zakresie infrastruktury ładowania i cen energii. Provost wyjaśnił:

Skupiłem się na kosztach. Potem udam się do władz europejskich z kolegami z branży, by zwiększyć poczucie pilności. Zadanie pobudzania rynku aut elektrycznych nie może spoczywać wyłącznie na producentach: oprócz błędnej logiki europejskiej mamy problemy z infrastrukturą ładowania i ceną energii w całej Europie.

Wartość ponad wolumen – ale bez szaleństw

Zgodnie z linią de Meo, Provost utrzyma kurs na rentowność, a nie „gonienie słupków”. Plan zakłada „podążanie za rynkiem”, bez wykonywania radykalnych kroków. Zniżki – tak, ale tylko jeśli mieszczą się w ramach strategii kosztowej i wizerunkowej marki. Właśnie taką strategię obrał Provost:

Podążamy za rynkiem, ale bez robienia czegokolwiek szalonego. Dlatego naciskam na redukcję kosztów.

Alpine w Formule 1: zostaje i zmienia serce

Na koniec padł temat, który ucieszył fanów sportu – Alpine ma pozostać w F1, mimo ostatnich kłopotów. Zespół ma przejść w przyszłym roku na jednostki napędowe Mercedesa, a Provost – bez niepotrzebnego zadęcia – oceniał perspektywy jako lepsze niż niedawno. Były kontrakty, byli sponsorzy, a teraz zespół ma odzyskać stabilność. Provost stwierdził:

Pozostaniemy w F1. Mieliśmy dobre kontrakty i sponsorów, i wierzyłem, że minęliśmy punkt zwrotny. To nie znaczyło, że zaraz mieliśmy zacząć wygrywać, ale uważam, że mieliśmy stabilne zarządzanie i dobry układ napędowy od Mercedesa. Wierzyłem, że mieliśmy szansę wypaść lepiej.

Co z tego wynika dla kierowców i branży

Dla klientów w Europie kluczowa była obietnica: szybsze premiery, bardziej emocjonalne projekty i realna walka o niższe koszty. Dla branży – wyraźny sygnał, że bez wsparcia infrastruktury i tańszej energii, „Wielki Przełom EV” pozostanie w sferze marzeń. W ujęciu strategii Renault lista priorytetów prezentuje się racjonalnie:

  • utrzymanie kursu Renaulution i segmentacji na Ampere/Horse.
  • skracanie czasu rozwoju aut do poniżej dwóch lat.
  • design i doświadczenie klienta jako broń przeciw tańszej konkurencji.
  • ciągła presja na koszty zamiast „szalonych” promocji.
  • wywieranie nacisku na UE w sprawie infrastruktury ładowania i cen prądu.
  • utrzymanie obecności Alpine w F1 przy zmianie dostawcy jednostek.

Monachium było tylko początkiem

Pierwsze wystąpienie Provosta brzmiało jak deklaracja trzeźwego pragmatyzmu: zamiast nowych sloganów – konsekwentne porządkowanie tego, co już działało. Do tego odwaga, by powiedzieć głośno to, co wszyscy szepczą: „auta elektryczne są za drogie”. Jeśli instytucje wsparłyby rynek sensownymi decyzjami, producenci dostarczyliby resztę – szybszy rozwój i tańsze auta spełniające oczekiwania klientów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl