Chiny coraz mocniej dominują na światowym rynku akumulatorów do samochodów elektrycznych, a Europa szuka sposobu na zmniejszenie tej zależności. Eksperci wskazują, że jednym z najważniejszych partnerów mogą być południowokoreańskie koncerny LG Energy Solution, SK On i Samsung SDI, które już dysponują znaczącymi mocami produkcyjnymi na Starym Kontynencie.
Chińskie firmy kontrolują większość rynku baterii
Skala przewagi chińskich producentów jest coraz trudniejsza do zignorowania. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku siedem największych firm z Chin odpowiadało za około 72,6% światowego rynku akumulatorów do samochodów elektrycznych. Łączny udział trzech największych producentów z Korei Południowej – LG Energy Solution, SK On i Samsung SDI – wynosił w tym czasie 13,8%.
Problem Europy nie ogranicza się przy tym do samych gotowych ogniw. Chiny mają również bardzo silną pozycję w produkcji materiałów aktywnych do katod i anod oraz w przetwarzaniu surowców wykorzystywanych w akumulatorach. Taka koncentracja oznacza, że nawet rozwój europejskich fabryk nie musi automatycznie oznaczać pełnej niezależności od chińskiego łańcucha dostaw.
Koreańskie koncerny mają już fabryki w Europie
Z perspektywy Unii Europejskiej Korea Południowa jest interesującą alternatywą, ponieważ jej producenci nie zaczynają działalności w Europie od zera. LG Energy Solution posiada zakład w Polsce, Samsung SDI produkuje akumulatory na Węgrzech, a SK On rozwija działalność produkcyjną na Węgrzech i Słowacji.
Koreańskie przedsiębiorstwa mają również bardzo mocną pozycję w istniejących europejskich mocach produkcyjnych. Według analiz European Council on Foreign Relations firmy z Korei Południowej odpowiadają za 78% zainstalowanych w Europie mocy produkcyjnych akumulatorów, podczas gdy na przedsiębiorstwa europejskie przypada 13%, a na chińskie 8%.

fot. newspressuk.com
Nie oznacza to jednak, że Koreańczycy mogą spokojnie obserwować rozwój sytuacji. Ich udział w europejskim rynku akumulatorów do samochodów elektrycznych w ostatnich latach mocno spadł, podczas gdy chińscy konkurenci systematycznie zwiększali swoją obecność. Jednym z głównych powodów jest rosnąca popularność tańszej technologii LFP.
LFP stało się jednym z największych atutów Chin
Południowokoreańscy producenci przez lata specjalizowali się przede wszystkim w akumulatorach wykorzystujących chemię NMC, oferującą wysoką gęstość energii, ale również wyższe koszty. Chińskie firmy bardzo mocno rozwinęły natomiast akumulatory litowo-żelazowo-fosforanowe LFP, które są tańsze i coraz częściej trafiają do popularniejszych samochodów elektrycznych.
LG Energy Solution, SK On i Samsung SDI zaczynają więc rozszerzać działalność w kierunku LFP. LG Energy Solution rozpoczęło w lipcu 2026 roku produkcję takich akumulatorów przeznaczonych do magazynów energii w należącym do spółki Ultium Cells zakładzie w Michigan. Firma planuje również rozpoczęcie produkcji LFP we Wrocławiu na początku 2027 roku.
Samsung SDI wykorzystuje natomiast swoją współpracę ze Stellantisem w spółce StarPlus Energy i zamierza uruchomić tam produkcję LFP do końca 2026 roku. SK On stworzył własną markę związaną z magazynowaniem energii i również przygotowuje się do produkcji na dużą skalę.
Europa nie chce zamienić jednej zależności na drugą
Ściślejsza współpraca z Koreą Południową mogłaby pozwolić Europie szybciej zdywersyfikować dostawy, ale samo zastąpienie chińskiego importu koreańskim nie rozwiązuje całego problemu. Z punktu widzenia UE korzystniejszy byłby rozwój produkcji bezpośrednio na jej terytorium, wraz z dostawcami komponentów, transferem technologii i tworzeniem lokalnego łańcucha wartości.
Jest jeszcze jeden istotny problem. Także koreański przemysł akumulatorowy jest w dużym stopniu uzależniony od surowców i półproduktów pochodzących z Chin. Korea Południowa sprowadza stamtąd zdecydowaną większość m.in. prekursorów materiałów katodowych, syntetycznego grafitu oraz wodorotlenku litu. Ograniczenie udziału chińskich producentów gotowych ogniw nie oznacza więc automatycznie usunięcia Chin z całego łańcucha dostaw.
Unia Europejska próbuje zabezpieczyć strategiczny sektor
Znaczenie problemu pokazują dane Komisji Europejskiej. W 2024 roku UE sprowadziła akumulatory o wartości około 28 mld euro, z czego 79% importu pochodziło z Chin. Korea Południowa zajmowała drugie miejsce, ale odpowiadała jedynie za 5% importu.
Europa ma własne projekty produkcyjne, jednak ich sytuacja pozostaje niepewna. Komisja wskazywała 34 działające, budowane lub zapowiedziane projekty związane z produkcją ogniw litowo-jonowych, ale tylko 27% planowanych mocy uznano za obarczone niskim ryzykiem realizacyjnym.
W praktyce wyścig dotyczy więc już nie tylko tego, gdzie powstaną kolejne fabryki samochodów elektrycznych. Coraz większe znaczenie ma to, kto będzie kontrolował technologie, materiały i produkcję ich akumulatorów. Dla Unii Europejskiej współpraca z Koreą Południową może być jednym z najszybszych sposobów na ograniczenie chińskiej przewagi, ale wymaga jednoczesnego rozwijania własnego przemysłu i bardziej zróżnicowanych źródeł dostaw.






