Unia Europejska chce, aby Chiny dobrowolnie ograniczyły eksport samochodów hybrydowych do Europy. Według doniesień Financial Times Bruksela dąży do zmniejszenia udziału chińskich hybryd do około 15% rynku, podczas gdy obecnie odpowiadają one za ponad jedną trzecią. Jeśli porozumienia nie uda się osiągnąć, w grę mogą wejść kolejne bariery handlowe.
Chińskie hybrydy znalazły sposób na unijne cła
Problem z punktu widzenia Brukseli narasta od czasu wprowadzenia dodatkowych ceł na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Obecne unijne środki antysubsydyjne dotyczą aut w pełni elektrycznych, a nie hybryd, co potwierdzała w kwietniu Komisja Europejska.
Efekt widać w statystykach importu. Według danych przytaczanych przez Financial Times liczba sprowadzanych do UE chińskich hybryd zwiększyła się z 3,8 tys. samochodów w październiku 2024 roku do 50 tys. w lipcu 2026 roku. To oznacza ponad dziesięciokrotny wzrost w niespełna dwa lata.
Bruksela chce zejścia do 15% rynku
Zamiast od razu sięgać po nowe cła, UE ma próbować wynegocjować z Pekinem dobrowolne ograniczenie sprzedaży. Cel to około 15% unijnego rynku dla produkowanych w Chinach hybryd, wobec ponad jednej trzeciej obecnie. W praktyce oznaczałoby to ograniczenie ich udziału o ponad połowę.

fot. MG
Takie rozwiązanie miałoby pozwolić uniknąć dalszej eskalacji sporu handlowego. Jednocześnie europejscy urzędnicy sygnalizują, że w przypadku braku porozumienia Unia może zastosować własne instrumenty ograniczające napływ samochodów. W Niemczech pojawiły się już wezwania do rozszerzenia ceł również na hybrydy typu plug-in.
UE obawia się dalszej deindustrializacji
Spór o samochody jest częścią znacznie większego problemu gospodarczego. Deficyt handlowy Unii Europejskiej z Chinami wyniósł w 2025 roku 360,6 mld euro (ok. 1,57 bln zł), a w pierwszej połowie 2026 roku nadal się powiększał. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała wykorzystanie dostępnych instrumentów w celu zmniejszenia tej nierównowagi.
Bruksela wskazuje przy tym na chińskie nadwyżki zdolności produkcyjnych m.in. w sektorze motoryzacyjnym i bateryjnym. Pekin odrzuca te zarzuty i określa unijne działania jako protekcjonistyczne. Rozmowy handlowe prowadzi po stronie UE komisarz Maroš Šefčovič, a konkretne rezultaty negocjacji mają pojawić się do października.
Nie tylko samochody znalazły się na celowniku
Motoryzacja nie jest jedyną branżą, w której Unia rozważa ograniczenie rosnącego importu. Państwa członkowskie analizują także działania dotyczące m.in. produktów chemicznych i tworzyw sztucznych. W tle są obawy o kondycję europejskiego przemysłu, mierzącego się równocześnie z wysokimi kosztami oraz konkurencją tańszych produktów importowanych. :contentReference[oaicite:7]{index=7}
Dla chińskich producentów ewentualne porozumienie oznaczałoby istotną zmianę warunków ekspansji w Europie. Po objęciu samochodów elektrycznych dodatkowymi cłami hybrydy stały się jednym ze sposobów dalszego zwiększania obecności na unijnym rynku. Teraz właśnie ten segment znalazł się w centrum kolejnego etapu rozmów handlowych między Brukselą a Pekinem.






