Alpine przygotowuje elektrycznego następcę kultowego A110 i nie chce, by nowy model był tylko kolejną szybką sportową maszyną na baterie. Kluczem ma być nowa architektura Alpine Performance Platform, opracowana specjalnie dla sportowych aut tej francuskiej marki, z nietypowym układem dwóch akumulatorów i naciskiem na niską masę, pozycję za kierownicą oraz precyzję prowadzenia.
Nowa Alpine A110 nie będzie Renault w sportowym przebraniu
W świecie elektrycznych samochodów sportowych sama moc przestała być najważniejsza. Wysokie osiągi są dziś stosunkowo łatwe do uzyskania, ale szybkość reakcji i zaangażowanie kierowcy to już znacznie trudniejsza sprawa. Alpine dobrze o tym wie, ponieważ obecne A110 zbudowało swoją reputację właśnie na zwinności, niskiej masie i analogowym wrażeniu prowadzenia.
Dlatego francuska marka przygotowała własną architekturę o nazwie Alpine Performance Platform. Ma ona trafić nie tylko do elektrycznego A110, ale także do kolejnych aut z zapowiadanej rodziny sportowych modeli.
Alpine Performance Platform pozwoli na tylny lub pełny napęd
APP zostało zaprojektowana jako konstrukcja modułowa. Inżynierowie mogą zmieniać rozstaw osi, rozstaw kół oraz konfigurację napędu, zależnie od charakteru danego modelu. W grę wchodzi zarówno napęd na tylne koła, jak i układ 4×4.
To istotne, bo Alpine nie chce sprowadzać elektryfikacji wyłącznie do gwałtownych przyspieszeń. Nowa platforma ma umożliwić budowę samochodów o różnym charakterze, ale z tym samym priorytetem: zachowaniem precyzyjnego prowadzenia. W sportowym aucie akumulator nie może być tylko ciężkim prostokątem pod podłogą, bo wtedy fizyka szybko wystawia rachunek.
Dwa akumulatory zamiast jednego dużego pakietu
Najciekawszym rozwiązaniem jest podział akumulatora na dwie części. Alpine przewiduje osobny pakiet z przodu i osobny z tyłu, co ma pomóc w lepszym rozłożeniu masy oraz zachowaniu niskiej sylwetki samochodu. W przypadku przyszłegi A110 ten pierwszy ma wynosić 40% z przodu i 60% z tyłu.

fot. Alpine
Według informacji podanych przez Alpine układ może być jednak zmieniany zależnie od modelu. W skrajnej konfiguracji rozkład masy może dojść do 25% na przedniej osi i 75% na tylnej. Cel jest jasny: zachować niską pozycję za kierownicą, nie podnosić linii dachu względem obecnego A110 i nie zgubić sportowej ergonomii.
Kompaktowy pakiet ma usztywniać nadwozie
Alpine wykorzystuje technologię cell-to-pack, w której ogniwa są integrowane bezpośrednio z pakietem akumulatora, bez klasycznych modułów pośrednich. Takie rozwiązanie pozwala ograniczyć zajmowaną przestrzeń i masę, co w samochodzie sportowym ma większe znaczenie niż w typowym SUV-ie.
Francuzi zastosowali też strukturę dwupoziomową, przypominającą układ dwóch warstw. Obudowa pakietu została wykonana z aluminium odlewanego pod wysokim ciśnieniem. Nie chodzi wyłącznie o ochronę ogniw, lecz także o wykorzystanie baterii jako elementu wzmacniającego konstrukcję auta. Jeśli to rozwiązanie spełni założenia, może poprawić sztywność nadwozia, a tym samym reakcje zawieszenia i układu kierowniczego.
Elektryczna A110 ma obronić coś więcej niż osiągi
Dla Alpine najtrudniejsze nie będzie zbudowanie szybkiego samochodu elektrycznego. To potrafią dziś nawet marki, które jeszcze niedawno nie kojarzyły się ze sportem. Prawdziwe wyzwanie polega na tym, by elektryczne A110 nadal sprawiało wrażenie auta lekkiego, zwartego i chętnego do skręcania.
Na razie nie podano daty rynkowego debiutu nowego A110. Wiadomo jednak, że Alpine nie traktuje przejścia na napęd elektryczny jako prostej wymiany rodzaju silnika. Jeśli koncepcja z dwoma akumulatorami, niską pozycją kierowcy i specjalną platformą zadziała, przyszłe A110 może być jednym z ciekawszych testów tego, czy elektryczna sportowa maszyna potrafi dawać frajdę nie tylko w tabeli z osiągami.






