⏱️ 3 min.

Carlos Tavares ostrzega: Tesla może nie przetrwać dekady

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

28-10-2025 07:10
Carlos Tavares

Carlos Tavares, były szef Stellantisa, ponownie wstrząsa branżą motoryzacyjną. W rozmowie z francuskim dziennikiem „Les Echos” zapowiedział, że za dziesięć lat Tesla może całkowicie zniknąć z rynku. Jego słowa nie są jedynie prowokacją – to ostrzeżenie dla całego przemysłu, który jego zdaniem zbyt wolno reaguje na ekspansję chińskich koncernów takich jak BYD.

Według portugalskiego menedżera, chińscy producenci zbudowali przewagę dzięki żelaznej dyscyplinie kosztowej, ogromnym skalom produkcji i perfekcyjnie zintegrowanym łańcuchom dostaw. BYD, Nio, Geely czy SAIC nie tylko sprzedają coraz więcej samochodów elektrycznych na rynkach globalnych – one robią to taniej, szybciej i z rosnącą jakością. Tavares podkreślił, że model biznesowy chińskich koncernów przypomina dobrze naoliwioną maszynę: od produkcji baterii, przez montaż, aż po logistykę i eksport – wszystko odbywa się w ramach jednego ekosystemu. W przeciwieństwie do nich, zachodnie koncerny borykają się z rozdrobnionymi strukturami, rosnącymi kosztami pracy i biurokracją, która spowalnia decyzje strategiczne.

BYD może wchłonąć Teslę – i to szybciej, niż myślicie.

Problemy Tesli: rywale, koszty i sam Musk

Dla Tesli – symbolu rewolucji elektrycznej – nadchodzą trudne czasy. Tavares zauważył, że Elon Musk zbyt mocno rozprasza się między swoimi projektami: SpaceX, Neuralink, xAI i X (dawny Twitter). Takie rozproszenie zasobów i uwagi może, jego zdaniem, osłabić kondycję samej Tesli.

Do tego dochodzi rosnąca konkurencja – chińskie marki są coraz bardziej agresywne nie tylko cenowo, lecz także technologicznie. Ich modele oferują zasięg, jakość wykonania i oprogramowanie, które jeszcze kilka lat temu były domeną Tesli. Tavares zaznaczył, że nawet największy atut Tesli – przewaga w oprogramowaniu i sieci Superchargerów – może nie wystarczyć, jeśli Azja utrzyma obecne tempo rozwoju.

Volkswagen też dostał po głowie

Były prezes Stellantisa nie oszczędził także niemieckiego giganta. W jego opinii Volkswagen jest symbolem zachodniego zastoju – firma, która przez lata była motorem innowacji, dziś zbyt wolno reaguje na zmiany i przegrywa w segmencie masowym z konkurentami z Dalekiego Wschodu:

Brak odwagi w inwestycjach technologicznych i spóźnione decyzje mogą mieć dla Volkswagena konsekwencje śmiertelne.

Autokrytyka: Stellantis też nie bez winy

Co ciekawe, Tavares nie wybielił własnego dorobku. Skrytykował Stellantisa za brak spójnej strategii przemysłowej i wskazał, że opóźnienia w ogłoszeniu nowego planu rozwoju to sygnał ostrzegawczy. Jak stwierdził, „część pracy wykonanej podczas mojej kadencji jest dziś rozmontowywana”. Jego zdaniem zachodnie koncerny utknęły w fazie „reorganizacji bez wizji” – chcą przetrwać transformację, ale nie wiedzą, jak z niej wyjść zwycięsko.

Ostre reakcje branży

Słowa Tavaresa wywołały burzę. Eksperci przyznali, że chińskie firmy rzeczywiście mają przewagę kosztową i technologiczną, ale jednocześnie podkreślili, że Zachód wciąż dysponuje potężnymi zasobami – zwłaszcza w dziedzinie oprogramowania, infrastruktury ładowania i badań nad bateriami nowej generacji. Tesla nadal ma największą sieć ładowarek na świecie, unikalny system aktualizacji over-the-air i jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w historii motoryzacji. Jak zauważa jeden z analityków:

Tesla to nie tylko firma, to idea. A idee trudniej zabić niż marki.

Z kolei koncerny takie jak Stellantis czy Volkswagen mogą liczyć na coś, czego Chińczykom wciąż brakuje – wieloletnie doświadczenie przemysłowe i dostęp do globalnych finansów. Te zasoby mogą okazać się kluczowe, jeśli Europa wreszcie przyspieszy z lokalną produkcją baterii i mikroprocesorów.

Walka o przyszłość przemysłu

Według Tavaresa prawdziwa batalia rozegra się nie na torze testowym, ale w łańcuchach dostaw i na poziomie oprogramowania. Kto szybciej opanuje integrację cyfrową, logistykę i efektywność przemysłową, ten wygra przyszłość elektromobilności. Tavares ostrzegł, że transformacja w kierunku napędu elektrycznego to nie tylko zmiana technologii, lecz rewolucja w strukturze całej branży. Zachodnie koncerny muszą działać szybko, jeśli nie chcą zostać zepchnięte do roli podwykonawców. Jak podsumował portugalski menedżer, stawką jest coś więcej niż rynek – to kwestia utrzymania niezależności przemysłowej Europy. A ta, w jego opinii, wisi dziś na włosku.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl