David Moss ustanowił nowy rekord wśród użytkowników systemu Tesla Full Self-Driving (Supervised). Licznik nieprzerwanej jazdy z FSD przekroczył w jego Modelu 3 poziom 25 000 mil, czyli około 40 234 km, bez przejęcia prowadzenia przez kierowcę. Samochód uczcił wynik animacją konfetti na centralnym ekranie.
Ponad 40 tys. km bez przerwania działania FSD
Rekord został osiągnięty 9 sierpnia 2026 r. Gdy licznik FSD wskazał dokładnie 25 000 mil, czyli około 40 234 km, na ekranie Tesli pojawiła się specjalna animacja informująca o osiągnięciu kolejnego poziomu. Według dostępnych informacji Moss jest pierwszym użytkownikiem Tesli, który osiągnął taki wynik w liczniku nieprzerwanej jazdy z FSD.
W tym przypadku „nieprzerwana” oznacza, że podczas całego zapisanego dystansu kierowca nie wyłączył systemu przez przejęcie kierownicy, użycie hamulca ani inną ręczną interwencję. FSD używane przez Mossa pozostaje wersją Supervised, czyli wymagającą aktywnego nadzoru kierowcy.
Tesla zaczęła nagradzać kierowców za długie serie
Wersja FSD v14.3.4 poszła jednak o krok dalej. Tesla wprowadziła w niej animacje odtwarzane po osiągnięciu konkretnych progów dystansowych – m.in. około 402, 805, 1609 i 8047 km. Ekran wyświetla wtedy gratulacje, którym towarzyszy efektowne, cyfrowe konfetti. U Mossa animacja po raz pierwszy pojawiła się przy około 8047 km, a kolejna uruchomiła się dopiero po przekroczeniu około 40 234 km. Sam moment osiągnięcia rekordu został zarejestrowany podczas nocnej jazdy autostradą.
David Moss już wcześniej sprawdzał granice FSD
Nowy wynik nie jest pierwszym nietypowym osiągnięciem tego kierowcy. Moss wcześniej zgromadził serię niemal 20 859 km bez interwencji i brał udział w długodystansowych przejazdach wykorzystujących FSD.
W marcu 2026 r. przejechał także przez Stany Zjednoczone od Kalifornii do Karoliny Południowej, korzystając z FSD (Supervised). Trasa miała około 4345 km i według opisu przejazdu została ukończona bez ręcznego przejęcia prowadzenia. Moss uczestniczył również w przejeździe przez Kanadę oraz w próbie ustanowienia rekordu przejazdu samochodem elektrycznym przez USA.
FSD Supervised can drive you for over 25,000 miles without you having to touch the wheel https://t.co/kMrAjDWUl7
— Tesla (@Tesla) August 10, 2026
Rekord robi wrażenie, ale nie zmienia statusu systemu
Ponad 40 tys. km bez zapisanej interwencji pokazuje, jak długo FSD może działać w określonych warunkach i przy konkretnej kombinacji samochodu, wersji oprogramowania oraz tras pokonywanych przez jednego użytkownika. Pojedynczy rekord nie jest jednak statystycznym dowodem niezawodności całego systemu ani gwarancją, że inni kierowcy uzyskają podobny rezultat.
Tesla nadal określa używaną przez klientów wersję jako Full Self-Driving (Supervised). Kierowca odpowiada więc za obserwowanie sytuacji i musi być gotowy do natychmiastowej interwencji, gdy będzie ona potrzebna.
Sama funkcja liczenia kilometrów bez przejęcia kontroli budzi jednak pewne kontrowersje. Portal Not a Tesla App zwraca uwagę, że zamiana jazdy bez interwencji w rodzaj gry może teoretycznie zachęcać niektórych kierowców do zwlekania z reakcją tylko po to, by nie wyzerować licznika. Bezpieczeństwo powinno mieć jednak zawsze pierwszeństwo przed utrzymaniem serii – bez względu na to, jaki wynik pokazuje ekran.
40 tys. km to dopiero kolejny próg
Wynik Mossa pokazuje również, jak Tesla wykorzystuje elementy znane z gier do zwiększania zaangażowania użytkowników FSD. Statystyki, kolejne poziomy i animowane nagrody nie zmieniają technicznych możliwości samochodu, ale sprawiają, że rozwój systemu staje się dla kierowcy bardziej widoczny.
Na razie najważniejszy jest jednak sam dystans: około 40 234 km bez zapisanej ingerencji człowieka w prowadzenie. To dystans porównywalny z obwodem Ziemi, ale w przypadku FSD znacznie istotniejsze od efektownego porównania jest to, że cały czas mówimy o systemie nadzorowanym przez kierowcę.






