Tesla Model Y wykonała w Europie gwałtowny zwrot i w marcu została najczęściej rejestrowanym samochodem na rynku. Jeszcze w styczniu ten elektryczny crossover był dopiero na 42. miejscu, ale końcówka kwartału przyniosła bardzo mocne odbicie. W całym pierwszym kwartale lepsze okazało się jednak Renault Clio.
Marcowa tabela wywróciła układ sił
W marcu Tesla Model Y zamknęła miesiąc wynikiem 33 723 rejestracji. Za nią znalazły się Nissan Qashqai z wynikiem 27 832 sztuk i Renault Clio z rezultatem 24 294 aut. Pierwszą piątkę uzupełniły Dacia Sandero oraz Volkswagen Golf.
Jeszcze w styczniu Model Y nie mieściła się nawet w pierwszej czterdziestce i zajmowała 42. pozycję, a w lutym awansowała na 14. miejsce. W marcu rejestracje wzrosły o 117% rok do roku, co dało temu modelowi pierwsze miesięczne zwycięstwo od grudnia.
Powrót zbiegł się z wejściem wersji trzyrzędowej oraz tańszej odmiany bazowej.
Renault wygrało tam, gdzie liczy się regularność
Gdy spojrzeć na cały kwartał, Renault Clio utrzymało prowadzenie z wynikiem 55 763 aut. Model Y zakończyła ten okres na drugim miejscu z liczbą 51 468 rejestracji, a tuż za nim znalazł się Volkswagen Golf z wynikiem 50 782 sztuk. Dalej uplasowały się Nissan Qashqai i Volkswagen T-Roc.
Tesla bardzo mocno odrobiła straty w samym marcu, ale wcześniejszy dołek okazał się zbyt głęboki, by wygrać cały kwartał. Trzy lata temu Model Y była tu najchętniej kupowanym autem niezależnie od rodzaju napędu, lecz później wyraźnie stracił impet.
Tesla odbiła, ale konkurencja nie śpi
Marzec przyniósł Tesli jeszcze jedną dobrą wiadomość, bo Model 3 awansował na 11. miejsce z wynikiem 18 880 rejestracji. To oznacza wzrost o 55% rok do roku i pokazuje, że marka po słabym początku roku znów zaczęła być wyraźnie widoczna w tabeli.
Równocześnie europejski rynek szybko się zagęszcza. Coraz mocniej rosną nowe SUV-y i crossovery, a wśród modeli z największym postępem pojawiają się Skoda Elroq, Citroen C3 Aircross, Jaecoo 7, Fiat Grande Panda oraz Dacia Bigster.
Krótko mówiąc, Tesla wróciła do gry, ale ma dziś wokół siebie znacznie ciaśniejszy peleton niż wtedy, gdy rozdawała karty niemal bez nerwowego spoglądania w lusterka.







