Tesla Robotaxi zaliczyło wpadkę: bezpieczeństwo ustąpiło miejsca grze pozorów

Na ulicach Austin doszło do kompromitującej sytuacji z udziałem Tesli Robotaxi. „Safety monitor”, czyli pracownik czuwający nad pojazdem, musiał w środku ruchu ulicznego wysiąść z samochodu i przejść na miejsce kierowcy, aby ręcznie dokończyć kurs. Całe zdarzenie obnażyło, że projekt Robotaxi bardziej stawia na efektowną prezentację niż na realne bezpieczeństwo.
Pokaz zamiast technologii
Tesla od miesięcy próbowała udowodnić, że jej systemy autonomiczne są gotowe do masowego wdrożenia. W praktyce firma uruchomiła usługę przewozową w Austin, wykorzystując auta z wersją Supervised Full Self-Driving. Różnica polegała na tym, że zamiast kierowcy w fotelu prowadzącego, obok pasażera siedział pracownik Tesli z palcem na przycisku awaryjnym. Ekspert z Electrek podkreślił:
Przeniesienie nadzorcy z fotela kierowcy na miejsce pasażera to zabieg czysto wizerunkowy. Nie zwiększa bezpieczeństwa, a wręcz je obniża.
W przypadku awarii kierowca siedzący za kierownicą miałby znacznie więcej możliwości, aby skorygować zachowanie pojazdu. W trybie „zabawy w pasażera” pozostaje tylko zatrzymać auto.
Kompromitujące nagranie
Podczas testów prowadzonych przez Ark Invest – fundusz inwestycyjny będący jednym z największych promotorów Tesli – pojazd nie potrafił wykonać skrętu w lewo i utknął w ruchu. Wtedy nadzorca musiał wysiąść, obejść samochód i samodzielnie zasiąść za kierownicą. Jak podał Electrek, nagranie zostało przycięte w taki sposób, by nie było widać, ile faktycznie trwało całe zajście oraz jak pracownik przedzierał się między autami, aby wsiąść do fotela kierowcy.
Nie ma żadnego powodu, by nadzorca siedział po stronie pasażera – poza tym, że wygląda to lepiej na filmach.
Waymo kontra Tesla
Konkurencja nie spała. Waymo w tym samym czasie rozbudowywało swoją usługę robotaxi w sześciu miastach USA, udowadniając, że realna autonomizacja transportu jest możliwa. Tesla, chcąc dogonić rywali, postawiła więc na PR-owe sztuczki. Firma Elona Muska od lat obiecywała pełną autonomię „do końca bieżącego roku”. Tak było przez ostatnich sześć lat – i jak dotąd zawsze kończyło się przesunięciem terminu.
Ark Invest i marzenia o miliardach
Fundusz Ark Invest, który przygotował nagranie z testów, od dawna forsował tezę, że Robotaxi stanie się trampoliną dla wyceny Tesli:
Wartość akcji Tesli powinna osiągnąć nawet 2600 dolarów, czyniąc firmę najbardziej wartościową spółką świata.
Problem w tym, że ich flagowy fundusz ARK Innovation ETF spadł o ponad 14% w ostatnich pięciu latach, gdy indeks S&P 500 niemal się podwoił. Rozbieżność między marzeniami inwestorów a rzeczywistością okazała się więc bolesna.
Bezpieczeństwo kontra narracja
W Kalifornii Tesla nie mogła pozwolić sobie na podobne eksperymenty. Tam Robotaxi funkcjonowało wyłącznie jako Supervised FSD z kierowcą za kierownicą. W Austin firma wykorzystała jednak luki w prawie, aby „sprzedać” wizję autonomicznego przewozu pasażerów. Trzymając się kurczowo faktów nie sposób ulec wrażeniu, że to tylko gra pozorów. Ostatecznie kwestie wizerunkowe zwyciężyły nad logiką. Problem w tym, że w tej grze stawką było bezpieczeństwo ludzi – i to na publicznych drogach.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Assetto Corsa EVO 0.4, czyli nadmuchany balonik przez marketingowców. Ale…

Dacia odświeżyła Sandero, Stepwaya i Joggera. Więcej stylu, nowa hybryda i LPG z automatem

Le Mans Ultimate 1.2: ogromna aktualizacja, nowe funkcje i porządki na torze

Toyota Mirai 2026: lifting, którego nikt nie zauważył



