⏱️ 3 min.

Tesla odcina Chiny. Amerykański gigant przestawia łańcuch dostaw na nowe tory

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

18-11-2025 09:11
Tesla odcina Chiny. Amerykański gigant przestawia łańcuch dostaw na nowe tory

W branży, w której każdy ruch potrafi wywołać tektoniczne wstrząsy, Tesla zrobiła kolejny zwrot, utrwalający globalny trend odchodzenia od chińskich podzespołów. Producent polecił swoim dostawcom, aby usunęli z amerykańskich modeli wszystkie komponenty z Chin – i to w maksymalnie dwa lata. W tle pulsują cła, polityczne tarcia i nerwowa gra o zachowanie płynności dostaw.

Zmiana nie spadła z nieba. Tesla już po pandemii zaczęła ograniczać udział chińskich komponentów, ale dopiero tegoroczne turbulencje związane z nowymi cłami oraz rosnącą presją geopolityczną przyspieszyły decyzję. Wall Street Journal podał, że producent miał wprost nakazać dostawcom natychmiastowe rozpoczęcie procesu eliminacji części z Chin. Jak zauważyło źródło cytowane przez gazetę, tempo narzucone przez firmę było bezprecedensowe – jeśli uda się to w rok, tym lepiej, ale absolutnym limit to dwa lata.

Tarcia polityczne i skutki uboczne

Chociaż Tesla ma globalny zasięg i szerokie pole manewru, nagłe restrykcje celne potrafią wywrócić nawet najlepiej zaplanowane strategie. Sprawy zaogniły się po tym, jak prezydent Donald Trump nałożył kolejne cła na import z Chin. Kiedy rynek kołysze się pod wpływem wojny handlowej, nawet gigant z Doliny Krzemowej musi przyspieszać korekty kosztów i logistyki. Sytuację skomplikował również świeży konflikt półprzewodnikowy między Chinami a Holandią. Jak podała prasa branżowa, firma Nexperia – europejski producent półprzewodników, którego etap pakowania odbywa się w Chinach – została wciągnięta w spór eksportowy. Według informatora, Tesla odczuła to bezpośrednio: dostawy chipów nagle zaczęły rwać się jak włókna źle splecionego kabla.

Obchodzenie Chin innymi drogami

Mimo że Tesla pracuje nad uniezależnieniem się od chińskich fabryk, jednocześnie, jak podało przedsiębiorstwo, od lat zachęcała wykonawców z Państwa Środka do inwestowania poza jego granicami – zwłaszcza w Meksyku i Azji Południowo-Wschodniej. Dzięki temu komponenty produkowane przez chińskie firmy, ale poza Chinami, nie byłyby objęte dodatkowymi cłami. W opinii eksperta cytowanego w mediach branżowych, Tesla postawiła też na lokalizację jednego z kluczowych elementów – baterii LFP. Zgodnie z informacjami ujawnionymi w raporcie, produkcja ogniw ma zostać przeniesiona do Nevady już w przyszłym roku.

GM też to zrobiło – i nie będzie ostatnie

Co ciekawe, Tesla nie jest samotnym pionierem. Jak podało przedsiębiorstwo GM, amerykański gigant miał już wcześniej wydać swoim dostawcom instrukcję całkowitego wyeliminowania chińskich części do 2027 roku. Różnica polega na tempie – Tesla, zgodnie z relacjami źródeł, chce metamorfozy natychmiast, a nie w perspektywie kilkuletniej. W branży szepcze się, że to dopiero początek. Producenci i dostawcy będą szukać sposobów na przestawienie się na produkcję w Ameryce Północnej i krajach sojuszniczych. Dla jednych będzie to szansa, dla innych wyboista droga, a dla całego rynku – kolejny test odporności na globalne turbulencje.

I co dalej?

Tesla chce mieć łańcuch dostaw niezależny od gwałtownych decyzji politycznych. Ma to sens – zawirowania między Pekinem, Waszyngtonem czy Brukselą potrafią w kilka dni podnieść koszty produkcji, zatkać transport albo wstrzymać dostawy półprzewodników. Jednak odpowiedź na pytanie, czy manewr faktycznie obniży koszty i zwiększy bezpieczeństwo produkcji, pozostaje otwarta. Jak powiedział jeden z rozmówców „WSJ”:

Odejście od Chin może dać stabilność, ale może też uruchomić nową falę nieprzewidzianych konsekwencji. Globalny przemysł samochodowy balansował na chińskich podzespołach przez ponad dwie dekady i nie zrezygnuje z nich bez bólu.

Nowy układ sił w motoryzacji właśnie się rysuje. A Tesla – zgodnie ze swoim zwyczajem – wybrała drogę na skróty, choć pełną ryzyka. Ostateczny sprawdzian nadejdzie, gdy amerykańskie fabryki faktycznie zaczną produkować auta bez śladu komponentów z Chin.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.