⏱️ 6 min.

Tom Matano nie żyje. Ojciec Mazdy MX-5 miał 76 lat

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

22-09-2025 18:09
Tom Matano

Tom Matano, legendarny projektant stojący za pierwszą Mazdą MX-5, zmarł 20 września 2025 roku w wieku 76 lat. Wiadomość o jego śmierci pojawiła się w weekend w mediach społecznościowych, a Miata Reunion – wydarzenie, które konsekwentnie wspierał – potwierdziło zgon u źródła, w szpitalu w San Francisco. Dla milionów kierowców to człowiek, który nie tylko narysował samochód-ikonę, ale zrozumiał, jak ją pielęgnować przez dekady.

Od Nagasaki do Kalifornii: droga człowieka, który wyprzedzał trendy

Tsutomo „Tom” Matano urodził się w Nagasaki w 1947 roku. Po ukończeniu Seikei University w Tokio w 1969 roku z dyplomem inżyniera zdecydował, że jego przyszłość leży w projektowaniu wzorniczym, a nie stricte inżynieryjnym. W 1970 roku przeniósł się do USA i zapisał do Art Center College of Design w Pasadenie – kuźni talentów, z której wychodziły nazwiska budujące kanon współczesnej motoryzacji. Pierwszym przystankiem w karierze był General Motors: Matano dołączył do Oldsmobile, a następnie został wysłany do Australii, do studia Holden. Spędził tam siedem lat, oswajając tempo projektów rynków odległych, ale ambitnych. Po Australii przyszedł czas na Niemcy i BMW. Matano miał udział we wczesnych pracach, które doprowadziły do serii 3 generacji E36, jednak – jak później opisał – nie była to kultura pracy dla niego. Niemiecka szkoła projektowa bywa żelazna: można spędzić całe dekady nad jednym modelem, dopieszczając każdy promień. Matano wolał różnorodność i sprawczość, szybciej przechodził od wizji do realizacji. Po roku wrócił więc do Kalifornii.

Mazda: powstanie studia w USA i narodziny MX-5

W 1983 roku Mazda powołała swoje pierwsze studio projektowe w USA, a Matano został jego szefem. To tam, w Irvine, zderzyły się japońska dyscyplina z kalifornijską swobodą i kulturą sportów motorowych. Równolegle w Japonii były już szkicowane założenia „lekkiego samochodu sportowego” – konceptu, który dojrzewał w głowie Boba Halla, byłego dziennikarza i planisty produktowego. Projekt znalazł potężnego orędownika w osobie Kenichiego Yamamoto, jednego z „47 samurajów” stojących za silnikiem Wankla, który w 1984 roku został prezesem Mazdy, a w 1987 roku objął funkcję przewodniczącego. Mazda prowadziła prace nad tym, co później stało się MX-5, przede wszystkim w Japonii, ale do gry włączono także oddziały zagraniczne. Koncern rozpisał konkurs między studiami projektowymi. Matano nie tylko poprowadził prace nad produkcyjnym wzornictwem, ale jasno zdefiniował ducha auta: miało być lekkie, przystępne i szczere w prowadzeniu – tak jak klasyczne roadstery Lotus Elan, Alfa Romeo Spider, MGB czy Fiat 124. Jak podkreślił Matano:

Rozpisałem historię na trzy generacje – jakby ktoś za 20 lat sięgnął po przewodnik kolekcjonera Miaty.

Ta myśl przewodnia nie dotyczyła wyłącznie formy. Chodziło o to, by stworzyć samochód i opiekować się nim przez całe życie modelu: aktualizować, słuchać społeczności, wspierać tych, którzy Miatą jeżdżą na co dzień i ścigają się w weekendy.

Mazda MX-5

RX-7: ponadczasowa linia, rotor jako znak firmowy

Równolegle dojrzewał kolejny kamień milowy: trzecia generacja RX-7. Tu również Mazda zorganizowała konkurs, który wygrało studio Matano w Kalifornii. Ostateczny szkic (autorstwa Wu-Huang China) został przez Tomo Matano osadzony w czytelnej koncepcji ponadczasowości. Osobistą ambicją Matano było stworzenie projektu zdolnego do przetrwania próby czasu.

Efekt? FD RX-7 do dziś uchodzi za jedno z najpiękniejszych japońskich coupe, a jego czysta, mięsista sylwetka wciąż wygląda świeżo – niezależnie od tego, jak szybko zmienia się język formy w segmencie aut sportowych.

Awans, odpowiedzialność, wpływ

Sukcesy MX-5 i RX-7 wyniosły Matano na kolejne poziomy odpowiedzialności. Najpierw objął R&D Mazdy w Ameryce Północnej, później nadzorował globalne studia projektowe producenta. Był człowiekiem, który kierował zespołami, ale nie tracił kontaktu z entuzjastami. To on rozumiał, że powodzenie MX-5 nie kończy się w momencie premiery, tylko zaczyna się wtedy codzienna praca: dopieszczanie detali, wsłuchiwanie się w potrzeby kierowców, uczestniczenie w życiu społeczności. Wiele egzemplarzy MX-5 do dziś nosi jego podpis oraz motyw przewodni „Always Inspired”.

Mentor: Akademia Sztuk w San Francisco

W 2002 roku Matano odszedł z Mazdy i objął funkcję dyrektora wykonawczego School of Industrial Design w Academy of Art University w San Francisco. Nie uczył wyłącznie przyszłych stylistów samochodów – przekazywał warsztat i sposób myślenia szerokiemu spektrum projektantów. W 2025 roku przeszedł na emeryturę, zostawiając po sobie generację twórców, którzy dziś pracują w branżach od motoryzacji po elektronikę użytkową. Jak ujął to jeden z jego rozmówców:

Miałem szczęście współpracować z nim przy kilku tekstach – o RX-7 i koncepcie Miata M Coupe z 1996 roku – i zawsze imponowały mi jego spokój, życzliwość i niewyczerpana pasja.

Człowiek wśród ludzi: Pebble Beach, Miata Reunion, rozmowy „między autami”

Matano był stałym gościem Pebble Beach Concours d’Elegance, regularnie pojawiał się na Miata Reunion i wydarzeniach Mazdy. Był tym typem projektanta, który zatrzymywał się, żeby porozmawiać – niezależnie od kalendarza. W San Francisco Bay Area prowadził na co dzień FD RX-7 i Miatę M Edition z 1996 roku – to nie były gabloty muzealne, tylko żywe samochody, regularnie widywane na drogach.

Filozofia projektowa: lekkość, dostępność, emocje

Dziedzictwo Matano da się streścić trzema słowami: lekkość, dostępność, emocja. Lekkość – bo MX-5 i RX-7 pokazują, jak wiele radości daje masa pod kontrolą i klarowny rozkład sił. Dostępność – bo Miata nie była i nie jest supersamochodem. To wręcz podręcznikowo skrojony roadster, który otworzył drzwi do sportowej jazdy tysiącom kierowców. Emocja – bo projektowanie nie jest matematyką: linia nadwozia ma poruszać, a nie tylko spełniać normy.

Wpływ na kulturę samochodową: od toru do garażu

Matano rozumiał, że prawdziwa popularność MX-5 opiera się na ekosystemie: seriach wyścigowych, zlotach, rynku części i modyfikacji, instruktażach oraz poradnikach. Dlatego – co podkreślali organizatorzy – wspierał społeczność aż do samego końca: pojawiał się na wydarzeniach, rozmawiał z właścicielami, dodawał otuchy i podpisywał maski oraz panele wnętrza.

„Always Inspired”: podpis, który nie był pustym hasłem

W czasach, gdy marketing lubi nadużywać słowa „najnowszy” i „najlepszy”, Matano pozostawał antytezą nadmuchanej narracji. Jego dewiza „Always Inspired” trafiała do sedna: inspiracja to proces, nie kampania reklamowa.

Dziedzictwo Matano żyje w ponad milionie wyprodukowanych Miat, w pięknym RX-7 oraz w pracy jego uczniów.

Życie zamknięte klamrą

Śmierć Toma Matano została potwierdzona przez Miata Reunion u źródła w szpitalu w San Francisco. Miał 76 lat. Pozostawił po sobie społeczność, która zawdzięcza mu coś więcej niż linie nadwozia: sposób myślenia o samochodzie jako o narzędziu radości, budującym więzi i kulturę współdzielenia pasji.

Co dalej? Dziedzictwo, które zostaje na drodze

MX-5 wciąż ma to, co najważniejsze: lekkość, komunikatywność, nieskrępowaną frajdę z jazdy. RX-7 pozostaje wzorem czystości formy w klasie sportowych coupe. A uczniowie Matano nadal projektują rzeczy, które trafiają do rąk i serc – nie tylko do gablot. To najlepszy dowód, że praca projektanta nie kończy się na podpisie pod renderem, tylko trwa w codziennym użytkowaniu.

Tagi: Mazda, MX-5

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.