MX-5 i GR86 na jednej płycie: Toyota i Mazda łączą siły

Japońska motoryzacja połączy siły: Toyota i Mazda postawiły na wspólny fundament dla dwóch nowych aut sportowych. Następne generacje Mazda MX-5 i Toyota GR86 powstaną na tej samej, odchudzonej i dopracowanej płycie, ale zachowają własny charakter – łącznie z różnymi silnikami i innym układem siedzeń. W skrócie: redukcja kosztów i więcej frajdy z jazdy.
Od lat 90. MX-5 rozpala wyobraźnię kierowców i – co tu kryć – napędza sprzedaż roadsterów. Toyota z kolei zbudowała wokół GR86 lojalną społeczność, ale dotąd robiła to ramię w ramię z Subaru. Teraz układ sił się zmienił: GR86 przyszłej generacji ma korzystać z „mazdowej” bazy, a MX-5 pozostanie lekka jak zawsze. Efekt? Dwa różne auta, które dzielą techniczny kręgosłup, a nie DNA.
Skąd ta kooperacja? Historia, liczby i zimna kalkulacja
Toyota i Mazda zacieśniły relacje już w 2015 roku (memorandum o współpracy), a w 2017 przeszły na poziom sojuszu kapitałowego z udziałami krzyżowymi. Od tego czasu wymieniały know-how przy elektryfikacji i Software Defined Vehicles. W sporcie i inżynierii na najwyższym szczeblu spotkały się też charaktery: Akio Toyoda i Masahiro Moro – obaj potrafią jeździć „na serio”, co nie jest w dzisiejszym świecie korporacji normą, a w realnych projektach może robić różnicę.
Platforma: lekkość Mazdy, pieniądze Toyoty
Podobno punktem wyjścia ma być aktualna płyta MX-5 ND – szczególnie wersja 990S (990 kg masy własnej). Toyota wyłożyła fundusze na jej modernizację, by konstrukcja spełniła wymagania obu aut: 2-miejscowego roadstera Mazdy oraz 4-miejscowego 2+2 coupe Toyoty. To wymagało „rozciągnięcia” architektury pod GR86, ale rdzeń – kompaktowy, sztywny i lekki – pozostaje bez zmian.
- MX-5: 2-miejscowy roadster, koncentracja na masie i zwinności
- GR86: 2+2, dłuższy rozstaw dla tylnej kanapy, szersze spektrum codziennych zastosowań
- Wspólne: napęd na tył, niska masa, mechaniczne doświadczenia
Silniki: dwie drogi do ~200 KM
Choć płyta jest wspólna, jednostki napędowe pozostaną różne. Toyota przygotowuje wolnossący, 2-litrowy czterocylindrowy układ hybrydowy z mocą powyżej ~200 KM (szacunkowo), kładąc nacisk na równy przyrost mocy i szybkość reakcji znaną z wolnossących motorów. Mazda ma wykorzystać ulepszoną wersję swojego 2.0, również z możliwą hybrydyzacją, celując – tu także – w okolice 200 KM. Kierunek jest jasny: elektryfikacja tak, ale bez zabijania charakteru R4.
- Mazda: 2.0 z rodziny Skyactiv, możliwa miękka hybryda
- Toyota: 2.0 wolnossący z układem hybrydowym nastawionym na responsywność
- Cel mocy: okolice 200 KM dla obu aut
Produkcja: Hiroshima na dwa fronty
Produkcja ma się odbywać w Hiroshimie, gdzie Mazda zrealizowała już podobny duet – MX-5 i Fiat 124 Spider – montowane na jednej linii, ale z odmiennymi silnikami. Toyota dołoży się do modernizacji zakładu i zwiększenia mocy przerobowych. To powtórka sprawdzonego modelu ekonomii skali: sportowe auta sprzedają się niszowo, więc kooperacja obniża koszty jednostkowe i daje przestrzeń na dopieszczanie szczegółów, a nie na kompromisy.
Co z dotychczasową ścieżką GR86 i alternatywami Toyoty?
GR86 powstało we współpracy z Subaru (BRZ). Rozważano też – teoretycznie – adaptację platformy z Lexusa IS, jedynej średniej płyty RWD w rodzinie Toyoty. Zwyciężył jednak pragmatyzm: lżejsza baza Mazdy lepiej pasuje do charakteru kompaktowego coupe niż cięższa architektura klasy średniej. A skoro MX-5 i tak potrzebuje liftingu technologicznego, wspólna inwestycja spina budżet po obu stronach.
Ramy czasowe: kiedy zobaczymy nowe auta?
Plan zakłada, że premiery rynkowe nastąpią w połowie 2028 roku. To daje czas na walidację platformy w obu wariantach, dopracowanie hybryd i – miejmy nadzieję – utrzymanie masy na pułapie, który pozwoli poczuć „stare, dobre” połączenie lekkości z bezkompromisowym charakterem RWD.
Dlaczego to ma sens dla fanów?
Bo wspólny fundament nie oznacza „kopiowania na siłę”. MX-5 pozostanie bezkompromisowym roadsterem – niskim, lekkim, mechanicznym. GR86 ma być bardziej „na co dzień”: z tylną kanapą, nieco większym bagażnikiem i charakterem Toyoty Gazoo Racing. Oba auta wciąż stawiają na komunikatywność układu kierowniczego, przewidywalny balans i naturalne reakcje, zamiast cyfrowych tricków udających emocje.
Konsekwencje dla rynku: wspólna płyta jako bilet do przyszłości
W segmencie przystępnych cenowo aut sportowych modele wytwarzane indywidualnie często nie wytrzymują rachunku ekonomicznego. Ten duet ma pokazać, że sensowne alianse są jedyną drogą, by utrzymać w ofercie lekkie, tylnonapędowe, mechanicznie autentyczne samochody. Jeśli to się uda, pozostali gracze będą mieć jasny punkt odniesienia – i trudny cel do doścignięcia.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Kia K4 Sportswagon to mocno wyrośnięty następca Ceeda. Co oferuje?

Takiego Renault jeszcze nie było. Filante wjeżdża jako globalny flagowiec, ale Europę omija szerokim łukiem

Mercedes odświeża klasę S na grubo: wracają V8 z „płaskim” wałem i pojawi się nowy system MB.OS

Alfa Romeo przesuwa Giulię i Stelvio. Nowe generacje dopiero w 2028, ale Quadrifoglio wraca do gry



