⏱️ 5 min.

Taka jest nowa Toyota Highlander EV: 7 miejsc, 515 km zasięgu i… Europa obejdzie się smakiem

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

11-02-2026 12:02
Toyota Highlander 2027

Toyota ma w Polsce ma 14 modeli i wygląda na to, że spokojnie jej z tym do twarzy. Tyle że globalnie ta sama marka ma w zanadrzu prawie 50 różnych aut, skrojonych pod lokalne gusta. Piąta generacja Highlandera, oferowana w Ameryce Północnej, właśnie przeszła na napęd elektryczny. 

Poprzedni Highlander zdążył już liznąć Europy, ale krótko. Czwartą generację oferowano na wybranych europejskich rynkach od 2020 do 2024 roku i był to dla tego modelu debiut na Starym Kontynencie. Potem wrócił na „swoje” rynki, a teraz dostał następcę, który zrywa z dotychczasowym układem napędowym.

Highlander w Europie: epizod, nie serial

Czwarty Highlander miał wymiary, których nie dało się pomylić z kompaktowym SUV-em. Auto mierzyło 4,95 m długości i w europejskiej ofercie występowało z hybrydą benzynową 2,5 o mocy 248 KM. To było rozwiązanie „pod nas”, czyli bardziej w stronę efektywności niż pokazów siły. Na innych rynkach Highlander szedł w bardziej klasyczną dla dużych aut stronę. W USA i w Chinach stawiał m.in. na benzynowe V6 3,5 o mocy 296 KM. I tu zaczyna się motyw przewodni tej historii: Toyota nie ma jednego Highlandera dla wszystkich. Ma Highlandera dopasowanego do miejsca, w którym ma się sprzedawać.

Nowy Highlander: piąta generacja idzie

Po kilku zapowiedziach obrazkowych z ostatnich dni Toyota pokazała nową generację Highlandera w Ameryce Północnej. Tym razem duży, 7-miejscowy SUV przechodzi na napęd w pełni elektryczny. W tamtejszej komunikacji rocznik określono jako „model year 2027”. W praktyce oznacza to, że w ofercie pojawia się Toyota Highlander EV, zaprojektowana pod wymagania rynku, który oczekuje dużego rodzinnego auta, ale coraz częściej chce go także w wersji elektrycznej. Europa w tym układzie została pominięta, a pytanie o „czy żałować” zostaje bez prostego haczyka.

Toyota Highlander 2027

Dwie wersje, dwa układy napędu i dwie baterie

W Ameryce Północnej gama piątej generacji ma się opierać na dwóch odmianach: XLE oraz Limited. XLE daje wybór konfiguracji napędu, a Limited jest ustawiony bardziej „na gotowo”, bez rozdrabniania się na warianty.

  • XLE z napędem na przód: 221 KM i 268 Nm.
  • XLE z napędem 4×4: łączna moc 338 KM i 445 Nm.
  • Dwie pojemności baterii: 77 kWh oraz 95,8 kWh.

Dla napędu na przód podano zasięg homologowany 462 km. Dla wersji 4×4 mowa o 435 km. Jednocześnie większa bateria ma zapewniać zasięg do 515 km. To zestaw liczb, który wygląda jak wyciąg z tabeli, ale w realnym życiu będzie zależeć od stylu jazdy, temperatury i prędkości (czyli od tego, czego nie widać w broszurze). Wariant Limited jest przypisany „na sztywno” do napędu 4×4 oraz do większej baterii. Nie ma tu filozofii: jeśli chcesz Limited, bierzesz zestaw „mocniej i dalej”, przynajmniej według założeń.

V2L, czyli prąd na zewnątrz auta

Highlander EV dostał technologię V2L, czyli możliwość zasilania z auta urządzeń zewnętrznych. To rozwiązanie, które w praktyce przydaje się np. na biwaku, przy pracy w terenie albo tam, gdzie chcesz mieć gniazdko „z samochodu”, bez kombinowania z osobnym źródłem energii. To też jeden z tych elementów, które brzmią jak gadżet, dopóki nie masz sytuacji, w której naprawdę go potrzebujesz (a potem nagle robi się z tego „czemu każdy tego nie ma?”).

Duże SUV-y Toyoty: Highlander nie jest największy

W amerykańskiej gamie Toyota ma większe formaty niż Highlander. Bez wchodzenia w ekstremum w rodzaju Sequoii, która ma 5,29 m długości, istnieje też wydłużona odmiana samego Highlandera. To Toyota Grand Highlander, z rozstawem osi zwiększonym o około 10 cm i długością 5,12 m. Ten kontekst jest ważny, bo pokazuje, że Highlander EV nie ma obowiązku być „największym z największych”. Ma być dużym, ale wciąż „w środku stawki” w rodzinie naprawdę wielkich SUV-ów Toyoty.

Stylistyka: młotek z przodu i „rekin” w detalach

Piąta generacja Highlandera korzysta z aktualnych motywów stylistycznych marki, znanych m.in. z Priusa. Z przodu zastosowano tzw. motyw „rekina młota”, czyli charakterystyczny układ przodu auta o szerokim, poziomym rysunku. Boki poprowadzono płynnie, z subtelnym detalem przy dolnej części przednich drzwi, opisanym jako motyw „płetwy rekina”.

Toyota Highlander 2027

Do tego dochodzą półlicujące klamki, czarny lakierowany dach oraz tylne boczne szyby o kształcie przypominającym strzałę. Całość ma być dynamiczna w odbiorze, ale bez krzyku (czyli bez tej teatralnej przesady, którą niektóre auta mylą z charakterem). Tył dostał pas świetlny, który stylistycznie nie wygląda obco obok projektów Lexusa. To nie jest informacja o „tym samym aucie”, tylko o podobnym języku formy: gładkie powierzchnie, światło jako mocny podpis, mniej ozdobników.

Wnętrze i bagażnik: ekran jest, ale przekątnej brak

W kabinie postawiono na horyzontalny układ deski rozdzielczej i centralny ekran dotykowy, który wizualnie jest jednym z głównych elementów kokpitu. Nie podano jego przekątnej, więc zostaje sam fakt: jest duży ekran, bez liczby w centymetrach. Wnętrze podkreśla dwukolorowa tapicerka, a auto zachowuje układ 7 miejsc. Producent nie opublikował pełnego kompletu danych technicznych, ale zdradzono jedną konkretną rzecz z życia codziennego: po złożeniu trzeciego rzędu siedzeń bagażnik ma 1277 litrów w konfiguracji 5-osobowej. To liczba, która mówi wprost o przeznaczeniu auta: rodzina, bagaże, wyjazdy, a nie polowanie na rekordy w slalomie między pachołkami.

Czy Europa powinna żałować?

W Europie Highlander był tylko przez chwilę, a teraz piąta generacja przeskakuje nas w całości. Z jednej strony dostajemy duży, 7-miejscowy SUV elektryczny z wariantem 338 KM, baterią do 95,8 kWh i deklarowanym zasięgiem do 515 km. Z drugiej strony Toyota ewidentnie uznała, że to nie jest układ, który ma dziś sens dla europejskiej oferty. Jeśli ktoś liczył na „dużego elektryka Toyoty na siedem osób” w europejskim salonie, to na razie musi obejść się smakiem. A jeśli ktoś twierdzi, że to żadna strata, to przynajmniej ma łatwiej: nie musi się zastanawiać, gdzie by tym parkował (w ciasnych miejscach, nie w teorii).

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.

© 2026 MotoGuru.pl