Toyota obiecała przerwę w ratach za Mirai’a. Potem przyszła windykacja i zjazd „scoringu”

Gdy na stół wjeżdża pozew na około 20,7 mld zł, nerwy są zrozumiałe. Problem w tym, że część właścicieli ToyotyMirai twierdzi, iż dostała od marki pisemne zapewnienia o możliwości wstrzymania rat, a mimo to ich sprawy trafiły do windykacji. I nagle „auto na wodór” przestaje być tematem o przyszłości, a staje się tematem o tym, jak szybko można popsuć sobie historię kredytową.
W tle jest pozew typu RICO, w którym zarzuca się Toyocie ukrywanie problemów związanych z wodorowym Mirai oraz sposób, w jaki auto było oferowane i finansowane na wybranych rynkach. Kluczowy wątek dla kierowców jest jednak bardziej przyziemny: sieć tankowania wodoru ma sprawiać tyle kłopotów, że część osób została z drogim samochodem, którym „prawie nie da się jeździć”.
„Możecie wstrzymać płatności” – a potem telefon z windykacji
Adwokat Jason Ingber, reprezentujący wielu powodów, twierdzi, że niektórzy klienci otrzymali od Toyoty pisemne zapewnienia, iż w trakcie sporu mogą zawiesić miesięczne płatności. W teorii brzmi to jak gest uspokajający sytuację. W praktyce część właścicieli mówi o spadkach punktacji kredytowej i wpisach o zaległościach. Jason Ingber skomentował sprawę następująco:
To była ogromna ulga, a potem – przy całej tej niepewności – część osób wróciła do płacenia. Niektórzy rozłożyli ręce, bo i tak mieli już zgłoszone negatywne wpisy. To jest katastrofa w katastrofie i, moim zdaniem, wyjątkowo okrutna.
Konkrety od właścicieli: 814 i nagły spadek o 100 punktów
Jeden z kierowców, Anthony Escobedo, opowiadał, że wypracował sobie scoring na poziomie 814. Po tym, jak – zgodnie z tym, co miał usłyszeć od Toyoty – wstrzymał płatności, jego sprawa trafiła do windykacji, a punktacja miała spaść o 100 punktów „z dnia na dzień”. Skutek był bardzo realny: nie dostał bezodsetkowego finansowania, którego potrzebował na pokrycie kosztów medycznych swojej żony. Toyota miała później wycofać raport o „pominiętej” płatności, ale scoring nie wrócił w pełni na wcześniejszy poziom.
Podobny scenariusz miała opisywać Julie Doumit. Według jej relacji, po 46 kolejnych terminowych płatnościach także wstrzymała raty, zgodnie z otrzymanym pismem, a mimo to zgłoszono ją do windykacji. W jej przypadku scoring miał spaść o 70 punktów. Kolejny właściciel, Alejandro King, mówił o jeszcze mocniejszym tąpnięciu: około 150 punktów w dół z poziomu 835 po przerwaniu płatności. Alejandro King ujął to tak:
Buduję swoją historię kredytową od 18. roku życia. Nigdy nie spóźniłem się z płatnością, wszystko zawsze spłacałem na czas. Miałem około 835 punktów – to świetny wynik – i zawsze to utrzymywałem. A kiedy zobaczyłem spadek, byłem tak przygnębiony, że nie mogłem spać.
„Pomyłka w notatkach” czy systemowy bałagan?
W części przypadków jako możliwe wytłumaczenie pojawia się wewnętrzne nieporozumienie: przedstawiciele Toyoty mieli nie zauważyć adnotacji na kontach klientów o wstrzymaniu płatności. W efekcie konta zostały błędnie oznaczone jako zaległe i przekazane do windykacji. To tłumaczenie brzmi jak klasyczne „przepraszamy, system”, tylko że tutaj „system” potrafi zaboleć bardziej niż cena za wymianę klocków hamulcowych w ASO.
Bo jeśli raport o zaległości już poleciał, to nawet gdy zostanie cofnięty, ślad w ocenie ryzyka potrafi zostać na dłużej (i właśnie to sugerują relacje poszkodowanych).
O co toczy się spór wokół Mirai
W pozwie formułowane są poważne zarzuty: od sposobu marketingu i finansowania, po rzekome ukrywanie wad oraz ryzyka związanego z układem wodorowym. Wśród zarzutów tez pojawia się też obawa przed wyciekiem wodoru w pobliżu gorących elementów zespołu napędowego. To są oskarżenia stron sporu, a nie rozstrzygnięty werdykt, więc kluczowe będzie to, co uda się wykazać w postępowaniu.
Na dziś najbardziej namacalny efekt całej historii widać jednak nie w aktach sprawy, tylko w punktacji kredytowej ludzi, którzy twierdzą, że zrobili dokładnie to, na co mieli dostać zielone światło. A windykacja, jak wiadomo, nie lubi niuansów – zwłaszcza gdy niuanse są zapisane w notatce, której nikt nie przeczytał.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Autostrada A2 znów drożeje. Rząd rozważa zerwanie umowy po podwyżce opłat

Sergio Perez czuje różnicę. W Cadillacu jego głos waży więcej niż w Red Bullu

Nissan X-Trail po liftingu. Nowa twarz, więcej wygody i technologii na 2026 rok

Pirelli wybrało opony na GP Chin 2026. Sprint od razu podnosi stawkę



