⏱️ 3 min.

Toyota wzywa ponad milion aut do serwisu. Na czym polega problem?

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

07-11-2025 09:11
Toyota RAV4 2024

Toyota ogłosiła gigantyczną akcję serwisową obejmującą ponad milion samochodów w USA. Powodem jest wada oprogramowania systemu wspomagania parkowania, która może spowodować, że obraz z kamery cofania nie pojawi się na ekranie lub zamarznie w kluczowym momencie. Problem dotyczy nie tylko Toyoty, ale także Lexusa i Subaru Solterra.

Według dokumentacji zgłoszonej do amerykańskiej agencji NHTSA (National Highway Traffic Safety Administration), usterka występuje w pojazdach wyposażonych w moduł Parking Assist ECU. Producent stwierdził, że oprogramowanie systemu może doprowadzić do dwóch niebezpiecznych sytuacji: zawieszenia obrazu z kamery przy wrzuceniu biegu wstecznego tuż po uruchomieniu auta lub całkowitego braku obrazu przy kolejnym uruchomieniu, jeśli pojazd został włączony i wyłączony w krótkim odstępie czasu.

Wewnętrzne dochodzenie

Toyota rozpoczęła wewnętrzne dochodzenie w kwietniu 2024 roku po otrzymaniu zgłoszeń z rynku japońskiego. W trakcie testów potwierdzono błąd w oprogramowaniu modułu ECU, a pod koniec października zapadła decyzja o ogłoszeniu oficjalnego wezwania do serwisów. Jak wskazano, problem może naruszać przepisy Federal Motor Vehicle Safety Standards dotyczące obowiązkowego działania kamery cofania. W raporcie technicznym opisano, że jeśli kierowca wrzuci bieg wsteczny między 0,7 a 2,6 sekundy po uruchomieniu silnika, ekran systemu multimedialnego może zawiesić obraz nawet na 1,8 sekundy.

W tym czasie inny pojazd lub pieszy może znaleźć się za samochodem, co stwarza ryzyko kolizji. Z kolei druga usterka dotyczy nieprawidłowego procesu zapisu danych kalibracyjnych kamery – dwóch krótkich, trwających po 23 milisekundy sekwencji, które mogą wystąpić przypadkowo w ciągu pierwszych 12,5 sekundy po włączeniu zapłonu. W efekcie system nie uruchamia obrazu przy kolejnym starcie pojazdu.

Lista modeli objętych akcją serwisową

Toyota podała pełną listę samochodów dotkniętych wadą. Obejmuje ona niemal wszystkie aktualne modele marek Toyota i Lexus, a nawet elektryczne Subaru Solterra:

  • 2023–2025 Lexus ES
  • 2024–2025 Lexus GX
  • 2024–2025 Lexus LC
  • 2023–2025 Lexus LS
  • 2022–2025 Lexus LX
  • 2022–2025 Lexus NX
  • 2023–2026 Lexus RX
  • 2023–2025 Lexus RZ
  • 2024–2026 Lexus TX
  • 2023–2025 Subaru Solterra
  • 2023–2025 Toyota bZ4X
  • 2025–2026 Toyota Camry
  • 2023–2026 Toyota Crown
  • 2025 Toyota Crown Signia
  • 2024–2026 Toyota Grand Highlander
  • 2023–2025 Toyota Highlander
  • 2024–2025 Toyota Land Cruiser
  • 2023–2025 Toyota Mirai
  • 2023–2025 Toyota Prius
  • 2023–2025 Toyota RAV4
  • 2025 Toyota Sienna
  • 2023–2024 Toyota Venza

Toyota USA rozpoczęła już kontakt z właścicielami pojazdów objętych akcją. Kierowcy zostaną poproszeni o wizytę w autoryzowanym serwisie, gdzie technicy zaktualizują oprogramowanie modułu Parking Assist ECU. Proces ma być bezpłatny i potrwa zaledwie kilkanaście minut.

Problem software’owy zamiast mechanicznego

Jak podkreślono w raporcie, problem nie dotyczy sprzętu ani samej kamery cofania, lecz wyłącznie błędu oprogramowania. Toyota wskazała, że aktualizacja całkowicie eliminuje usterkę. Firma poinformowała, że aktualizacja ECU:

Usunie ryzyko zawieszania się obrazu oraz braków w wyświetlaniu podglądu z kamery cofania.

Błąd ten dotknął szerokiego spektrum modeli – od luksusowych Lexusów LS i LX, przez rodzinne SUV-y Highlander i RAV4, po nowoczesne hybrydy i elektryki, takie jak Prius, Mirai czy bZ4X. Co ciekawe, nawet Subaru Solterra, które dzieli platformę z Toyotą bZ4X, znalazło się na liście – to potwierdza, jak ściśle współpracują obie marki przy konstrukcji pojazdów elektrycznych.

Bezpieczeństwo w erze cyfrowej

Choć incydent pokazuje ryzyka związane z coraz większym uzależnieniem samochodów od oprogramowania, Toyota nie jest wyjątkiem. W ostatnich latach większość producentów – od Tesli po BMW – zmagała się z podobnymi problemami wynikającymi z błędów systemowych. W opinii ekspertów motoryzacyjnych, każdy błąd w oprogramowaniu systemów wspomagania kierowcy ma potencjalnie krytyczne znaczenie dla bezpieczeństwa, dlatego producenci reagują szybko i transparentnie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.