Toyota zamierza mocniej ograniczać koszty, ale zamiast zaczynać od zamykania fabryk, bierze pod lupę liczbę modeli, wersji i stosowanych części. Nowy prezes – Kenta Kon – chce obniżyć próg rentowności samochodów, a oszczędności mają obejmować nawet takie elementy jak klamki, zagłówki czy lusterka.
Rosnącym próg rentowności
Kenta Kon, który objął stanowisko prezesa Toyoty 1 kwietnia 2026 roku, wskazuje na rosnący próg rentowności poszczególnych modeli jako jedno z wyzwań stojących przed koncernem. Chodzi więc nie tylko o liczbę sprzedawanych samochodów, lecz również o to, ile egzemplarzy trzeba wyprodukować i sprzedać, zanim dany projekt zacznie na siebie zarabiać.
W rozmowie z Automotive News Kon podkreślił znaczenie tego wskaźnika dla firmy:
Wielkość sprzedaży potrzebna do osiągnięcia progu rentowności jest dla nas bardzo ważnym kluczowym wskaźnikiem efektywności, ale obecnie obserwujemy jej wzrost. Musimy odwrócić ten trend i doprowadzić do jej spadku.
Jednym ze źródeł problemu ma być stopniowo narastająca złożoność gamy. Toyota oferuje dużą liczbę modeli, odmian i układów napędowych, a każda kolejna konfiguracja może oznaczać dodatkowe części, procesy produkcyjne oraz zadania dla działów konstrukcyjnych.
Mniej odmian części
Plan oszczędności nie musi oznaczać zmian widocznych na pierwszy rzut oka. Toyota chce ograniczyć liczbę różnych elementów pełniących podobne funkcje w poszczególnych samochodach. Wśród przykładów wymieniane są klamki, zagłówki, lusterka oraz materiały stosowane we wnętrzach.
To podejście może pozwolić na szersze wykorzystywanie tych samych lub podobnych komponentów w wielu modelach. Ograniczenie liczby odmian upraszcza nie tylko samą produkcję, ale również projektowanie, zakupy, logistykę i współpracę z dostawcami.
Kon wskazuje przy tym na konieczność szukania problemów bezpośrednio tam, gdzie powstają. Prezes odwiedza zakłady i rozmawia z pracownikami, odwołując się do japońskiej koncepcji genba, czyli obserwowania procesu w miejscu, w którym faktycznie wykonywana jest praca.
Jak wyjaśnił Kenta Kon w rozmowie z Automotive News:
Pracownicy w niektórych obszarach już wiedzą, co wymaga poprawy, ale mogą istnieć mechanizmy, które im to utrudniają. Wspieram ich w usuwaniu tych przeszkód.
Toyota ograniczy liczbę modeli i wersji
Redukcja liczby części jest elementem większego porządkowania działalności koncernu. Kon już wcześniej zwracał uwagę, że duża liczba specyfikacji i wariantów podnosi koszty oraz obciąża zespoły odpowiedzialne za rozwój samochodów.
Nie oznacza to jednak nagłego odejścia od strategii wielu rodzajów napędu. Toyota nadal zamierza oferować różne rozwiązania, w tym samochody spalinowe, hybrydowe, hybrydy plug-in i auta elektryczne. Jednocześnie chce sprawdzić, czy wszystkie obecne modele, wersje i wykonywane przy nich prace rzeczywiście tworzą wartość dla klientów.
Podczas prezentacji wyników finansowych Toyota wskazywała również na potrzebę przebudowy podejścia do części, dalszej lokalizacji zakupów oraz pełniejszego wykorzystania istniejących możliwości produkcyjnych. Koncern chce więc atakować koszty już na etapie konstrukcji i organizacji produkcji, zamiast ograniczać się do szukania oszczędności w gotowym samochodzie.
Dostawcy a obniżanie kosztów
Zmiany obejmują również łańcuch dostaw. Toyota poinformowała pod koniec sierpnia, że w drugiej połowie roku fiskalnego 2026, czyli od października 2026 do marca 2027 roku, będzie zwracać się do dostawców części o dalszą redukcję kosztów. Ceny zakupowe mają być jednak ustalane indywidualnie, z uwzględnieniem sytuacji poszczególnych partnerów.
Jednocześnie Toyota deklaruje, że nadal będzie uwzględniać wzrost kosztów surowców, energii i logistyki. Producent podkreśla także znaczenie współpracy z dostawcami, ponieważ nawet brak pojedynczego komponentu może uniemożliwić zbudowanie kompletnego samochodu.
W działania wpisuje się również Toyota Boshoku, jeden z najważniejszych dostawców koncernu, specjalizujący się m.in. w fotelach i elementach wnętrza. Kierunek jest więc wyraźny: mniej zbędnych odmian komponentów i prostsza produkcja, zamiast oszczędzania wyłącznie poprzez duże i łatwo zauważalne cięcia.
Kaizen zamiast rewolucji
Strategia Kona mocno odwołuje się do filozofii kaizen, czyli ciągłego wprowadzania niewielkich usprawnień. W skali pojedynczej klamki, zagłówka czy elementu wykończenia oszczędność może wyglądać niepozornie. Przy milionach produkowanych samochodów oraz ogromnej liczbie części składających się na całą gamę, efekt może być jednak znacznie większy.
Toyota wybiera tym samym inną drogę niż najbardziej radykalne programy restrukturyzacyjne obserwowane obecnie w branży. Volkswagen ogranicza liczbę modeli, wariantów i części oraz zmniejsza zdolności produkcyjne, a Nissan również prowadzi szeroko zakrojoną restrukturyzację. Toyota na razie chce przede wszystkim usunąć z systemu kosztowną złożoność, zanim problem wymusi znacznie bardziej bolesne decyzje.






