MotoGuru.pl

Twórcy raportu zaniepokojeni kamerami w Tesli. Chodzi o prywatność

Consumer Reports ma obawy co do kwestii prywatności w związku z kamerami stosowanymi w niektórych pojazdach marki Tesla. Rejestrują i przekazują one nagrania kierowców oraz pasażerów.

Consumer Reports zauważa, że kamera skierowana w stronę kierowcy, umieszczona w lusterku wstecznym Modelu 3 i Modelu Y, jest domyślnie wyłączona. Ale jeśli zostanie włączona, będzie przechwytywać i udostępniać filmy wideo z momentów poprzedzających np. zderzenie lub w przypadku ingerencji systemu autonomicznego hamowania awaryjnego. Tesla twierdzi, że wykorzystuje te nagrania do „rozwoju dalszych funkcji bezpieczeństwa i udoskonalania oprogramowania”.

Sprawę skomentował John Davisson, starszy radca prawny w Electronic Privacy Information Center:

Zawsze, gdy nagrywany jest materiał wideo, można do niego uzyskać dostęp. Mogą istnieć zabezpieczenia prawne wokół tego, kto może uzyskać dostęp i jak, ale zawsze istnieje możliwość, że firmy ubezpieczeniowe, policja, organy regulacyjne i inne strony w wypadkach będą w stanie uzyskać te dane.

Elon Musk niedawno stwierdził, że producent samochodów może wykorzystać swoje kamery samochodowe, aby zakazać kierowcom udziału w trwających testach beta systemu autonomicznego Full Self-Driving. I właśnie ta informacja skłoniła Kelly Funkhouser, piastująca stanowisko kierownicze w Consumer Reports, do sprawdzenia, czy system nie jest wykorzystywany dla własnych korzyści:

Przerobiliśmy już temat Tesli obwiniającej kierowcę za brak skupienia na drodze po tym, jak w prasie pojawiły się doniesienia o wypadku, w którym kierowca korzystał z funkcji autopilota. Teraz Tesla może wykorzystać materiał wideo, aby udowodnić, że kierowca był nieuważny, zamiast skupić się na przyczynie braku skupienia na drodze. 

Model 3 i Model Y określając zaangażowania kierowcy w jazdę polegają wyłącznie na monitorowaniu ruchów kierownicy. Wielu innych producentów wykorzystuje z kolei technologię opartą na podczerwieni, która ma za zadanie śledzić ruchy oczu kierowcy lub pozycji jego głowy. Takie rozwiązanie nie stanowi pogwałcenia prywatności podróżujących.

Z kolei dostępne w Teslach kamery monitorujące to, co się dzieje na drodze, mogą być zbawiennie w przypadku kolizji. Przekonała się o tym pewna kobieta, w którą wjechało rozpędzone BMW. Właściciel niemieckiego samochodu stwierdził, że on sam poruszał się prawidłowo, aż do momentu, gdy obejrzał nagranie.

Gorzej, jeśli planujecie wyprawę do Chin. Można przewrotnie powiedzieć, że tam powstały strefy wolne od Tesli. Mowa o obiektach wojskowych. Tamtejsza armia ma obawy o korzystanie z kamer w celach szpiegowskich… Choć w rzeczywistości to pewnie swojego rodzaju zemsta za wojnę handlową z Huaweiem.