MotoGuru.pl

UE rozważa dożywotni monitoring nowych aut w ramach przyszłej normy Euro 7

Wizja orwellowskiego świata coraz mocniej wkrada się do naszego życia. Wraz z wprowadzeniem normy spalin Euro 7 w 2025 roku może na dobre zagościć także w samochodach.

Normy emisji spalin stanowią jedno z narzędzi popychających producentów do nieustannego postępu technicznego. Lub, jak kto woli, motywować ich do tworzenia przesadnie skomplikowanych, wysilonych i przez to narażonych na usterki jednostek napędowych.

Ostatnia norma, czyli Euro 6, została wprowadzono w 2015 roku, a w 2020 – Euro 6d-Temp. Jest ona tymczasowa i odnosi się przede wszystkim do zmiany sposobu wykonywania testów. Inaczej mówiąc, ma utrudniać manipulowanie przez producentów przy wynikach pomiarów.

Nowa norma

W 2025 roku ma nastać norma Euro 7, która ma być ostatnią przed tym, jak motoryzacja przejdzie na zerową emisję spalin. Jej podstawy zostaną przedstawione Parlamentowi Europejskiemu pod koniec 2021 roku. Co istotne, jeden z jej punktów przewiduje dożywotni, „orwellowski” nadzór nad każdym nowym samochodem.

Jak to miałoby działać? Samochody nieustannie przesyłałyby dane do systemu w celu monitorowania ich rzeczywistej emisji spalin. W przypadku hybryd system w pewnych miejscach mógłby automatycznie (np. w oparciu o dane z GPS-u) zmusić je do przejścia w tryb w pełni elektryczny.

Trzy opcje

Unia Europejska rozważa trzy opcje dla Euro 7. Pierwsza przewiduje lekką modyfikację aktualnie istniejącej normy. Druga może obejmować bardziej rygorystyczne podejście do tematu emisji do atmosfery dwutlenku węgla i tlenków azotu oraz jeszcze bardziej wyśrubowane limity dotyczące gazów cieplarnianych innych niż CO2.

Trzecia opcja stanowi dalsze rozwinięcie punktów 1 i 2, a więc ma zostać wzbogacona o „monitorowanie emisji spalin w warunkach rzeczywistych przez cały okres eksploatacji pojazdu”. Jak czytamy dalej w oficjalnym komunikacie, „zapewniałaby zgodność i odporność na manipulację oraz egzekwowanie przepisów przez cały okres eksploatacji pojazdu”, a także zbieranie danych i wykorzystywanie ich w sposób zagregowany.

Dane dotyczące emisji spalin już od 2025 roku miałyby być stale monitorowane.

Dane te następnie byłyby używane np. do badań zdatności określonych samochodów do ruchu. W przypadku niezgodności z normą, takie auta nawet po kilku latach mogłyby zostać niedopuszczone do dalszej eksploatacji. Co więcej, badania dotyczące ich emisji mogłyby zostać przeprowadzone automatycznie w samych samochodach!

Koszty też są brane pod uwagę

Unia bierze pod uwagę również koszty związane z trzema wariantami Euro 7. Pierwszy „miałby pozytywny wpływ na gospodarkę”, ze względu na racjonalizację kosztów administracyjnych i uproszczenie procedury badań. Drugi ma „pociągnąć za sobą koszty w perspektywie krótkoterminowej, co może przełożyć się na wyższe ceny dla konsumentów”. Ale w dłuższej perspektywie „najprawdopodobniej zmniejszyłby koszty zdrowotne i środowiskowe”. 

Według szacunków Unii Europejskiej, opcja numer 3, a więc nieustannego dozoru nad emisją spalin również spowoduje wyższe koszty dla nabywców samochodów. Decydenci przewidują jednak, że „względne koszty ciągłego monitorowania emisji w świecie rzeczywistym nie będą duże”, ponieważ prawdopodobnie wystąpi „synergia wynikająca z uproszczenia lub zastąpienia istniejącej diagnostyki pokładowej (OBD) i wprowadzenia pokładowych mierników zużycia paliwa zgodnie z normą emisji CO2”.

Według UE opcja 3 ma znacznie „zmniejszyć emisję zanieczyszczeń powietrza poprzez wczesne wykrywanie niezgodności i usterek”. Poza tym zaproponowana zmiana, tutaj uwaga (!), „ma znacznie zwiększyć zaufanie konsumentów do norm Euro”.

Ale czy to dobra droga do zwiększenia zaufania? Co by powiedziała wasza partnerka, gdybyście puścili za nią detektywa, pozakładali jej wszystkie możliwe pluskwy i systemy szpiegujące? Zapewne niewiele, po czym spakowałaby się i wyprowadziła bez słowa pożegnania.

Niezależnie od tego, w najbliższym czasie w motoryzacji z pewnością będzie się dużo działo. O tym, czy „orwellowski” scenariusz się spełni, dowiemy się zapewne niedługo.