Kongres USA chce nowych opłat dla właścicieli aut elektrycznych. W grze nawet 1000 dolarów

W USA wraca temat dodatkowych opłat dla właścicieli samochodów elektrycznych. Kongres ma zająć się nową ustawą transportową, a jednym z jej elementów może być przerzucenie części kosztów utrzymania dróg na użytkowników EV. W grze są propozycje od 250 dolarów rocznie (ok. 926 zł) do 1000 dolarów jednorazowo (ok. 3705 zł).
Prace nad nową ustawą mają ruszyć w kwietniu. Ma ona zastąpić obecne przepisy, które wygasają 30 września, a przewodniczący komisji transportu i infrastruktury w Izbie Reprezentantów zapowiedział projekt na pięć lat.
Drogi kosztują, a system finansowania zaczyna się rozjeżdżać
Utrzymanie dróg w USA od dekad finansują głównie podatki doliczane do benzyny i oleju napędowego. Wraz ze wzrostem liczby aut elektrycznych coraz częściej wraca argument, że kierowcy EV korzystają z infrastruktury, ale nie dokładają się do niej w taki sam sposób. Część stanów już wcześniej podniosła koszty związane z posiadaniem samochodów elektrycznych.
Teraz podobny kierunek może pojawić się na poziomie federalnym, razem z pakietem finansowania transportu wartym 500–550 mld dolarów(ok. 1,85–2,04 bln zł). Sam Graves, przewodniczący komisji, nie zostawił tu wiele miejsca na domysły:
Chcielibyśmy pozyskać pieniądze od samochodów elektrycznych.
Na stole są dwie konkurencyjne propozycje
W Izbie Reprezentantów pojawił się pomysł, by wprowadzić roczną opłatę 250 dolarów(ok. 926 zł) dla właścicieli EV. W Senacie rozważano z kolei jednorazową opłatę w wysokości 1000 dolarów(ok. 3705 zł).
Te propozycje budzą sprzeciw, bo federalne podatki paliwowe nie zmieniły się od prawie 33 lat. To istotny punkt sporu, bo przeciętny Amerykanin płaci dziś około 88 dolarów rocznie(ok. 326 zł) federalnego podatku od paliwa.
Politycznie wygodny cel
Podniesienie podatku od benzyny byłoby dziś trudne politycznie, zwłaszcza po wzroście cen paliw po wojnie z Iranem. W takiej sytuacji auta elektryczne stają się dla części polityków wygodnym celem, tym bardziej że ich udział w rynku nadal jest mniejszy niż pojazdów spalinowych.
W debacie pojawia się też pomysł objęcia dodatkowymi opłatami nie tylko aut elektrycznych, ale szerzej także pojazdów zelektryfikowanych. To oznacza, że spór może wyjść poza sam segment EV i objąć większą część rynku.
Wynik nie jest jeszcze przesądzony
Na razie nie wiadomo, które rozwiązanie ostatecznie zyska poparcie i w jakiej formie trafi do ustawy. Sprawa wchodzi jednak w gorący okres polityczny, bo w roku wyborczym koszty życia stają się jednym z głównych tematów, a każda nowa opłata dla kierowców będzie budzić emocje. Dyskusja pokazuje też szerszy problem elektromobilności.
Gdy rośnie liczba aut odchodzących od paliw kopalnych, państwa zaczynają szukać nowego sposobu finansowania dróg, bo dotychczasowy model coraz wyraźniej traci grunt pod kołami.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”



