Administracja Donalda Trumpa zatwierdziła znacznie łagodniejsze normy zużycia paliwa dla nowych samochodów w USA. Według Departamentu Transportu obniży to koszty producentów średnio o niemal 5 tys. zł na auto, ale jednocześnie kierowcy mają wydać więcej na paliwo w całym okresie eksploatacji pojazdu.
Duża zmiana do 2031 roku
Nowe przepisy dotyczą norm CAFE, czyli średniego zużycia paliwa całej gamy nowych samochodów i lekkich pojazdów danego producenta. Do 2031 roku wymagany poziom ma odpowiadać średnio około 6,8 l/100 km. Poprzednie regulacje zakładały dojście do około 4,7 l/100 km.
Różnica jest więc znaczna. Łagodniejsze wymagania zmniejszą presję na producentów, by zwiększali udział bardzo oszczędnych samochodów, hybryd i aut elektrycznych w sprzedaży tylko po to, aby osiągnąć wymagany wynik dla całej floty.
Produkcja tańsza o prawie 5 tys. zł na samochód
Departament Transportu szacuje, że nowe regulacje obniżą średni koszt dostosowania jednego samochodu do wymogów o 1289 dolarów (ok. 4959 zł). Administracja argumentuje, że mniejsze obciążenia regulacyjne powinny przełożyć się na tańszą produkcję i wzrost sprzedaży nowych samochodów.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że pełna kwota oszczędności trafi do klientów. Ostateczne ceny samochodów zależą również od decyzji producentów i sytuacji rynkowej. Ekonomiści cytowani przez „Time” zwracają uwagę, że niższy koszt produkcji nie gwarantuje proporcjonalnego spadku cen w salonach.
Rachunek wróci przy dystrybutorze
Ta sama analiza amerykańskiego Departamentu Transportu pokazuje drugą stronę zmian. W całym okresie użytkowania samochodu jego właściciel ma wydać na paliwo o ponad 1600 dolarów (ok. 6156 zł) więcej niż przy utrzymaniu wcześniejszych norm.
Według prognoz resortu nowe regulacje zwiększą zużycie benzyny w USA do 2050 roku o 4,6% względem scenariusza opartego na poprzednich przepisach. Departament przewiduje również wzrost emisji dwutlenku węgla, choć jednocześnie oczekuje zwiększenia sprzedaży nowych samochodów.
To sprawia, że finansowy efekt dla kierowcy nie jest tak jednoznaczny, jak sugerowałoby samo obniżenie kosztów produkcji. Z drugiej strony, mniejsza presja na stosowanie skomplikowanych technologii hybrydowych czy forsowanie szybkich zmian konstrukcyjnych w celu obniżenia spalania może sprawić, że pojazdy będą prostsze w budowie i potencjalnie mniej awaryjne – a mniejsze wydatki na ewentualne naprawy mogłyby częściowo zrekompensować wyższe koszty tankowania.
Duże znaczenie będą miały także ceny paliwa w kolejnych latach oraz to, jak dużą część oszczędności producenci rzeczywiście uwzględnią w cennikach nowych aut.
Producenci popierają nowe przepisy
Alliance for Automotive Innovation, organizacja reprezentująca m.in. General Motors, Toyotę, Volkswagena, Hyundaia i Forda, pozytywnie oceniła decyzję. Jej prezes – John Bozzella – stwierdził, że nowe wymagania lepiej odpowiadają przepisom, obecnej sytuacji rynkowej i popytowi klientów.
Bozzella powiedział:
NHTSA podjęła właściwą decyzję, aby lepiej dostosować normy zużycia paliwa do prawa i obecnych warunków rynkowych. Standardy przyjęte przez poprzednią administrację w praktyce wymagały przejścia na pojazdy elektryczne w tempie niedostosowanym do realiów rynkowych i popytu klientów.
Przeciwne stanowisko zajmują organizacje ekologiczne. Sierra Club zapowiedział walkę z nowymi regulacjami, wskazując przede wszystkim na większe zużycie paliw i emisję zanieczyszczeń.
Kolejny zwrot w polityce wobec aut
Zmiana norm CAFE jest częścią szerszego zwrotu administracji Trumpa w polityce dotyczącej motoryzacji. Wcześniej zniesiono federalną ulgę w wysokości 7500 dolarów (ok. 28 859 zł) na zakup nowego samochodu elektrycznego, a w 2026 roku wycofano federalne normy emisji gazów cieplarnianych dla samochodów.
Nowe przepisy mają również zakończyć w 2028 roku handel kredytami związanymi z realizacją norm między producentami. Mechanizm ten był źródłem przychodów m.in. dla producentów samochodów elektrycznych, takich jak Tesla i Rivian.
Regulacja zacznie obowiązywać 60 dni po publikacji w amerykańskim Federal Register. Jej pełny wpływ na ceny samochodów, wydatki kierowców oraz strukturę rynku będzie można ocenić dopiero w kolejnych latach, ponieważ normy obejmują samochody z lat modelowych aż do 2031 roku.






