MotoGuru.pl

„Volkswagen Dealergate” – aż 24% elektrycznych ID.3 w 2020 zarejestrowali dealerzy

Masz rozbudowaną sieć dealerską, produkujesz auta elektryczne, ale wciąż w perspektywie czeka cię zapłata grzywny ze względu na przekroczenie norm emisji dwutlenku węgla. Co robisz? Sprzedajesz swoje samochody elektryczne podlegającym ci dealerom. Z cyklu… behind the scenes.

Tak postąpił Volkswagen, dzięki czemu na początku roku 2021 można było hucznie obwieścić świetną sprzedaż nowego modelu elektrycznego – ID.3. Z miejsca otrzymał on bowiem tytuł drugiego najchętniej kupowanego modelu w Europie. Dopiero co zadebiutował na rynku, a już deptał po piętach najchętniej wybieranemu od lat modelowi, czyli wszem wobec lubianemu, spalinowemu Golfowi. Wow, co za wejście! Jednak ta historia ma drugiego dno…

Śledztwo w Szwajcarii

W styczniu niejaka Jessica Meckmann, użytkowniczka Twittera, zestawiła ze sobą dwa fakty. Po pierwsze, ID.3 był trzecim najchętniej kupowanym autem elektrycznym w Szwajcarii, z liczbą sprzedanych sztuk na poziomie 698. Po drugie… na portalach ogłoszeniowych można było znaleźć zatrważającą wręcz liczbę egzemplarzy do opchnięcia – 392 na samym AutoScout. Wnioski nasuwają się same. Volkswagen chcąc uniknąć płacenia wysokich grzywien, wykonał sprytny ruch, sprzedając swoje elektryczne samochody własnym dealerom. 

ID.3 to pierwszy elektryczny Volkswagen zbudowany na zupełnie nowej platformie MEB.

Skala tego przedsięwzięcia jest niemała. W kontekście całej Europy mówimy tutaj o 24% całkowitej sprzedaży, zaś w rodzimym kraju aż w 35% przypadków szczęśliwymi nabywcami zupełnie nowego ID.3 byli… właśnie dealerzy niemieckiej marki. Sprawę zbadał Greenpeace, stwierdzając:

Szczególnie duża liczba ID.3, najpopularniejszego modelu elektrycznego Volkswagena, pozostała w posiadaniu grupy Volkswagen. 

Opracowując raport, Greenpeace wysłał do 50 dealerów Volkswagena sekretnych klientów, którzy byli idealnymi kandydatami do zakupu ID.3. Tylko w ośmiu przypadkach zaoferowano im ten model, podczas gdy pojazdy napędzane silnikami spalinowymi były rekomendowane aż 27-krotnie. Świadczy to o nieodpowiednim przeszkoleniu osób zajmujących się sprzedażą.

Dla producentów to nic nowego

Ale czy jest w tym coś zaskakującego? Właściwie to nie. W Europie w przypadku aut hybrydowych skala tzw. samorejestracji jest niewiele mniejsza i dobija do blisko 20%. Ten cały proceder ma jeden i ten sam cel – to próba zmieszczenia się w limicie emisji dwutlenku węgla. Po niewłaściwej stronie Atlantyku dealerzy również działają w podobny sposób. Może to nie jest w 100% etyczne, ale okazuje się legalne. Koniec końców Volkswagena i tak dotknie kara za przekroczenie norm emisji dwutlenku węgla za rok 2020.

Dealerzy w 2021 roku z kolei będą usilnie starali się znaleźć chętnych na zeszłoroczne modele. Pytanie, czy w grudniu nie będzie powtórki z rozrywki, czyli ponownej samorejestracji na wielką skalę. Potencjalnych klientów – tych prawdziwych – mogą odstraszyć liczne problemy, na które skarżą się właściciele ID.3.

ID.3 ma liczne choroby wieku dzięcięcego. Wiele z nich dotyczy działania systemu rozrywkowo-informacyjnego.

Ale co tu dużo mówić… forsowanie ekologii poprzez śrubowanie norm emisji spalin zmusza producentów do kombinowania i nie do końca czystych zagrywek. Co nie zmienia faktu, że i tak koniec końców wisienkę na torcie zagarnia nie kto inny, jak największy producent samochodów na świecie. Czyli Tesla, mająca w swej gamie wyłącznie modele bezemisyjne. W końcu dzięki promowaniu ekologii, konkurencja pracuje na zysk Tesli

A w międzyczasie amerykański producent przędzie skrzętnie realizuje postawione przez siebie cele. W 2020 roku plany zostały zrealizowane blisko w 100%