Nowy Volkswagen ID.3 stanie się ID. Golfem? Coś jest na rzeczy

Volkswagen przygotowuje kolejne duże odświeżenie modelu ID3, a nazwa „ID Golf” staje się coraz bardziej prawdopodobna. Zmiany mają uderzyć w ergonomię i odbiór jakości, czyli obszary, które szczególnie ciążyły pierwszym rocznikom. Przy okazji marka może uporządkować nazewnictwo całej rodziny ID.
Volkswagen zaprezentował ID3 w 2019 roku jako pierwszy model na w pełni elektrycznej platformie MEB. Auto miało być punktem wyjścia dla kolejnych modeli z rodziny ID. W praktyce to właśnie ID3 najmocniej pokazał, jak ryzykowne bywa stawianie „fajności” ponad codzienną wygodę.
Skąd potrzeba kolejnej poprawki
Wczesny ID3 dostał mocno „cyfrowe”, minimalistyczne wnętrze, które wizualnie mogło kojarzyć się z Teslą. Problem w tym, że rozwiązania typu błyszczące panele dotykowe na kierownicy i suwaki pod ekranem reagowały przeciętnie. Do tego w menu łatwo było się zgubić, bo znalezienie konkretnej funkcji potrafiło trwać zbyt długo.
W nocy robiło się jeszcze mniej przyjemnie, bo Volkswagen uznał, że podświetlenie części elementów sterowania nie jest szczególnie potrzebne. Jednocześnie pojawiło się dużo oświetlenia nastrojowego, co wzmacniało wrażenie, że forma wygrała z funkcją. Nawet obsługa tylnych szyb została rozwiązana niepotrzebnie zawiłe, bo dwoma przyciskami trzeba było sterować czterema szybami.
Jakość i wizerunek: temat, który bolał najbardziej
We wczesnych latach produkcji kabina ID3 sprawiała także wrażenie tańszej, niż wielu klientów oczekiwało. Duża część wnętrza była wykonana z twardych tworzyw. Na tle wygaszonego w 2020 roku Golfa 7, znanego z dopracowania i jakości, kontrast wypadał wyjątkowo niekorzystnie. Do listy problemów dochodziły kwestie jakościowe i programowe, bo pierwszy „elektryk z założenia” Volkswagena był kojarzony z kłopotami z oprogramowaniem. Auto na starcie było też postrzegane jako drogie, a jego osiągi elektryczne nie imponowały. Z czasem Volkswagen wprowadzał kolejne poprawki, ale temat ID3 nadal wygląda na otwarty.
Co już poprawiono po drodze
W 2023 roku ID3 przeszedł lifting, który przyniósł ładniejsze wnętrze, ostrzejszy wygląd i nowe multimedia. Później doszły mniejsze zmiany, a istotnym ruchem była korekta cen w dół. Ważnym elementem tej strategii stały się wersje Limited od niespełna 30 000 euro (ok. 126 723 zł). Wraz z tymi zmianami sprzedaż zaczęła odbijać, ale wciąż jest przestrzeń na więcej. Volkswagen ma też równolegle przebudowywać całe elektryczne portfolio, a w tej układance ID3 znowu trafia na stół. Obok niego ma pojawić się całkowicie nowy, mniejszy i tańszy ID Polo.
Nowe wnętrze: mniej dotyku, więcej logiki
Najważniejsze zapowiadane zmiany dotyczą kabiny, bo to ona najmocniej wpłynęła na odbiór ID3. Zamiast „morza” suwaków i oświetlenia nastrojowego ma pojawić się bardziej uporządkowany, biznesowy układ. Volkswagen ma wrócić do fizycznych przycisków, matowych materiałów i czytelnych ekranów. Na ekranach ma się pojawić także opcja retro-motywu z zegarami stylizowanymi na Golfa 2.
To ukłon w stronę kierowców, którzy chcą, żeby nowoczesność nie oznaczała rezygnacji z klasycznej czytelności. W autach elektrycznych łatwo przesadzić z cyfryzacją, a fizyczne przyciski zwykle wygrywają w codziennym użytkowaniu.
Co ma się zmienić w technice
Poza stylistyką i wnętrzem, ID3 ma przejść również istotne zmiany techniczne. Oczekiwana jest nowa jednostka napędowa o niższym zużyciu energii. W planach są także akumulatory LFP, które mają obniżyć koszty użytkowania i poprawić prędkości ładowania. Kluczowe elementy tej modernizacji można streścić krótko:
- bardziej ergonomiczne wnętrze z fizycznymi przyciskami
- matowe materiały i spokojniejszy, „rzeczowy” wystrój
- czytelniejsze ekrany i opcjonalny motyw retro
- nowy napęd z niższym zużyciem energii
- akumulatory LFP z naciskiem na koszty i ładowanie
ID Golf zamiast ID3: zmiana nazwy z konkretnym sensem
Wątek, który budzi najwięcej emocji, dotyczy nazwy. Wszystko wskazuje na to, że „ID3” może ustąpić miejsca „ID Golf”. Taki ruch pasuje do logiki, w której obok ma funkcjonować ID Polo, i ma znaczenie symboliczne, bo ID3 w nazwie mocno odcinał się od przeszłości. „ID Golf” jasno komunikuje, gdzie ten model stoi w gamie i co ma zastępować w świadomości klienta. Taka nazwa ustawia auto jako elektryczną alternatywę dla zwykłego Golfa. Dodatkowo w przyszłości, gdy elektryfikacja stanie się standardem, Volkswagen mógłby po prostu usunąć „ID” i wrócić do samego „Golf”. Ten kierunek ma dotyczyć także innych modeli. ID4 ma najpewniej stać się ID Tiguanem, a przy ID7 naturalnym tropem jest „ID Passat”. W obu przypadkach zmiana nazwy ma iść w parze z wyraźnym liftingiem, aby pierwsze modele ID szybciej przestały kojarzyć się z dawnymi potknięciami.
Rynek wtórny: ID3 już kosztuje ułamek ceny z salonu
Niezależnie od tego, czy dojdzie do rebrandingu na ID Golf, ID3 na rynku wtórnym już wyraźnie tanieje. Używanego Volkswagena ID3 da się kupić za mniej niż 10 000 euro (ok. 42 241 zł). To pokazuje, jak mocno wizerunek i pierwsze wrażenie potrafią wpłynąć na tempo spadku wartości, nawet gdy producent po drodze wprowadza realne poprawki.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny

Leclerc widzi siłę Mercedesa. Ferrari ma nad czym pracować w Melbourne

Alonso rozczarowany, Aston Martin bez zapasów. Honda wpędziła zespół w kryzys już przed startem sezonu



