⏱️ 3 min.

Volkswagen wraca do starych nazw. Przyszłego Passata czeka prawdziwa rewolucja

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

13-04-2026 07:04
Volkswagen Passat B9

Volkswagen zapowiada dalszy powrót do historycznych nazw w gamie elektrycznej. Jednym z modeli, które mają dostać elektryczną przyszłość jako nazwa, jest Passat. To część szerszej strategii „True Volkswagen”, która ma mocniej połączyć nowe auta na prąd z rozpoznawalnym dziedzictwem marki.

Zmiana kierunku zaczęła się w 2022 roku, po zmianach na szczycie grupy i samej marki Volkswagen. Producent zaczął wtedy mówić nie tyle o rewolucji, co o ponownym ustawieniu priorytetów wokół cech, które przez lata budowały jego tożsamość.

Nie tylko ID, ale też znajome nazwy

Najbardziej widocznym elementem nowego podejścia jest nazewnictwo elektryków. Nowa kompaktowa propozycja ma nazywać się ID Polo, a nie ID.2, a pod koniec roku ma dostać także sportową odmianę GTI. Rasmus Wiedmann, odpowiedzialny za produkty na platformie MEB, tłumaczy, że marka chce zachować dorobek rodziny ID, ale jednocześnie wrócić do nazw dobrze znanych klientom. Volkswagen łączy więc sygnał nowości z nazwami, które od lat funkcjonują w świadomości kierowców.

ID oznacza innowację i było nazwą naszych pierwszych prawdziwych modeli elektrycznych. Jednak ważne jest dla nas również przywrócenie starych nazw, tych znajomych klientom, i połączenie ich z oznaczeniem ID.

Passat i Golf też mają elektryczną przyszłość

Według Wiedmanna ten kierunek nie skończy się na mniejszych modelach. Menedżer powiedział wprost, że również najbardziej ikoniczne nazwy marki, takie jak Golf i Passat, mają dostać elektryczną przyszłość jako oznaczenia modeli. To ważny sygnał, bo Volkswagen odchodzi od chłodnego nazewnictwa opartego wyłącznie na kodach i cyfrach. Klient ma szybciej wiedzieć, z jakim autem ma do czynienia, bez rozszyfrowywania katalogu jak instrukcji do routera.

Volkswagen Passat B9

ID.1 poniżej ID Polo

Wiedmann ujawnił też kilka konkretów dotyczących modelu ID.1. Auto ma pojawić się pod koniec przyszłego roku, będzie przeznaczone wyłącznie dla Volkswagena i zajmie miejsce poniżej ID Polo. Model ma bazować na podobnej architekturze platformy, ale z odpowiednimi zmianami pod kątem kosztów i ceny. Volkswagen celuje w poziom około 20 tys. euro (ok. 85 068 zł), a samo auto ma być miejskim modelem o długości poniżej 4 metrów.

Najpierw segment B, potem reszta

Zdaniem przedstawiciela marki największe znaczenie dla popularyzacji elektromobilności mają dziś auta segmentu B. To dlatego Volkswagen stawia w pierwszej kolejności na ID Polo i ID Cross, które mają trafić w duży rynek europejski, szczególnie istotny m.in. we Włoszech. W przypadku ID.1 producent zakłada współdzielenie podstaw architektury w ramach miejskiej rodziny modeli w grupie. Na razie nie ma jednak planów, by ten samochód dostał bezpośrednie odpowiedniki innych marek koncernu.

Większy elektryczny SUV Volkswagena jeszcze poczeka

Volkswagen nie planuje obecnie elektrycznego odpowiednika większego niż ID.4 ani modelu stojącego wyżej niż ID.7 po stronie sedanów i kombi. To właśnie ID.7 pozostaje dziś największym i najwyżej pozycjonowanym autem elektrycznym marki, a producent zapowiada dla niego dalsze ulepszenia. Ewentualny większy SUV, w rodzaju elektrycznego Touarega, może pojawić się dopiero przy kolejnej generacji opartej na platformie SSP. Na ten moment marka nie przewiduje bezpośredniego odpowiednika większego elektrycznego modelu, nad którym pracuje już Skoda.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl