Volkswagen szykuje następcę Touarega? Duże SUV może wrócić, ale już bez silnika spalinowego

Volkswagen zakończył historię Touarega, ale nie zamyka drogi do powrotu tego modelu. Władze marki przyznają, że w gamie wciąż jest miejsce na dużego SUV-a, większego od Tayrona, a potencjalny następca miałby być już samochodem w pełni elektrycznym.
Po jego wycofaniu Touarega nowym szczytem oferty Volkswagena został Tayron, oferowany wyłącznie z czterocylindrowymi silnikami. Touareg przez lata pełnił rolę największego i najbardziej prestiżowego SUV-a marki. Był propozycją dla klientów, którzy oczekiwali komfortu i wyposażenia z wyższej półki, ale nie chcieli przy okazji robić wokół siebie zbyt wielkiego zamieszania.
Dlaczego Touareg zniknął z oferty?
Wycofanie modelu nie wynikało wyłącznie ze zmiany priorytetów marki. Problemem okazał się także wiek konstrukcji, bo Touareg nie był już w stanie spełnić unijnych wymagań dotyczących ochrony przed cyberatakami. Nowa generacja musiałaby więc powstać na całkowicie nowej bazie technicznej. To właśnie dlatego ewentualny powrót modelu jest dziś łączony z napędem elektrycznym i nowym zapleczem technologicznym.
Volkswagen widzi miejsce ponad Tayronem
Martin Sander, członek zarządu odpowiedzialny za sprzedaż, jasno zasugerował, że marka analizuje powrót dużego SUV-a. W jego ocenie Touareg nadal ma swoje miejsce, a Volkswagen szuka możliwości stworzenia nowej generacji. Taki samochód miałby trafić do klientów, którym Tayron nie wystarcza, ale którzy jednocześnie nie chcą kupować auta marki premium. Chodzi o osoby zamożne i praktyczne, często prowadzące własne firmy, które wolą dyskrecję niż ostentację.
Touareg ma swoje miejsce, i dlatego szukamy możliwości dla nowej generacji.
To ważne rozróżnienie, bo właśnie w tym punkcie Volkswagen chce widzieć przewagę swojego dużego SUV-a. Nie każdy klient, który ma odpowiedni budżet, chce od razu przesiadać się do Audi Q7 albo Porsche Cayenne.
Nie każdy sukces da się powtórzyć jak w Touaregu
Podobna logika nie zadziałała kiedyś w przypadku Phaetona. Luksusowa limuzyna Volkswagena była przez wielu odbierana jak większy Passat, a w tym segmencie klienci częściej oczekują auta, które wyraźnie podkreśla status. Touareg miał inną pozycję, bo poza wysokim standardem oferował też praktyczne nadwozie i rodzinny charakter. Właśnie to połączenie wygody, możliwości i użyteczności zbudowało jego popularność.
ID.Touareg? Taki scenariusz jest coraz bardziej realny
Martin Sander stwierdził też, że SUV-y odpowiadają dziś za 80% sprzedaży. To mocny argument za tym, by następca Touarega również pozostał dużym autem tego typu. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że nowy model byłby już w pełni elektryczny. To otwiera drogę do powrotu nazwy w formie ID.Touareg, choć przy obecnym tempie zmian w Volkswagenie lepiej jeszcze nie zamawiać tabliczki na klapę bagażnika.
Koncern ma już technikę, która mogłaby posłużyć do budowy takiego auta. W materiale pada też sugestia, że odpowiednia baza istnieje już w ramach grupy i napędza nowe modelePorsche Macan oraz Cayenne. Jeśli Volkswagen rzeczywiście przywróci Touarega lub pokaże jego duchowego następcę pod inną nazwą, nadal ma szansę zagospodarować lukę między masowym SUV-em a markami premium. W segmencie dużych aut taka rozsądnie skrojona oferta wciąż może mieć sens.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży




