Volkswagen dostał polityczną podpowiedź, jak lepiej wykorzystać niemieckie fabryki w czasie kryzysu. Olaf Lies, premier Dolnej Saksonii, zaproponował przeniesienie do Niemiec produkcji modeli, które dziś powstają w Chinach. Stawką są miejsca pracy, obłożenie zakładów i przyszłość przemysłowego zaplecza tej marki.
Nie chodzi tylko o fabryki
Volkswagen znalazł się pod presją kilku zjawisk naraz. Mierzy się z konkurencją chińskich producentów, skutkami amerykańskich ceł importowych oraz słabszym popytem w Europie. Według przedstawicieli tego giganta, połączenie powyższych czynników zagraża trwałości obecnego modelu biznesowego.
Nie jest to już więc zwykła korekta kosztów, tylko pytanie o to, gdzie koncern ma produkować auta i jak utrzymać przemysłową skalę działania w Niemczech.
Dolna Saksonia chce produkcji z Chin w Niemczech
Olaf Lies wskazał, że rozwiązaniem mogłoby być uruchomienie w Niemczech produkcji samochodów, które obecnie powstają w Chinach. Taki ruch zapewniłby tamtejszym fabrykom bardziej stabilne obłożenie. Premier Dolnej Saksonii argumentuje, że przeniesienie części produkcji do Niemiec dałoby też impuls lokalnym firmom.
W grę wchodzą nowe rozwiązania, innowacje oraz większe wykorzystanie kompetencji dostawców związanych z niemieckim przemysłem motoryzacyjnym. Lies ujął to wprost:
Gdybyśmy produkowali tutaj samochody, które obecnie są wytwarzane w Chinach, zapewniłoby to stabilne obłożenie naszych fabryk. Ponadto stworzyłoby to możliwości dla nowych rozwiązań i innowacji w niemieckich firmach.
Dolna Saksonia ma realny wpływ na Volkswagena
Głos Dolnej Saksonii nie jest zwykłym komentarzem z zewnątrz. Ten kraj związkowy posiada 20-procentowy udział w grupie praw głosu Volkswagena, więc jego stanowisko ma ciężar polityczny i korporacyjny.

fot. Volkswagen
W Dolnej Saksonii znajdują się siedziba Volkswagena oraz pięć z sześciu jego zachodnioniemieckich zakładów montażowych. Dlatego propozycja dotycząca aut produkowanych dziś w Chinach jest też obroną lokalnego zaplecza przemysłowego.
W tle są zamknięcia zakładów i redukcje zatrudnienia
Pomysł padł w momencie, gdy Volkswagen rozważa zamknięcie czterech fabryk w Niemczech. W grę wchodzą również masowe redukcje zatrudnienia, które mogą objąć do 100 tys. pracowników. Dla Dolnej Saksonii podstawowym celem jest więc utrzymanie miejsc pracy i efektywne wykorzystanie istniejących mocy produkcyjnych.
Lies nie chce scenariusza, w którym nowe zakłady powstają poza Niemcami, a krajowe fabryki tracą znaczenie.
Chińska konkurencja stała się problemem strukturalnym
Volkswagen od lat był symbolem niemieckiej przewagi przemysłowej, ale rynek szybko zmienił układ sił. Chińscy producenci mocno naciskają w segmencie nowoczesnych samochodów, a europejski popyt nie daje koncernowi takiego komfortu jak wcześniej.
Sytuację pogarszają cła importowe w Stanach Zjednoczonych. Dla globalnego producenta oznacza to mniej swobody w przenoszeniu kosztów i większe ryzyko dotyczące rentowności.
Zarząd Volkswagena patrzy w przyszłość pesymistycznie
Wcześniejsze informacje o nastrojach wewnątrz koncernu pokazują, że problem jest głębszy niż pojedynczy spadek sprzedaży. Ankieta przeprowadzona wśród członków zarządu i rady nadzorczej Volkswagena wskazała bardzo pesymistyczną ocenę perspektyw firmy.
W tym kontekście propozycja Dolnej Saksonii nie brzmi jak symboliczny apel. To próba wymuszenia decyzji, która ma połączyć ochronę miejsc pracy z przebudową produkcji Volkswagena w Europie.






