Volkswagen kończy z trzema cylindrami. Co dalej?

Grupa Volkswagen szykuje duży zwrot w gamie silnikowej aut z poprzecznie montowanymi jednostkami. Wraz z nadejściem normy Euro 7 i kolejnymi liftingami modeli z oferty mają zniknąć 3-cylindrowe turbodoładowane silniki, a ich miejsce zajmą wyłącznie jednostki 1.5 i 2.0, w większości ze wsparciem układów hybrydowych.
Zmiana ma objąć samochody marek należących do koncernu, z wyjątkiem modeli bardziej prestiżowych, takich jak Porsche i Bentley, a także Audi z silnikiem montowanym wzdłużnie, czyli od A5 wzwyż. To oznacza nowy kierunek dla aut popularnych, od miejskich modeli po crossovery.
Koniec epoki silnika 1.0 turbo
Z oferty mają zniknąć jednostki 1.0 turbo, które dziś pracują między innymi w modelach Volkswagen Polo i T-Cross, Seat Ibiza i Arona oraz Skoda Fabia i Kamiq. Po niedawnym wycofaniu 2.5-litrowego, 5-cylindrowego silnika z Audi RS3, koncern ma skupić się już wyłącznie na 4 cylindrach. W praktyce podstawą benzynowej oferty ma zostać 1.5 TFSI. Ten silnik już dziś korzysta z turbosprężarki o zmiennej geometrii i pracuje w cyklu Millera zamiast klasycznego cyklu Otto.
W najnowszym Volkswagenie T-Roc ta jednostka jest już oferowana także w wariancie 116 KM. To dokładnie poziom mocy, który wcześniej zapewniał 1.0 turbo w wybranych modelach marki.
Trzy silniki zamiast szerokiej gamy
Według tych informacji jednostka 1.5 TFSI ma obsługiwać zakres od nieco poniżej 100 KM do około 150 KM. Powyżej tego pułapu rolę przejmie benzynowy 2.0 TSI, który już dziś rozwija do 333 KM w Golfie R. W ofercie wysokoprężnej ma pozostać tylko 2.0 TDI. Ten silnik już teraz występuje w odmianach 116, 150 i 193 KM, choć przy ostrzejszych wymaganiach Euro 7 może stracić część mocy.
Taki ruch upraszcza gamę i porządkuje ofertę. Z drugiej strony kończy etap, w którym małe auta Volkswagena dawało się kupić z prostszymi, mniejszymi jednostkami, co dla części klientów może oznaczać mniej miejsca na tani kompromis.
Hybrydy będą jeszcze ważniejsze
Silniki 4-cylindrowe mają być szeroko łączone z układami hybrydowymi. Dziś jednostka 1.5 jest już dostępna jako mild hybrid i plug-in hybrid, współpracując z dwusprzęgłową skrzynią biegów. W kolejnym kroku ten sam silnik ma otrzymać także wersję full hybrid. Mówi się o układzie z przekładnią planetarną, podobnej w założeniach do rozwiązań stosowanych przez Toyotę, ale z możliwością symulowania przełożeń, aby ograniczyć nieprzyjemny efekt jednostajnego wycia napędu.
Taka przekładnia może później trafić także do benzynowego 2.0 turbo. To rozwiązanie byłoby przeznaczone dla większych i cięższych samochodów, gdzie samo downsizingowe myślenie przestaje być tak przekonujące.
Volkswagen stawia na nowy porządek
Planowane zmiany mają wejść wraz z odświeżeniem kolejnych modeli, począwszy od aut miejskich i małych crossoverów, które mają zostać zmodernizowane w 2027 roku. To właśnie tam zniknięcie 3-cylindrowych silników będzie najbardziej odczuwalne. Dla kierowców może to oznaczać spokojniejszą kulturę pracy i bardziej jednolitą ofertę. Dla fanów małych turbodoładowanych jednostek to jednak wyraźny sygnał, że era „tysiąca” w Grupie Volkswagen dobiega końca i nie pomoże tu nawet sentyment.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



