Wewnętrzny raport Volvo opisuje przypadek niepożądanego przyspieszania w elektrycznym Volvo C40 z 2022 roku. Mechanik autoryzowanego serwisu miał sam potwierdzić objaw dwukrotnie, a właściciel auta relacjonuje łącznie 10–12 podobnych sytuacji.
Sprawa, o której pisze norweski portal Motor.no, dotyczy Frode Bjartnesa z Verdal, który od lipca 2024 roku zgłaszał problem lokalnemu dealerowi Volvo. Auto miało ruszać do przodu mimo braku nacisku na pedał przyspieszenia.
Według właściciela takie zdarzenia występowały zarówno w garażu, jak i w ruchu drogowym.
Mechanik potwierdził objaw w samochodzie klienta
Najważniejszym elementem sprawy jest wewnętrzny dokument TIE, czyli raport techniczny używany przez Volvo do wymiany informacji o usterkach. Mechanik pracujący u autoryzowanego dealera Nardo Bil napisał w nim, że 1 lipca 2024 roku około godziny 11:45 sam zaobserwował objaw w aucie Bjartnesa.
Opisał on sytuację przy zatrzymaniu na światłach. Volvo C40 miało zacząć jechać do przodu bez użycia pedału gazu. Samochód zatrzymał się dopiero po normalnym naciśnięciu hamulca.
Potwierdziliśmy objaw w dwóch przypadkach. Samochód stał na światłach. Bez nacisku na pedał gazu lub hamulca auto zaczęło ciągnąć do przodu. Zatrzymało się po naciśnięciu pedału hamulca. One Pedal Drive był aktywny. ACC był wyłączony.
W tej samej korespondencji mechanik pytał Volvo o możliwe przyczyny. Zastanawiał się, czy okresowo nie wyłącza się funkcja jazdy jednym pedałem, czyli OPD. Dodał też, że nie ma pewności, czy samochód można oddać klientowi bez dodatkowych wskazówek ze strony Volvo.
Problem wracał po aktualizacjach oprogramowania
Po pierwszych zgłoszeniach serwis wykonał aktualizację oprogramowania. Auto przez kilka miesięcy działało normalnie, ale objawy później wróciły. Ten schemat miał powtórzyć się więcej niż raz. W dokumentach pojawiały się odniesienia do oprogramowania oraz funkcji One Pedal Drive.
Volvo zasugerowało też sprawdzenie wilgoci pod dywanikami i w złączach znajdujących się pod nimi. To nie daje jeszcze jednoznacznej przyczyny, ale pokazuje, że sprawa nie ograniczała się do zwykłego „wrażenia kierowcy”. Bjartnes twierdzi, że jego żona i syn również doświadczyli podobnego zachowania samochodu.
Według właściciela najbardziej niepokojące były sytuacje na parkingach, zwłaszcza przy centrach handlowych. Tam nawet powolne ruszenie auta bez woli kierowcy może szybko przestać być tylko techniczną ciekawostką.
Volvo odcina sprawę od wypadku w Sandvika
Tło sprawy jest szczególnie drażliwe, bo pierwsze zgłoszenia Bjartnesa pojawiły się kilka miesięcy przed śmiertelnym wypadkiem w Sandvika. Tam Volvo XC40 wypadło przez ścianę parkingu na czwartym piętrze. C40 i XC40 są blisko spokrewnione technicznie, choć różnią się nadwoziem.
Volvo w odpowiedzi przekazało, że zna sprawę klienta z Trondheim. Producent opisał zachowanie samochodu jako powolne pełzanie do przodu, według relacji klienta z prędkością od 1 do 10 km/h. Volvo podkreśla, że auto można było natychmiast zatrzymać pedałem hamulca.
Znamy sprawę klienta z Trondheim. Dotyczy samochodu, który powoli pełzał do przodu – według klienta od 1 do 10 km/h – i taki objaw został potwierdzony przez warsztat Volvo. Samochód można było natychmiast zatrzymać w normalny sposób, używając pedału hamulca. Nie mamy danych ze zdarzeń, do których odnosi się klient, dlatego nie możemy spekulować o przyczynie. Sprawa nie ma żadnego związku z okolicznościami tragicznego wypadku w Sandvika, gdzie późniejsze dochodzenie policji nie wykazało żadnej usterki w samochodzie biorącym udział w zdarzeniu.
To stanowisko nie zadowoliło właściciela C40. Bjartnes uważa, że producent powinien potraktować niepożądane przyspieszanie jako problem wymagający wyjaśnienia. Jego argument jest prosty: samochód nie powinien ruszać wbrew kierowcy.
Dealer odkupił samochód
Bjartnes próbował doprowadzić do unieważnienia zakupu, bo uznał niekontrolowane przyspieszanie za istotną wadę. Nardo Bil początkowo nie chciało się na to zgodzić i oczekiwało dokumentacji potwierdzającej objawy.
Właściciel uzyskał dokumenty po wystąpieniu do Volvo o dostęp do danych na podstawie przepisów GDPR. Ostatecznie Nardo Bil zgodziło się odkupić samochód. Dealer i Volvo nie uznali jednak, że sprawa automatycznie daje podstawę do formalnego unieważnienia zakupu.
Dla właściciela najważniejsze było zakończenie długiego sporu i oddanie auta, do którego rodzina straciła zaufanie. Ta historia nie przesądza o przyczynie technicznej. Pokazuje jednak, że przypadek niepożądanego ruszania Volvo C40 został odnotowany nie tylko przez klienta, ale także przez mechanika autoryzowanego serwisu.
W świecie samochodów coraz mocniej zależnych od oprogramowania taka różnica ma znaczenie.








