Samotne Volvo na środku jeziora. Historia tej wyspy podbija internet

Volvo S80, które od trzynastu lat stoi samotnie na maleńkiej wyspie w stanie Illinois, stało się jedną z najbardziej viralowych historii motoryzacji. Zdjęcia mikroskopijnej „Volvo Island” obiegły cały świat, a internauci pokochali absurd tego miejsca do tego stopnia, że wyspa zdobyła ocenę… 4,9/5 w Google Maps. Jak zwykła limuzyna z początku stulecia trafiła na środek jeziora i dlaczego nikt jej stamtąd nie zabiera?
Jak zwykła limuzyna wylądowała na środku jeziora?
Historia zaczęła się w hrabstwie LaSalle, gdzie Scott Mann, właściciel lokalnych warsztatów w Ottawie, obserwował powstawanie nowego akwenu. Stara kopalnia została zalana, tworząc jezioro z wąską, wysuniętą w głąb wody strukturą. Mann wykorzystał to na swój własny sposób. Zaparkował swoje Volvo S80 – rocznik 2001 – na samym końcu niewielkiego cyplu. Niedługo później przeszedł do etapu, który zamienił dziwny parking w legendę: użył koparki, by odciąć połączenie z lądem. Z półwyspu powstała wyspa, a sedan został jej jedynym mieszkańcem, dumnie połyskując w samotności. Mann pierwotnie planował internetowy konkurs z pytaniem to, jak auto znalazło się na wyspie, ale – jak podkreślił sam pomysłodawca – bezpieczeństwo wzięło górę nad zabawą. Głębokość jeziora dochodzi do 12 metrów, a ryzyko, że ktoś spróbuje dopłynąć tam na własną rękę, odwiodło go od realizacji tego pomysłu.
Marketing, którego nikt nie zaprojektował
Przedsiębiorstwo Manna nie prowadziło żadnej akcji promocyjnej, ale efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dziwaczna wyspa zaczęła przyciągać uwagę użytkowników Google Maps, a zdjęcia satelitarne szybko uczyniły z S80 internetowego celebrytę. Z czasem Volvo Island stało się punktem obowiązkowym dla wszystkich, którzy kochają nietypowe historie związane z samochodami. Ocena miejsca na Google Maps osiągnęła imponujące 4,9 na 5 gwiazdek – wynik, którego nie powstydziłby się luksusowy kurort. Komentarze pod lokalizacją to osobna opowieść: użytkownicy proponowali rodzinne wycieczki, ogłaszali wyspę „najbezpieczniejszym miejscem w USA” albo wchodzili w pełne humoru spekulacje o przygodach, które teoretycznie mogły doprowadzić limuzynę na wyspę. Ten absurd, spontanicznie pielęgnowany przez społeczność internetu, okazał się nietykalny przez żadne algorytmy popularności – historia żyła własnym życiem.
Wyspa, której właściciel nie pozwolił zepsuć
Zainteresowanie z czasem rosło. Mann otrzymywał najróżniejsze propozycje dotyczące wykorzystania Volvo Island – od pomysłu zabezpieczenia karoserii po wykorzystanie wyspy jako nośnika reklamy. Jednak właściciel uparcie powtarzał, że autentyczność miejsca jest najważniejsza. Nie chciał niszczyć historii, która narodziła się z żartu. Ciekawostką jest też druga Volvo – nowszy model, widoczny na Street View, częściowo zanurzony w wodzie niedaleko wyspy. Jeśli coś potwierdza status Volvo Island jako „świętego miejsca” dla fanów szwedzkiej marki, to właśnie ta para – jeden samochód na tronie z ziemi, drugi na pół zatopiony w wodach Illinois.
Koordynaty sławy i kult internetowy
Dziś koordynaty 41.35474, -88.79789 zna każdy, kto choć raz trafił na internetową sagę o samotnej limuzynie. To tam, pośród spokojnych wód powstałego jeziora, stoi jeden z najzabawniejszych symboli motoryzacyjnej kreatywności. W opinii wielu internautów, Volvo Island stało się idealnym przykładem na to, jak przypadek i poczucie humoru mogą stworzyć miejsce, które inspiruje, bawi i wciąga do globalnej opowieści. Volvo Island to nie tylko opuszczone auto. To komentarz o absurdzie, internetowej wyobraźni i o tym, jak bardzo potrafimy pokochać rzeczy, które nie mają żadnego sensu – poza tym, że są po prostu niezwykle ludzkie.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy



