VW ID.4 pod ostrzałem: dotykowe przyciski znów wywołały burzę

Volkswagen próbował uciszyć sprawę, zanim na dobre rozkręciła się w sądzie, ale pozew dotyczący dotykowych przycisków na kierownicy ID.4 wrócił do niego jak bumerang. Kierowcy twierdzili, że delikatne muśnięcie aktywowało tempomat adaptacyjny, a auto potrafiło wtedy ruszyć naprzód szybciej, niż ktokolwiek by tego pragnął. Producent zapewnił, że problemu nie było – i właśnie na tym budował swoją linię obrony.
Skąd wziął się pozew przeciwko Volkswagenowi?
Kilka miesięcy wcześniej w amerykańskim sądzie pojawił się pozew zbiorowy dotyczący VW ID.4, w którym kierowcy zarzucili, że dotykowe panele na kierownicy pozwalały niechcący aktywować system Adaptive Cruise Control. Wystarczył lekki ruch dłonią – i według nich samochód zaczynał przyspieszać. W pozwie znalazły się dwie osoby, które deklarowały, że bały się prowadzić swoje auta, bo ryzyko przypadkowego włączenia ACC było dla nich zbyt duże. To właśnie ich historie stały się paliwem dla całej sprawy.
Co odpowiedziało Volkswagen?
Niemieckie przedsiębiorstwo postanowiło jak najszybciej zatrzymać sprawę, zanim ta nabierze sądowego rozpędu. VW zaznaczyło, że żaden z kierowców nie przestał korzystać z pojazdu, co już miało podważać siłę oskarżeń. Firma podkreśliła też, że w dokumentach brakuje jasno wskazanego defektu technicznego, a sama sprawa jest zbyt szeroka, by mogła działać jako pozew zbiorowy obejmujący kierowców z całych Stanów. Jak podało przedsiębiorstwo, problem zgłoszony przez pierwszą powódkę – Janice Beecher – nie został potwierdzony przez zapis z rejestratora danych.
Beecher stwierdziła, że dotknęła przycisku ACC podczas manewrowania przy wjeździe na miejsce parkingowe, po czym auto miało przyspieszyć i uderzyć w drzewo. VW wskazał jednak, że kobieta nie wspomniała o użyciu hamulca, co z perspektywy firmy miało kluczowe znaczenie. Drugi uczestnik sporu, Omar Hakkaoui, zgłosił uszkodzenia swojego ID.4 po nagłym przyspieszeniu na podjeździe domowym, które – według niego – spowodowała żona. Jak zauważył producent, Hakkaoui nie stwierdził wprost, że został wtedy dotknięty panel ACC, co pozostawiało wiele znaków zapytania.
Dlaczego VW chce oddalić pozew?
Volkswagen stwierdził, że roszczenia gwarancyjne w pozwie są zbyt słabe, by miały podstawę prawną. Producent argumentował, że nie wskazano jednoznacznego defektu, który miałby dotyczyć całej linii modelowej. Do tego dochodził aspekt formalny: obie osoby pochodziły z Massachusetts i Connecticut, więc nie mogły reprezentować właścicieli ID.4 mieszkających poza tymi stanami.
Co dalej z tą sprawą?
Na ten moment Volkswagen zrobił wszystko, by sprawę zamknąć, zanim trafiła na pełną wokandę. Jeżeli jednak sąd uzna, że istnieją podstawy do dalszego postępowania, historia dotykowych przycisków VW, które od dawna budzą kontrowersje, może wrócić do producenta z jeszcze większą siłą. W tle pozostaje pytanie, czy to faktyczna wada, czy po prostu przypadek dwóch użytkowników, którzy mieli wyjątkowego pecha. W świecie elektryków drobiazgi często urastają do rangi sądowych precedensów – a tu mowa przecież o elemencie, którego wielu kierowców nie cierpi od pierwszego dnia.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy



