Volkswagen w kryzysie: brakuje 11 miliardów euro

Volkswagen znalazł się w finansowym dołku – w koncernowej kasie brakuje aż 11 miliardów euro. Jednocześnie zakończono erę podwójnego zarządzania: Oliver Blume przestał łączyć funkcje prezesa VW i Porsche. Od 2026 roku stery w Porsche przejmie Michael Leiters – były dyrektor techniczny Ferrari. To symboliczny początek nowego rozdziału dla niemieckiego giganta, który musi ciąć koszty, sprzedać część aktywów i uniknąć degradacji ratingu kredytowego do poziomu „śmieciowego”.
Koniec podwójnej roli Olivera Blume
Mocarny klan Porsche-Piëch pociągnął za hamulec awaryjny. Po trzech latach łączenia dwóch najwyższych funkcji w motoryzacyjnym imperium – prezesa Volkswagena i Porsche – Oliver Blume musiał oddać jedną z nich. Decyzja zapadła bez względu na jego wolę. Blume, który chciał zostawić po sobie w Zuffenhausen zaufanego następcę, nie otrzymał tym razem przychylności rodziny właścicieli koncernu. Od 2026 roku fotel prezesa Porsche obejmie Michael Leiters, inżynier znany z pracy w Ferrari, McLarenie i Mercedesa. Ma 54 lata i opinię człowieka twardo stąpającego po ziemi – dokładnie tego, kogo marka potrzebuje w chwili, gdy „niemiecki sen o zysku” zamienił się w koszmar.
Porsche: zysk wyparował, kryzys narasta
Jeszcze kilka lat temu Porsche uchodziło za maszynkę do zarabiania pieniędzy – dziś balansuje na granicy rentowności. Po spadku sprzedaży w Chinach, rosnących kosztach i amerykańskich cłach firma praktycznie nie zarabia. Wewnętrzne raporty mówią wprost: czasy luksusowych kompromisów się skończyły. Eksperci z koncernu przyznali, że rok 2026 może być dla VW dramatyczny. Jak podali niemieccy dziennikarze, po analizie bilansów w Wolfsburgu wyszło, że brakuje 11 miliardów euro. To nie zysk, lecz tzw. wolny przepływ gotówki (Net Cash Flow) – czyli realna pula środków, jaką firma może wydać. Jak miał stwierdzić jeden z członków zarządu Volkswagena podczas narady w Wolfsburgu:
Dla bieżącego roku pieniędzy wystarczy, ale w 2026 zacznie ich brakować.
Cięcia, wyprzedaż aktywów i operacja ratunkowa
Finansowy alarm już wybrzmiał. Dyrektor finansowy Arno Antlitz (55) nakazał działom szukać oszczędności „wszędzie, gdzie się da”. Oznacza to redukcję kosztów marketingu, ograniczenie wydatków na badania i rozwój oraz przegląd wszystkich inwestycji. Jednak – jak przyznają sami menedżerowie – cięcia nie wystarczą. W planach są sprzedaże spółek zależnych:
- producenta silników Everllence (dawniej MAN Energy),
- studia projektowego Italdesign,
- firmy inżynieryjnej IAV.
Łącznie te ruchy mają przynieść zaledwie część brakujących miliardów. Reszta wymaga „kreatywności zarządu” – jak to ujęto w komunikacji wewnętrznej.
Widmo obniżki ratingu
Volkswagen stoi pod ścianą. Jeśli operacja ratunkowa się nie powiedzie, rating kredytowy koncernu może zostać obniżony przez agencje Moody’s i Standard & Poor’s. Obecnie notowania VW balansują na dolnej granicy kategorii „stabilnej”. Wystarczy jednak jeden zły kwartał, by inwestorzy zobaczyli w koncernie „ryzyko inwestycyjne” – czyli tzw. junk rating (po polsku: śmieciowy). Taki scenariusz byłby ciosem o wartości miliardów. Fachowcy z VW wyliczyli już, że wyższe oprocentowanie kredytów mogłoby kosztować koncern kilka miliardów euro rocznie. To wymusiłoby jeszcze ostrzejszy reżim finansowy. Jak przyznał anonimowo jeden z top menedżerów grupy:
Musimy zasadniczo przeanalizować strukturę Volkswagena. Mamy zbyt wiele marek, zbyt dużo dublujących się projektów i za mało koordynacji.
Za dużo marek, za mało efektywności
Koncern VW to dziś siedem głównych marek (Volkswagen, Porsche, Audi, Seat, Škoda, Traton, Bentley) i dziesiątki spółek zależnych. To potężna sieć, ale też balast organizacyjny. Równoległe prace nad podobnymi rozwiązaniami technicznymi – od platform po systemy infotainment – kosztują miliardy i wydłużają cykle rozwojowe. Nowy rozdział ma więc oznaczać restrukturyzację i uproszczenie. Oliver Blume, który zachowuje stanowisko prezesa całego koncernu, ma teraz skoncentrować się właśnie na tym – na „odchudzeniu” imperium. Stąd decyzja o jego rozstaniu z Porsche.
Krytyczna świadomość i niepewna przyszłość
Według niemieckich źródeł, Wolfgang Porsche – reprezentujący rodzinny odłam właścicieli – jest w pełni świadomy powagi sytuacji. Mimo że publicznie unikał ostrych słów, w kręgach inwestorów nie ukrywał obaw. Utrata płynności finansowej czy spadek ratingu byłyby ciosem w reputację jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek świata. Dla Volkswagena rok 2026 zapowiada się jak operacja na otwartym sercu. Cięcia, sprzedaż spółek, zmiana liderów i presja na zyski – to wszystko przy jednoczesnej transformacji w kierunku elektromobilności i digitalizacji. Jeśli plan się nie powiedzie, domino może ruszyć: Porsche, Audi i Skoda również odczują wstrząsy. Blume zostaje więc chirurgiem koncernu, a Leiters – nowym specjalistą od reanimacji legendy z Zuffenhausen.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Toyota poprawiła GR Yarisa. Najważniejsza zmiana trafiła tam, gdzie kierowca czuje ją najbardziej

Lewis Hamilton zaskoczony przez Richarda Hammonda przed GP Chin

Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem



