MotoGuru.pl

W USA nie ma zmiłuj. YouTuber z 18 zarzutami karnymi przez filmy off-roadowe

Dużo emocji wzbudzają kierowcy quadów, motocykli crossowych i samochodów terenowych, którzy w pogoni za realizacją swojej pasji zapominają o dobru wspólnym, jakim są tereny zielone. O ile w Polsce funkcjonariusze i władze bywają pobłażliwe w ujęciu wykrywalności i karania takich występków, o tyle w USA zdaje się, że są nadgorliwe.

YouTuber Street Speed 717 opublikował na swoim kanale wiele filmików, w których przejeżdżał przez „strumień” lub przeskakiwał nad „rzeką” w swoim RAM-ie 1500 TRX. Twierdzi, że wszystkie nagrania zostały nakręcone na prywatnym terenie. Mimo to, Pennsylvania Fish and Boat Commission, przy współpracy ze wspólnotą stanową, zaangażowały się w sprawę, zarzucając YouTuberowi: zakłócanie dróg i działek wodnych, zanieczyszczanie wód („trucie ryb”), zaśmiecanie oraz niewłaściwe korzystanie z nieruchomości. 

Oskarżenia są mniej więcej takiego samego kalibru, co za przestępstwo, jakim jest prowadzenie w stanie nietrzeźwości. Aż jedna trzecia zarzutów dotyczy samego zaśmiecania: „pozwany wyrzucił, pozostawił, wydzielił lub zezwolił na pozostawienie śmieci, butelek, puszek, odpadków”. Zdaniem YouTubera kolejne 4 zarzuty odnoszące się do jazdy w strumieniu brzmią tak, jakby jedyną jego winą było poruszanie się w niewłaściwym kierunku.

Łącznie zebrano 18 zarzutów karnych. Street Speed 717 jest zdania, że są one bezzasadne, ponieważ z jego pojazdu nie wyciekały żadne płyny, toteż nie mogło dojść choćby do zanieczyszczenia wód. O ile brzmi to logicznie, o tyle na pierwszy rzut oka kontrowersje może wzbudzać fragment, w którym stwierdził, że strumień nie stanowi środowiska do życia dla czegokolwiek, nawet jeśli mogą tam żyć zwierzęta, nieważne jak niewielkich rozmiarów.

Jeśli twórca filmów wykonywałby skoki lub przejeżdżał przez swój własny kanał irygacyjny, nie byłoby tematu. Jednak w przypadku rzeki lub strumienia uznaje się, że to woda należąca do mieszkańców konkretnego stanu. Niekoniecznie więc postawione zarzuty wynikają z widzmisię smutasów-urzędasów, tylko z próby egzekwowania prawa skonstruowanego z myślą o dobru publicznym. W przypadku niektórych zarzutów dodano wzmiankę o czynie dokonanym bez stosownego zezwolenia. Oznacza to, że wszystko byłoby w porządku, gdyby YouTuber zapłacił za odpowiednie pozwolenie.

Ale do rzeczy. Czytając o zbiornikach wodnych, strumieniach, a tym bardziej rzekach, zapewne w głowach większości osób pojawi się obraz nieprzypominający bajoro… ani „strumczyka” z filmiku, którego bohaterem jest Street Speed 717. Akcja właściwa od około 10:40: