MotoGuru.pl

Właśnie dlatego wyprzedzanie z prawej strony jest dobre

Z prowadzeniem samochodu w ruchu ulicznym jest jak z religią. Są różne grupy. A każda z nich ma własną definicję grzechów ciężkich i lekkich. Dla mnie grzechem ciężkim jest wymuszenie pierwszeństwa. A wyprzedzanie z prawej strony jest dozwolone – zgodnie z polskimi przepisami ruchu drogowego – lub w „pewnych niepewnych” sytuacjach może zakrawać co najwyżej o miano małego występku.

Na YouTubie pojawił się onboard z BMW M4. Fury, która ma wystarczająco argumentów pod maską (dokładnie 431), by pomknąć z prędkością 280 km/h. I właśnie tyle jechał bohater filmiku, nim na jego pas wjechała Mazda 3 II, poruszająca się z prędkością około 150 km/h. Zresztą, zobaczcie sami:

W mojej ocenie w tej niskobudżetowej produkcji mamy dwóch niechlubnych bohaterów. A może nawet i trzech. Pierwszym jest kierowca Mazdy, którego błąd polegał na niedostrzeżeniu szybko poruszającego się na lewym pasie BMW. Lub niewłaściwej oceny prędkości. Krótko mówiąc: albo jegomość nie spojrzał w lusterko, albo nie dał sobie wystarczająco dużo czasu na obserwację z jak dużą szybkością mały punkcik w lusterku staje się coraz większy. 

Drugim niechlubnym bohaterem jest kierujący Fordem Focusem Mk1. Powinien był jechać bardziej prawym pasem lub nawet tym skrajnie prawym. Jako trzeciego niechlubnego bohatera wskazałbym… nie kierowcę BMW. Tylko niemieckie przepisy ruchu drogowego, zabraniające wyprzedzania samochodów z prawej strony. Gdyby przenieść sytuację na nasze polskie podwórko, to na miejscu kierowcy Mazdy wyprzedziłbym Forda nawet nie sąsiednim pasem, ale skrajnym prawym. I wydaje mi się, że byłoby po tysiąckroć bezpieczniej.

Nie żeby kierowca BMW nie miał nic za uszami. Ryzykował jadąc z taką prędkością. Co prawda ruch można uznać za raczej znikomy. Ale nawet ze względu na obecność tych paru samochodów, mógł choć trochę odjąć nogę z gazu. Niemniej, to już oczywista oczywistość, że z im mniejszą różnicą prędkości wyprzedzamy na autostradzie, tym bezpieczniej. A chyba był trochę przeświadczony o podejmowanym przez siebie ryzyku, bo po całej sytuacji, pojechał dalej, jakby nigdy nic.

O ile jestem w stanie zrozumieć intencje osób stanowiących o wspomnianym prawie, o tyle mam wrażenie, że konstruując przepisy pokładali większe nadzieje w kierowcach. W idealnym świecie byłbym za. Ale… no właśnie. Obserwując zachowania ludzi niekiedy odnoszę wrażenie, że patologii jest więcej niż normalności. Niekiedy, bo chyba zbyt rzadko z domu wychodzę. Idąc za ciosem, cieszę się, że w Polsce możemy legalnie na autostradach wyprzedzać samochody z prawej strony i mam nadzieję, że nieprędko zostanie to zmienione.