Xiaomi YU7 GT wchodzi do gry: 1003 KM i 300 km/h

Xiaomi dorzuca do pieca w segmencie elektrycznych SUV-ów i robi to bez półśrodków. YU7 GT ma łączyć praktyczność dużego crossovera z osiągami na poziomie aut, które zwykle nie parkują pod marketem. A liczby są takie, że nawet twardzi gracze mogą nerwowo poprawić kołnierzyk.
Xiaomi YU7 GT to sportowa odmiana elektrycznego SUV-a, która celuje w maksymalne emocje, ale nie rezygnuje z technologicznego „wszystkomającego” charakteru.
Napęd i osiągi: moc na serio
Łączna moc układu to 1003 KM. To wynik, który od razu ustawia YU7 GT na szczycie gamy i robi z niego propozycję dla tych, którzy lubią, gdy fotel „przypomina”, po co ma boczki. Architektura jest klasyczna dla najmocniejszych elektryków: dwa silniki i napęd na cztery koła. Przedni motor ma 288 kW, a tylny 450 kW, co ma przekładać się na bardzo mocne przyspieszenia. Deklarowana prędkość maksymalna to 300 km/h, więc Xiaomi jasno mówi, że nie przyszło tu robić „grzecznego” SUV-a. To oczywiście warto czytać jako ambicję producenta, bo diabeł zawsze siedzi w warunkach pomiaru i finalnej specyfikacji.
Cena zaskakująco przyziemna
Szacowany poziom cenowy to 450–500 tys. juanów (ok. 232–258 tys. zł) oraz 55–61 tys. euro (ok. 232–257 tys. zł). Jak na 1003 KM i 300 km/h, brzmi to jak układ „mniej kalkulatora, więcej adrenaliny” – przynajmniej na papierze.
Wymiary i styl: duże nadwozie, sportowe akcenty bez niedomówień
YU7 GT ma spore gabaryty: 5.015 mm długości, 2.007 mm szerokości, 1.597 mm wysokości oraz 3.000 mm rozstawu osi. Do tego dochodzi dedykowany pakiet stylizacyjny, który ma od razu sugerować, że to nie jest wersja „dojazd do biura i koniec”. Wyróżnikiem są m.in. przeprojektowany przedni zderzak, poszerzone nadkola, masywny tylny dyfuzor oraz 21-calowe felgi. Dopełnieniem są czerwone zaciski hamulcowe, czyli klasyczny sygnał: „tak, wiem, że to detal, ale ma działać na wyobraźnię”.
Bateria CATL: duży dostawca, mało konkretów
Pakiet akumulatorów ma pochodzić od CATL-a, czyli jednego z kluczowych graczy w świecie baterii do aut elektrycznych. Pojemność nie została podana, więc na dziś nie da się uczciwie powiedzieć, jak to przełoży się na zasięg i powtarzalność osiągów przy jeździe „na sportowo”. Dla porównania, w standardowej rodzinie YU7 pojawia się wariant Max AWD o mocy 691 KM i zasięgu do 835 km. GT ma jednak iść w inną stronę: mniej wyciskania kilometrów z baterii, a więcej nastawienia na osiągi.
LiDAR na dachu i „ekosystem” Xiaomi: technologia ma grać pierwsze skrzypce
Na dachu widać czujnik LiDAR, co sugeruje rozbudowane systemy wsparcia kierowcy i ambicje w stronę zaawansowanej automatyzacji jazdy. To pasuje do podejścia Xiaomi: budować samochód nie tylko jako środek transportu, ale jako element większego, technologicznego ekosystemu, w którym bezpieczeństwo, wygoda i nowinki mają iść w parze.
Co jeszcze jest niewiadomą przed wersją produkcyjną
Na tym etapie wciąż brakuje odpowiedzi na kilka kluczowych pytań – i to takich, które oddzielają „moc w folderze” od mocy, którą da się powtarzalnie wykorzystać:
- Jaka jest realna pojemność baterii i jak zachowuje się przy jeździe sportowej (zasięg i spadki mocy).
- Jakie rozwiązania chłodzenia zastosowano, gdy 1003 KM pracuje dłużej niż jedno wyprzedzanie.
- Jak będzie wyglądała kwestia homologacji i wymaganych certyfikacji na rynkach europejskich.
Warto też pamiętać, że dane z dokumentów administracyjnych mogą zmieniać się między projektem a wersją finalną. Z drugiej strony, sam fakt pojawienia się YU7 GT w oficjalnych rejestrach już rozpalił dyskusje wśród fanów i branży, bo to nie wygląda na luźny szkic, tylko na dojrzały projekt. Na finalne potwierdzenie wyposażenia, zasięgu i ceny trzeba poczekać na komunikaty Xiaomi albo oficjalną prezentację. Jedno jest jasne: YU7 GT celuje w kierowców, którzy chcą mieć moc, technologię i wyrazisty styl w jednym aucie – i nie zamierzają przepraszać za to, że lubią szybko.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Nissan X-Trail po liftingu. Nowa twarz, więcej wygody i technologii na 2026 rok

Pirelli wybrało opony na GP Chin 2026. Sprint od razu podnosi stawkę

Le Mans Ultimate: Test 12H of Le Mans przyciągnął 11 358 kierowców

Vasseur chwali Hamiltona po Melbourne. Ferrari widzi dwa zespoły z przodu



