⏱️ 2 min.

Xiaomi YU7 z rocznym czasem oczekiwania. CEO radzi kupić… u konkurencji

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

13-08-2025 14:08

Xiaomi YU7, elektryczny crossover chińskiego giganta technologicznego, ma już ponad rok kolejki oczekujących. Co więcej, sam szef firmy – Lei Jun – otwarcie sugeruje, by… kupić samochód rywali. Takiego PR-u dawno nie widzieliśmy.

Od zera do rywala Tesli

Xiaomi w motoryzację weszło bez doświadczenia, a już pierwszym modelem – sedanem SU7 – zaskoczyło branżę. W Chinach auto sprzedaje się lepiej niż Tesla Model 3. Drugi model, crossover YU7, miał być jeszcze większym hitem i potencjalnym zagrożeniem dla globalnego lidera SUV-ów – Tesli Model Y.
Według chińskich mediów, w ciągu godziny od otwarcia zamówień złożono blisko 300 tys. rezerwacji. Problem w tym, że pierwszy miesiąc produkcji przyniósł zaledwie ok. 6 tys. dostarczonych egzemplarzy. Winne są wąskie gardła w fabryce w Pekinie.

Fabryka na dwie zmiany, ale nie od razu

Pierwszy zakład Xiaomi (Faza 1) produkuje do 150 tys. SU7 rocznie. Drugi – dedykowany YU7 – ukończono w czerwcu 2025 r., również z limitem 150 tys. aut rocznie, ale pełne moce osiągnie dopiero po rozruchu. Co gorsza, proces wdrożenia YU7 idzie wolniej niż w przypadku SU7, który w 2024 r. imponował tempem.

Kolejki dłuższe niż na iPhone’a

Czas oczekiwania na niektóre wersje SU7 to obecnie ponad 8 miesięcy. W przypadku YU7 – przekracza rok. Dla producenta to teoretycznie „dobry problem”, ale dla klienta – koszmar.
Gdy frustracja klientów rosła, Lei Jun obiecał przyspieszenie produkcji. Zaskoczył jednak tym, że publicznie zasugerował zakup… samochodów konkurencji.

CEO radzi: kupcie Xpeng albo Teslę

Jak napisał Lei Jun w lipcu na Weibo:

Jeśli potrzebujecie auta szybko, inne chińskie pojazdy elektryczne są całkiem dobre.

Dodał, że warto sprawdzić m.in. Xpenga G7, vana Li Auto i8 czy Teslę Model Y. Słowa te cytował m.in. Bloomberg. W sieci zawrzało – bo rzadko który szef firmy motoryzacyjnej kieruje klientów do rywali.

Presja większa niż przy SU7

Xiaomi nie jest pierwszym producentem, który boleśnie odczuwa „piekło produkcji” – Tesla przechodziła to samo przy Modelu 3 w 2018 r. Różnica w tym, że YU7 startuje w momencie ogromnego popytu, a konkurencja w Chinach jest jeszcze bardziej agresywna.

Brak polskich cen, zużycia energii i oficjalnych danych technicznych oznacza, że na szczegóły poczekamy. Pewne jest tylko to, że Xiaomi w motoryzacji przestało być ciekawostką – a zaczęło być graczem, z którym trzeba się liczyć.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Redaktor
Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.

© 2026 MotoGuru.pl